Jazdadom Jazdadom
962
BLOG

Kto zamiast Macierewicza?

Jazdadom Jazdadom Polityka Obserwuj notkę 57

Jak wynika z doniesień "Rzeczpospolitej" Prawo i Sprawiedliwość planuje (który to już raz) "jesienną ofensywę", która przybliży jej ofertę programową (podobno takowa jest) elektoratowi bardziej centrowemu. W tym celu zaplanowano szereg "eventów" i prezentacji multimedialnych, w których zostaniemy zasypani tak oczekiwanymi propozycjami rozwiązań w sprawach gospodarczych. Póki co wiadomo, że zaproponowane zostanie stworzenie nowego ministerstwa zajmującego się energetyką a także stworzenie rejestru krewnych dla partii rządzącej (nie do końca rozumiem, dlaczego nie dla wszystkich partii sejmowych). Propozycje te mają skierować PIS bardziej ku centrum, zabierając wyborców PO czy odzyskując dla PIS wyborców PJN czy SP.
Aby ten manewr był skuteczny postanowiono "wyciszyć" Antoniego Macierewicza, który dla centrowego elektoratu jest zbyt radykalny i nie do przyjęcia. Mimo iż Macierewicz, prowadząc spotkania z sektą smoleńską, podróżując po kraju, organizując spotkania z wyznawcami teorii zamachu na prezydenta, zapewnia PISowi do spółki z Tomaszem Sakiewiczem co najmniej 15 % posiadanego poparcia, jego pozycja w partii ma zostać osłabiona, by nowych wyborców przekonać, że PIS to partia poważna a nie żyjąca tylko Smoleńskiem. Aby tego dokonać, Jarosław Kaczyński po raz kolejny najprawdopodobniej postawi na trzecią wersję pisowskich "aniołków", tym razem z profesorskimi tytułami. To dosyć interesujący krok, zwłaszcza, że jeden z trzech pierwszych aniołków został z PIS wyrzucony jako zdrajczyni, aniołki z kampanii wyborczej zniknęły szybciej niż się pojawiły a obecne bynajmniej "aniołkami" nie są.
Prof. Krystyna Pawłowicz - prawniczka, posłanka, doktor habilitowany nauk prawnych - podobno ostra jak brzytwa, lubi wchodzić w twarde dyskusje, lubi krzyknąć, podczas Okrągłego Stołu, w którym brała udział była po stronie solidarnościowej (wg PIS doszło tam przecież do zdrady?). Osoba, która poprzez swoje radykalne poglądy bardziej zraża do siebie, niż do siebie przekonuje. W ostatnich miesiącach głośno było o niej głównie dzięki kontrowersyjnym wypowiedziom. Oskarżyła niemal wprost osoby o lewicowych poglądach o przygotowanie gruntu pod śmierć bohaterki mediów z Sosnowca, małej Madzi. Podczas debaty sejmowej o związkach partnerskich uznała je za "niegodne uczynki", kiedy indziej przyrównała homoseksualistów do przestępców, Jarosława Kuźniara zrównała do "studencika" a naszej Noblistki, Wisławy Szymborskiej nie uznaje za zbyt ważną postać w polskiej kulturze, gdyż "ona tylko bawiła się słowem". Jest także zdeklarowaną przeciwniczką Unii Europejskiej i rzecz jasna Donalda Tuska, którego reformę emerytalną uznała za barbarzyńską. To czyni ją idealnym kandydatem do wierchuszki PISu, zwłaszcza, że PISowi jest gotowa oddać serce. Ale czy ona jako "aniołek" pozwoli zyskać centrowy elektorat? Śmiem wątpić.
Drugim z "aniołków" ma zostać najprawdopodobniej prof. Józefa Hrynkiewicz - profesor nauk humanistycznych, specjalistka od spraw społecznych. Osoba dużo mniej kontrowersyjna, posiadająca w miarę bogaty dorobek naukowy zwłaszcza w tematyce społecznej, prawdopodobnie jeden z nielicznych prawdziwych ekspertów w swojej dziedzinie, będący trochę odpowiednikiem ś.p. Grażyny Gęsickiej z obsady pierwszych aniołków PISu. Spokojna, merytoryczna. Wybór lepszy i z pewnością lepszy niż Macierewicz, jednak tematyka polityki społecznej nie jest tak nośna jak spiski, agentury i zdrady i raczej tych 15 % nie przyciągnie. Niestety nie jest to lokomotywa wyborcza, charyzmy brak zupełnie, bardziej ekspert niż wizerunkowy strzał w dziesiątkę.

Również zapowiadane pomysły póki co nie porywają. Nowe ministerstwo w gruncie rzeczy bardziej jest uderzeniem w poletko wicepremiera Pawlaka, niż realnym oczekiwanym przez społeczeństwo rozwiązaniem, których jak widać PIS niestety nie potrafi rozpoznawać. Proponowany "rejestr krewnych", zwłaszcza ograniczony tylko do rządzącej partii to też bardziej narzędzie bieżącej walki politycznej niż rozwiązanie na stałe, no i jego wpływ na walkę z nepotyzmem będzie iluzoryczny. Zamiast krewnych zatrudnieni zostaną krewni krewnych i problem pozostanie. Poza tym to kolejny rejestr, kolejni urzędnicy czy cały urząd, który będzie zmuszony go prowadzić, organizować, kontrolować itp. itd. Dotychczas przedstawione hasła, zwłaszcza przedstawione przez w/w "aniołki" raczej tłumów nie porwą. Problemem jest to, że w dalszym ciągu, mimo zabiegów propagandowych, PIS będzie się kojarzył bardziej z Macierewiczem i jego radykalizmem czy z Hofmanem, Błaszczakiem, Brudzińskim, Czarneckim z ich bylejakością. Centrowi wyborcy nie postawią na tą partię mając w perspektywie w/w polityków jako ministrów czy wiceministrów. Oni poza byciem idealnymi pomagierami Kaczyńskiego, sami sobą nic specjalnego nie prezentują i tego Kaczyński kolejną akcją z "aniołkami" nie zmieni.

Przyznaje jednak, że zmiana kierunku z Smoleńska na gospodarkę to dobry ruch i każdy merytoryczny, uwzględniający realia projekt ustawy w tym zakresie z miła chęcią powitam, nawet przedstawiony przez PIS. Jednak w dalszym ciągu problemem PIS jest duży niedobór kadr, który w dalszym ciągu nie stawia tej partii w roli realnej alternatywy dla rządzącej PO. Niemniej jednak czekam na konkretne rozwiązania, bardziej potrzebne niż nowe ministerstwo czy nowy rejestr, bo od tych rozwiązań nikomu specjalnie pieniędzy w kieszeniach nie przybędzie ani żadnych realnych problemów to nie rozwiąże.

Także, do boju "aniołki"!

Jazdadom
O mnie Jazdadom

nie znoszę czytania głupot, mitów i urojeń wyssanych z palca... osobników, którzy komentują w tysiącach, a blogują w jednostkach nie uznaję za blogerów... komentarzami i komentatorami za pieniądze gardzę...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka