Mamy bardzo interesującą i wesołą kampanie wyborczą. I cieszę się z kolejnego zwrotu akcji, w tej sprawie,która kreowana być miała na pisowska bombę ostatniego tygodnia. To bardzo wesołe, że pisowi powinie się noga i strzelił chyba sobie właśnie samobója.W sprawie Sawickiej wszystko było jak należy. Mieliśmy pokaz czarnej magii. Następnie miała sie odbyć, na żądanie publiczności demaskacja, ale sam demaskator został zdemaskowany. Lapówkara , słusznie lub nie, upozowała się na oszukaną i uwiedzioną kobietą , a ta zaczyna nawet, ku przerażeniu pisu budzć sympatię publiczności.Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma .
Pomijając już samą sprawę,smutek budzi selekcja elit widoczna zarówno w sprawie Kaczmarka , Netzla i Kornatowskiego jak i w obecnej sprawie Sawickiej.Czy zwróciliście uwagę na język którego używają inkryminowani uczestnicy tych spraw. Język knajackich kolesi. Pytanie brzmi, czy pan premier Kaczyński nie potrafił tego dostrzec przez kilka lat współpracy z Kaczmarkiem i resztą. Czy gremia rekomendujące panią Sawicką najpierw na posłankę PO, a obecnie na senatora też nie wiedziały z kim maja do czynienia. A pani Julia Pitera, która podpisała sie na ulotce rekomendującej Sawicką, nie ma żadnych mechanizmów krytycznych.Wychodzi na to,że wszyscy podpisuja takie rekomendację każdemu kto zostanie im podstawiony.Wstyd . A pamiętacie jeszcze taśmy Beger.Trzeba powiedzieć,że poseł Lipiński używał innego języka. Mówił jak zawstydzony harcerzyk lub prowincjusz, który próbuje coś załatwić a nie bardzo potrafi to zrobić. Można powiedzieć , że pis to ludzie, którzy w większości zostali wypuszczeni z kruchty. Mają kompleks salonu, takiego jak ten pokazany w spotach " Mordo Ty moja", ale nikt ich tam parweniuszy nie chce wpuścić.
Jakoś zniknęła sprawa Marcinkiewicza i kolejnych obelg rzucanych na niego publicznie przez Kaczyńskiego. Były premier RP, rekomendowany na to stanowisko przez Kaczyńskiego właśnie, okazuje się pozbawiony honoru. Kazio , zwany przez kobiety ciacho, to ani mój brat ani swat, ale tego ataku obrotowego, Kaczyńskich na wszystkich ludzi , którzy ośmielają się mieć inne od nich zdanie, nie trawię.
I jeszcze jedna sprawa. Wracając dzisiaj z pracy, samochodem pomyślałem , że chociaż mamy teraz kampanię wyborcza, to ani razu nie usłyszałem, czy to w kontekście przygotowań do EURO 2012 , czy tez w ramach spraw obywatelskich o sprawie, która męczy nas wszystkich mieszkańców dużych , polskich aglomeracji. Chodzi o katastrofę komunikacyjna , która przezywamy codziennie w Gdańsku i jak słyszę dotyczy to wszystkich innych dużych miast .Nie było o tym mowy w wyborach z 2005, w wyborach samorządowych też nie i nie mówi się również obecnie. Czy my Polacy jesteśmy hipokrytami, że o tym nie mówimy? Gołym okiem widać,że systemy komunikacyjne naszych miast są dysfunkcjonalne. Gołym okiem widac,że pieniądze z UNII , płynące szerokim strumieniem wydawane są na inwestycje naprawcze, a nie na wprowadzenie zmian jakościowych. Nie próbuje się zmieniać układu urbanistycznego ośrodków miejskich, który np w Gdańsku pozostaje wytworem wojennych zniszczeń, powojennych wyburzeń i kuriozalnej planistyki socrealizmu w budownictwiemieszkaniowym.
Czy ktos z Was internauci, zna może rozwiązanie tego problemu polskich miast i czy ono ( to rozwiązanie ) w ogóle istnieje ?


Komentarze
Pokaż komentarze