Notka będzie krótka i mam nadzieję, że ew. dyskusja pod nią będzie merytoryczna.
Chciałbym zrozumieć jaki konkretnie zarzut wobec rządu i wobec minister Kopacz stawiają ich przeciwnicy w związku z wynikami ekshumacji Anny Walentynowicz. Mam na myśli konkrety a nie argumenty typu Donald "Samo Zło" Tusk, czy Ewa "zawsze winna" Kopacz.
Poniżej relacja naocznego świadka tych zdarzeń, opis pracy lekarzy, specjalistów, patologów itp.
http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/przeprasza-za-slowa-ekshumacja-to-szalenstwo,278964.html
Wynika z nich, że ciała były identyfikowane, także przez rodzinę, a następnie komisyjnie zamykane i zalutowywane. A następnie skierowane do transportu. Jak wynika z dostępnych informacji, błąd nastąpił pomiędzy miejscem zalutowywania trumien a wsadzeniem ich do samolotu. Są to czynności stricte techniczne całej tej procedury, która przecież odbywała się pod presją czasu, pod presją politycznej burzy następujące po olbrzymiej tragedii.
Na jakim etapie doszło do celowego wprowadzenia Polaków w błąd, niedopełnienie obowiązków czy przestępstwa? Gdzie można zaobserwować złą wolę Kopacz i pozostałych polityków czy specjalistów będących wtedy na miejscu? Czy naturalnym byłoby kwestionowanie i sprawdzanie działań i postanowień komisji, w której przecież byli Polacy a która uczestniczyła w identyfikowaniu ciał i zamykaniu trumien zaraz po przylocie do kraju?
Ciągle mówimy o olbrzymiej tragedii, która dotknęła polską scenę polityczną, tragedii rodzin, powtórnym żalu i smutku.... może warto w końcu przestać z tego robić polityczny show...



Komentarze
Pokaż komentarze (11)