Jesiennie się zrobiło, więc czas na coś ciepłego z cukrem. Znalazłem na półce zakurzonego już nieco Michaela Franksa i od razu przyjemniej się zrobiło. Troszkę cukierkowy, przyznaję ale - mi przynajmniej - zdecydowanie poprawia samopoczucie. Ileż to płyt juz nagrał, niby wszystkie takie same a jednak właściwie dozowany może służyć jako lekarstwo na niektóre choroby cywilizacyjne.
Tym, którzy chcieliby trochę pogrzebać w dyskografii Franksa polecam stronę domową artysty http://www.michaelfranks.com Troszkę amatorska ale za to niezwykle osobista.
Zachęcam do włączenia głośników. Życzę przyjemnej konsumpcji.




Komentarze
Pokaż komentarze