Do wszystkich dziennikarzy zaangażowanych w moderowanie treści blogów.
Nie jest dla mnie zupełnie zrozumiała wasza pochwała "ciszy wyborczej" czyli tak naprawdę cenzurowania wypowiedzi. Nie zgadzam się z nią. Przez ostatnie lata traktowałem ciszę wyborczą jako swego rodzaju śmiesznostkę, mającą dla mnie umiarkowane znaczenie. Jednak dzień dzisiejszy i obraz portali internetowych ( informacje merytoryczne zmieniły się w informację o ilości zerwanych plakatów czyli o samej ciszy wyborczej) , a ostatecznie ostrzeżenie p. Jankego uświadomiły mi,że jakaś tam indywidualna wypowiedź takiego małego człowieczka jak ja, może podpadać pod paragraf być zawieszona lub nawet ukarana w całym majestacie prawa ( przypomniało mi się zrywanie list przed "wyborami" w latach osiemdziesiątych i walka z ówczesną ciszą wyborczą) . Nie ma na to zgody.Nie ma zgody na zakładanie knebla . I nie piszę tego dlatego, że chcę agitować czy pisać o polityce. Uważam,że łamane jest moje podstawowe prawo obywatela , prawo do informacji. I to nie jakiś tam ustawodawca , ani też pan Janke ( bez osobistej urazyć) będzie mi selekcjonować informację i mówić mi czego mam się dowiadywać , a czego nie. Nie wiem czy ta informacja ma być może dla mnie szkodliwa? Tak, ja chcę być agitowany do samego końca, chcę dostać ulotki nawet przed lokalem wyborczym. Chcę,żeby w domu nachodzili mnie ( bądź co bądź opiniotwórczego przedstawiciela klasy średniej ) agitatorzy partii politycznych. Nic takiego nie ma i nie było w żadnej dotychczasowej kampanii wyborczej.Tak myślałem w latach 90-tych i teraz znowu tak zaczynam myśleć. Bo podstawową wadą polskiej demokracji na wszystkich szczeblach ( nawet w spółdzielniach mieszkaniowych) jest brak realnego kontaktu z wyborcą z krwi i kości. Politycy nie potrafią z takim wyborcą stanąć twarzą w twarz ( bez ochroniarzy i pomocy całych ekip ). To jest własnie przejaw ich arogancji. Nie zależy im, nie będą się zniżać . Wystarczy jak pofanzolą sobie trochę w telewizji.
Kiedyś śmiałem się ,że z lokalnego establishmentu odwiedza mnie tylko ksiądz po kolędzie i Świadkowie Jehowy.Teraz nawet i tego już nie nie ma , tylko kolędnicy przychodzą po 50 złotych. Dlaczegóż więc wyciszać jeszcze tak niemrawą na szczeblu lokalnym kampanię wyborczą.
Jako obywatel protestuję.
ŻĄDAM PEŁNEGO DOSTĘPU DO INFORMACJI !


Komentarze
Pokaż komentarze