Mimo, że od katastrofy w Smoleńsku upłynęło już niemal dwa i pół roku ciągle powraca temat ekshumacji ofiar katastrofy w celu ich dokładniejszego zbadania, ponieważ dokumenty rosyjskie nie są dla rodzin wiarygodne. Na początku lipca do prokuratury wpłynął wniosek rodziny śp. Anny Walentynowicz o ekshumowanie ciała działaczki Solidarności, lada moment zapewne wpłynie wniosek rodziny śp. Tadeusza Merty. Nie można wykluczyć, że pojawią się także kolejne wnioski. Zastanawia mnie, o co tak naprawdę chodzi rodzinom tych ofiar. Jestem w stanie zrozumieć, że oburza ich olbrzymi bałagan w papierach rosyjskich biegłych, przeprowadzających sekcje na miejscu w Rosji, mogą szokować ewidentne błędy w opisach ciał zmarłych. Jednak czy oburzenie to jest wystarczającym argumentem, by zakłócać wieczny spoczynek tych osób poprzez rozgrzebywanie grobu?
Prawicowe media dopingują rodziny w składaniu kolejnych wniosków o ekshumacje, ponieważ dla tych mediów jest to wspaniała pożywka, na której mogą w dalszym ciągu budować teorie spiskowe i utrzymywać napięcie związane z możliwymi scenariuszami katastrofy a raczej w ich "nadziei" zamachu. Fakt dokonywania kolejnych ekshumacji daje możliwość zadawania szeregu pytań, wzbudzania wątpliwości, podgrzewania atmosfery, że jednak okaże się, że kolejne przeprowadzenie sekcji w końcu pokaże jakieś dowody, że w Smoleńsku doszło do zamachu na prezydencki samolot lub doszło do masowego dobijania rannych z tej katastrofy. Oczywistym jest, że rządzący tymi mediami nie wierzą w to, że przyczyna śmierci okaże się inna niż opisana w protokołach sekcji zwłok przeprowadzonych przez Rosjan. Niestety nie upubliczniono wyników powtórnych sekcji zwłok już przeprowadzonych wobec śp. Zbigniewa Wassermana, śp. Janusza Kurtyki czy śp. Przemysława Gosiewskiego ale nie warto się oszukiwać, że wyniki te przyniosły cokolwiek nowego w sprawie. Poza stwierdzoną olbrzymią niechlujnością Rosjan w sporządzaniu tych sekcji (co można było stwierdzić i bez tych ekshumacji) żadna z sensacyjnych tez, zakładających zamach, wybuch na pokładzie czy dobijanie świadków się nie potwierdziła. Co więcej, potwierdziła że obrażenia tych ofiar są typowe dla ofiar, które utraciły życie w wyniku katastrofy lotniczej i że śmierć nastąpiła właśnie z tego powodu. Oznacza to zatem, że powtórne sekcje zwłok potwierdziły fakt wystąpienia tejże katastrofy i nie potwierdziły tez zwolenników zamachu czy wybuchu.
Jeżeli więc rodziny ofiar, które obecnie wnioskują o ekshumacje i te, które się nad tym zastanawiają chcą to zrobić, by odnaleźć dowód na zamach, wybuch, czy morderstwo oszukują same siebie i tylko dają paliwo środowisku Gazety Polskiej i ich szefowi, by w dalszym ciągu nakręcać smoleńską histerię kosztem umarłych w myśl zasady "po trupach do celu". Aby bowiem utrzymać tą tezę, należałoby zakwestionować obecność tychże osób na pokładzie prezydenckiego TU-154 w dniu 10 kwietnia 2010 r. oraz fakt, że ciała te zostały znalezione na miejscu katastrofy, zwłaszcza w bliskiej okolicy ciał już ekshumowanych.
Jeżeli natomiast robią to tylko po to, by doprowadzić do porządku w papierach, to wydaje mi się, że nie warto tego robić. Nie przyniesie to żadnego ukojenia ani ulgi a powstrzymanie się od tego pozwoli zmarłym spoczywać w spokoju.



Komentarze
Pokaż komentarze (125)