W pierwszych pieciu rozdziałach ksiązki Snyder prezentuje Wilno jako
region związany z Polską, Litwą i Białorusią oraz miejsce rosyjskich
interesów ( niemieckich w okresie II wojny światowej i holokaustu) oraz
przedstawia jego historę od 1569 roku ( od zawarcia Unii Lubelskiej ),
który to rok autor uważa cenzurę w kształtowaniu sie nowożytnego narodu polskiego. Z tym ,że autor definiuje dwa typy narodowości: nowożytny, obejmujący wspólnotę nie etniczną, ale raczej polityczna i prawną oraz kulturową, czyli naród szlachecki Rzeczypospolitej Obojga Narodów oraz naród nowoczesny ( tu cenzurą powstania jest rok 1863 ) określany jako wspólnota terytorialna, etniczna, językowa i religijna. Autor do pewnego stopnia jest zafascynowany koncepcją narodu ponadetnicznego i ponadreligijnego, który rozwinął się w formie jedynej w swoim rodzaju w nowożytnej Rzeczypospolitej. Jak sam podkreśla po trzecim rozbiorze w Rosji żyło więcej szlachty polskiej niż rosyjskiej i znacznie więcej ludzi potrafiło czytać po polsku niż po rosyjsku.
Stworzenie narodu nowoczesnego uznawane jest tradycyjnie za sukces Romana Dmowskiego i Narodowej Demokracji , jednak nie
należy zapominać,że dopuszczenie do narodu chłopów i sklepikarzy wprawdzie poszerzyło pojęcie narodu polskiego, jednak z drugiej strony zubożyło go terytorialnie i kulturowo.Nie można zapominać, że stworzyło też podstawy do nowoczesnego antysemityzmu, bo o ile dla narodu szlacheckiego spoglądającego z góry, Żydzi byli jedynie niezagrażającymi mu wykonawcami, to dla narodu etnicznego Żydzi stawali się już konkurentami o pozycję społeczną i ekonomiczną, co
stworzyło konieczność walki i kolejnych kampanii antysemickich, zrozumiałych z tego punktu widzenia. Jednak ten podział,chociaż mający teraz głównie podłoże
kulturowe, w dalszym ciągu się utrzymuje się w polskim
społeczeństwie.Zwłaszcza,że cała Polska kultura wyższa nasiąknięta jest
multietniczną wielokulturowością, a narodem monoetnicznym jesteśmy w zasadzie od 60 lat, poprzedzonych przez całe wieki współistnienia.
Wcześniejsza wersja tego podziału,objawiająca się na płaszczyźnie politycznej to konflikt pomiędzy federalistami Piłsudskiego i nacjonalistami Dmowskiego u zarania II Rzeczypospolitej . I ten własnie podział o dziwo, Snyder traktuje jako mający realnie bardzo duże znaczenie w polityce polskiej i w regionie w tamtym okresie, a idee federacyjną Piłsudskiego Snyder traktuje jako całkowicie realną opcję ( w naszym obecnym rozumieniu federalizm był jedynie możliwością mityczną). Dodatkowo jako historyk całkowicie realnie traktuje zdradę i klęskę traktatu ryskiego, jako świadomie wymierzony przez endecję cios
w idee federacyjną ( dla Piłsudskiego, który myślał kategoriami
nowożytnego narodu polskiego, dominacja polskości na wschodzie była
oczywistością, dlatego starał się realizować federację nawet wbrew realiom politycznym i etnicznym). Snyder podaje jeszcze jeden interesujący powód, wyrzeczenia w Rydze się przez Stanisława Grabskiego, negocjatora z ramienia endecji obszarów wschodnich, zwłaszcza Białorusi i Mińska, ale również i Słucka, Berdyczowa, Żytomierza i Kamieńca Podolskiego ( oprócz chęci zapobieżenia stworzeniu przez Piłsudskiego kantonu białoruskiego w trójkantonalnej historycznej Litwie).Powód ten wydaje się być obłędny. Grabski wyrzeka się wprawdzie kilkuset tysięcy
Polaków, ale równoczęsnie zmniejsza wschodniosłowiańską ludność Polski o blisko 2 miliony, a potencjalmną ludność żydowską o setki tysięcy. W/g autora jest to zimna kalkulacja endecji , bo jak udowodniły wybory w 1922 roku, gdyby granica ciągnęła się trochę dalej na wschodzie endecja nigdy nie wygrałaby wyborów w Polsce. Snyder twierdzi, że Polska powstała potraktacie ryskim, była obca Piłsudskiemu w swoim nacjonalistycznym, wyrazie narodowym. Myslę osobiście,że to własnie zdrada Traktatu Ryskiego była tym czynnikiem, który ostatecznie zmienił zapatrywania Piłsudskiego na politykę wewnetrzną, a tak eksponowane zabojstwo Prezydenta
Narutowicza jedynie przelało czary goryczy.Jeśli natomiast chodzi o litewski ruch narodowy to co wszyscy wiedzą, wyrósł on po klęsce powstania 1863 roku, w całkowitej opozycji do polskości i całkowicie negował dorobek i federalizm Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. Kilka pokoleń Litwinów wychowywanych było w przekonaniu, że najhaniebniejszym wydarzeniem w dziejach Litwy była Unia
Lubelska, a wszystko co działo się później było jedną wielką zdradą i nie
miało nic wspólnego z prawdziwą Litwą. Tylko jak podkreśla autor, ta
"prawdziwa" litewska Litwa wegetowała w sposób mało zauważalny na północno-zachodnich zakamarkach Litwy historycznej, która była rusko i
polskojęzyczna. Autor podkresla,że litewski ruch narodowy w swoim
antypolskim czyli głownym aspekcie, doskonale wpisywał się w rosyjska,
antypolska polityke imperialną.Że Litwini od początku stawiali na
współprace z Rosją Sowiecką, a po traktacie Ribbentrop-Mołotow postawili na przejęcie wileńszczyzny z rąk sowieckich, stawiając wyżej odzyskanie Wilna niż niepodległość kraju i wolnośc. Wbrew pozorom bezsiły, była ta litewska polityka realistyczna aż do bólu i w rezultacie przyniosła Litwinom to co chcieli : wileńszczyznę , depopulacje polskiej ludności Wilna i jego
lituanizacje. W/g autora w pewnym,bardzo ważnym dla siebie zakresie Litwini byli
beneficjantami, a nie ofiarami traktatu Ribbentrop-Mołotow.I jest to dla nas Polaków często współczujących Litwinom ich losu jako Litewskiej SSR zupełnie zaskakująca optyka. Na dodatek, autor twierdzi ,że duża część litewskich haseł odrodzenia narodowego była w sowieckiej Litwie, zwłaszcza po śmierci Stalina i po lituanizacji litewskiej partii komunistycznej, niesprzeczna z celami polityki rosyjskiej. Rosjanie popierali : odwołanie się do ludu, celebrowanie pogańskiej ( niechrześcijańskiej ) państwowości;
czarna dziura w histori Litwy nowożytnej po Uni Lubelskiej odpowiada takim samym przemilczenim w oficjalnej , sowieckiej historii Białorusi i Ukrainy. No i wreszcie oskarżanie Polaków o imperializm, w związku z ich podstępnymi knowaniami przeciwko Litwinom, a zwłaszcza słynna akcja generała Żeligowskiego, to również jakby kalka propagandy
rosyjskiej.Tak więc Litwini dostali to co chcieli od Rosjan i do początku lat 90-tych żyli w przekonaniu,że Polacy szykują kolejną agresję, coś na kształt kolejnej wyprawy Żeligowskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)