XX-wieczny rozpanoszony totalitaryzm, którego nadrzędnym celem było całkowite zniszczenie zewnętrznych przejawów ludzkiej godności przy użyciu wszechobecnych politycznych, gospodarczych i kulturowych represji, przygotował grunt dla XXI-wiecznego rozpanoszonego infantylizmu, którego nadrzędnym celem jest doprowadzenie człowieka do całkowitego zniszczenia wewnętrznych przejawów swojej godności wskutek dopatrywania się wszędzie urojonych politycznych, gospodarczych i kulturowych represji.
Ilustrując powyższe rozróżnienie na konkretnym przykładzie, psychiatria w służbie totalitaryzmu odbierała człowiekowi wolność słowa i czynu ogłaszając niewygodnych ludzi wariatami i zamykając ich w psychuszkach bądź poddając ich lobotomii, podczas gdy psychiatria w służbie infantylizmu uniemożliwia sprawiedliwe skazywanie np. świadomych i wyrachowanych dzieciobójców, przekształcając cały świat w wielką psychuszkę i robiąc pośmiewisko z wolności słowa i czynu.
Stąd powszechny infantylizm jest o tyle bardziej zaawansowanym (i być może ostatecznym) stadium społecznej degradacji, o ile nie tylko tłamsi na wszelkich polach próby walki z instytucjonalnym złem, ale też pozbawia nawet umiejętności zdefiniowania zła - zarówno instytucjonalnego, jak i jednostkowego - tym samym rozbrajając przed nim człowieka i od zewnątrz, i od wewnątrz. To z kolei prowadzi do wniosku, że jedynym skutecznym sposobem walki z jego niszczycielskimi wpływami jest bezpardonowa rezygnacja z pobłażania własnym słabościom i wymaganie tego samego od swoich bliźnich - albo, inaczej rzecz ujmując, jedynym skutecznym sposobem na nie padnięcie jego ofiarą jest konsekwentny opór wobec robienia z siebie ofiary.
42
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)