Czytając kolejne medialne wrzutki prawicowych dzienników zastanawiam się jak długo jeszcze interes smoleński będzie nakręcany? Jak głębokie są kieszenie wydawców GP, NDz, Faktu i pozostałych przedstawicieli mediów "drugiego obiegu"? Jak daleko są w stanie się posunąć w wymyślaniu bzdurnych teorii i przedstawianiu wyimaginowanych dowodów na ich poparcie? Jak długo jeszcze rzeczywistość w naszym kraju będzie opanowana przez tematykę tragedii z 10 kwietnia 2010 r.?
Czy nie rzuca się Państwu w oczy regularność w pojawianiu się kolejnych, "nowych" dowodów, które dowodziłyby że doszło do zamachu co nieustannie i regularnie nakręca sprzedaż w/w dzienników i drenuje kieszenie tych biednych wyznawców smoleńskiej religii? Mechanizm tego przemysłu jest w gruncie rzeczy bardzo prosty. Najpierw należy rzucić jakąś nieprawdopodobną informację o nieprawidłowościach na zasadzie przynęty. Najczęściej pojawia się taka rewelacja w jednym z mniejszych dzienników lub tabloidzie. Chodzi o badanie czy taka a nie inna rewelacja podchwyci. Jeśli odzew jest nikły to temat znika. Natomiast jeśli podchwyci, natychmiast w GP i w GPC, a także na portalach blogerskich następuje wysyp notek i artykułów jak bardzo nasz kraj jest uhańbiony, jak dalece Ruscy się posunęli itp. Po czym temat znika bezpowrotnie i jest zastępowany przez następny temat, który podchwycił. Mechanizm ten trwa praktycznie od 10 kwietnia 2010 r. do dnia dzisiejszego i tak jak zaraz po katastrofie słyszeliśmy, że piloci byli dobijani, krzyczeli: "JEZU, JEZU" tak dzisiaj rozpatrujemy sprawę szpiegowania prezydenckiego telefony zaledwie 4 minuty po katastrofie, co miałoby być dowodem, że ruscy tak doskonale zaplanowali ten zamach, że byli w stanie w 4 minuty odnaleźć prezydencką nokię.
Muszę przyznać, że jestem tym zmęczony i mam nadzieję, że to zbijanie pieniędzy na trumnach ofiar TU-154 zmierza ku końcowi. Choć biorąc pod uwagę kreatywność w wymyślaniu spiskowych teorii i fakt, że wyznawcy niemal sami domagają się możliwości zapychania kieszeni tym hienom, może ten stan jeszcze trochę potrwać.
Najbardziej boli fakt, że skutkiem tych działań jest coraz bardziej pogłębiający się podział polskiego społeczeństwa, który coraz mniej zaczyna mieć wspólnego z polityką i dotyka codziennego życia. Obyśmy nie dotarli do momentu, gdy tego podziału nie da się odwrócić. Bardzo by na tym stracił nasz naród a przecież na jego dobru przecież podobno zwolennikom IV RP najbardziej zależy...
PS. A w kwestii prezydenckiej nokii - właśnie przeczytałem u Cezarego Krysztopy, że narazie wiemy tylko, że Rosjanie 3 razy dzwonili na pocztę. A skąd wiemy, że zrobili to Rosjanie? Na terenie Federacji Rosyjskiej były też polskie służby. Prawdopodobieństwo, że dzwonili ze spalonej nokii jest bliskie zeru co oznacza, że dokonano tego w alternatywny sposób (klon karty lub coś w tym rodzaju). Równie prawdopodobne jest, że zrobiły to polskie służby, poszukując dowodów na to, co się wydarzyło lub czy nie zapisała się rozmowa braci Kaczyńskich bądź ich smsy...
373
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (8)