Prokuratura wojskowa ujawniła dwa dni temu nowe stenogramy przygotowane przez biegłych z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych na podstawie odczytu "czarnej skrzynki" Tu-154M. Jak wynika z najnowszego odczytu zapisów rejestratora dźwiękowego w ostatnich minutach katastrofy nie przypisano żadnego z głosów tam zarejestrowanych do Gen. Błasika, o czym w ostatnich dniach bardzo głośno we wszystkich mediach a najgłośniej rzecz jasna w mediach związanych z tzw. religia smoleńską.
Zwolennicy teorii zamachu na TU 154 uważają, że teraz wszystkie pozostałe dowodu i raporty komisji pracujących wcześniej są niewiarygodne, ponieważ nowe odczyty czarnych skrzynek pokazują zupełnie nowe fakty, które to rzekomo zmieniają cały obraz sytuacji i "odkłamują" wielkie, smoleńskie kłamstwo...
tylko ja teraz chciałem zadać konkretne pytanie a mianowicie co konkretnie stanowi to "smoleńskie kłamstwo" odkłamane tymi ekspertyzami?
Bo jeśli smoleńskim kłamstwem był pijany Błasik naciskający na pilotów to to kłamstwo zostało już odkłamane w raporcie Millera, który stwierdza, że Błasik jednak nie naciskał tylko był biernym obserwatorem...
Może w takim razie smoleńskim kłamstwem był fakt, że piloci czuli presję ze strony pierwszego pasażera? No też chyba nie, bo przecież te "najnowsze, odkłamujące kłamstwo smoleńskie" stenogramy potwierdzają, że Kazana wchodził do kabiny i się dopytywał, kiedy w końcu wylądują i że jeśli starczy paliwa to najlepiej jeśli będą wisieć do skutku...
No to może tym kłamstwem jest to, że to polecenia wieży kontrolnej zmusiły ich do lądowania ukrywając przed nimi prawdę o warunkach i widoczności na lotnisku? To chyba raczej też nie, bo przecież TE WIARYGODNE STENOGRAMY pokazują dokładnie to samo, co pokazywał raport Millera, który przedstawił przecież błędy strony rosyjskiej...
A może kłamstwem smoleńskim jest to, że administracja Tuska już godzinę po katastrofie wysyłała smsy, że katastrofa była wynikiem błędu pilotów, którzy zeszli zbyt nisko i się rozbili? Znowu wychodzi na to, że to nie o to kłamstwo chodzi, bo biorąc pod uwagę CAŁOŚĆ ZAPISÓW TYCH NAJNOWSZYCH, WIARYGODNYCH STENOGRAMÓW, (podkreślam zwłaszcza wyraz całość) musimy dojść do wniosku, że ten sms, wysłany godzinę po katastrofie w 100% odpowiada prawdzie o bezpośredniej przyczynie tej katastrofy... Wynika z nich niezbicie, że do tej katastrofy doszło dlatego, że piloci mimo braku odpowiednich warunków, mimo komendy z wieży o podejścu warunkowym, łamiąc wszelkie regulaminy i instrukcje pilotowania Tupolewa, świadomie (bo przecież Grzywna kontrolował wysokość prawidłowo) zeszli poniżej minimalnej wysokości z trzykrotnie zbyt dużą prędkością opadania i zderzyli się z ziemią doprowadzając do katastrofy... tym samym, biorąc pod uwagę fakt, że także wg zwolenników teorii spiskowych te stenogramy są wiarygodne i na nich powinny się oprzeć nowe komisje, najlepiej międzynarodowe okazuje się, że największym dotychczas wykrytym zbiorem "kłamstw smoleńskich" (choć ja użyłbym słowa bajek) są teorie Macierewicza i Biniendy a także innych blogerów śledczych i pseudo ekspertów od lotnictwa, mówiących o sztucznej mgle, supermagnesie ściągającym samolot do Ziemii, bombie termo-barycznej, wybuchu wewnątrz pokładu czy inne bzdurne teorie, które rzekomo miałyby pokazywać, że był to zamach...
Apeluje do tych, którzy tu zapewne zaraz będą wypisywać jak to jestem zmanipulowany itp. i trolli typu gini, dodamie czy podobnych, żeby skoro już chcą posługiwać się nowymi stenogramami w celu formułowania zarzutów, to żeby te stenogramy przeczytali w całości a nie tylko w części dotyczącej braku Błasika w kabinie...



Komentarze
Pokaż komentarze (44)