de Valmont de Valmont
128
BLOG

POLITYKA PRORODZINNA - DLACZEGO NIE MA SUKCESÓW.

de Valmont de Valmont Polityka Obserwuj notkę 7

Seria artykułów opublikowanych w prasie w ostatnich miesiącach nt. zasad rekrutacji i powszechnego braku miejsc dla dzieci w przedszkolach w Polsce, doprowadziła mnie do szału. W Warszawie np żeby rozwiązać ten problem dzieci urodzone po 1 września w danym roczniku nie były kwalifikowane do przyjęcia jako za młode ( tak jakby przez wcześniejsze dziesięciolecia dzieci nie kwalifikowano rocznikowo ; urzędnicy się uparli i uważali,że mają rację)  . W Gdańsku w tym roku np zabraknie 700 miejsc. Zwróćmy na uwage na eufemizm; mówi się o braku miejsc, a powinno się krzyczeć, że 700 dzieci zostanie odprawionych z kwitkiem , 700 młodych rodzin średnio uposażonych z trzylatkami  , zostanie zmuszonych do dodatkowych starań , wydatków i stresu.A wszystko to gdy wiadomo,że dostepność do przedszkoli jest jednym z zasadniczych parametrów systemu prorodzinnego,a przez ostatnie lata wszyscy politycy społeczni ubolewali nad niskim odsetkiem dzieci polskich w przedszkolach. Jak widać  były to krokodyle łzy.Efekt jest taki jaki widać- deficyt, bo nie zrobiono nic. Demokratyczni politycy centralni i samorządowi nie zrobili nic w tej podstawowej sprawie. Według mnie powinna się "polać krew " tych nieudaczników.

Pytanie dlaczego tak się dzieje, pomimo, że wszyscy politycy od prawa do lewa mają gęby pełne prorodzinnych frazesów.Nie ma sensu w tym zakresie polityki prorodzinnej zbyt się wysilać i wymyślać nowości. Praktycznie za miedzą , w krajach skandynawskich mamy taki system najlepszy na świecie.Niemcy też mają dobry system. Wystarczy wysiłek dostosowawczy. Naprawdę należałaby się dużą nagroda dla  tych, którzy potrafiliby przeszczepić ten system na polski grunt, oczywiscie z uwzględnieniem realiów ( społecznych , mentalnych , finansowych). Generalnie system szwedzki polega na umieszczeniu człowieka ( rodziny, dziecka, matki, kobiety , mężczyzny, ciężarnej, chorego ) w komfortowym otoczeniu społecznym. Oczywiście jeśli nie możemy umieścić wszystkich w takiej społecznej cieplarni, to musimy wybrać sobie grupy priorytetowe. Myślę,że nie będzie kontrowersji jeśli w Polsce umieścilibyśmy w grupie docelowej dzieci, kobiety ciężarne, samotne matki, wielodzietne rodziny ( jak widać tak czy owak, we wszystkich wariantach docelową grupą są jednak dzieci ). Na podstawie zbieranych danych z wielu dziedziń, widzę jednak wyraźnie, że w zakresie tworzenia systemu opieki nad dzieckiem i rodziną, nie ma żadnego postępu. Nie toczy się żadna społeczna dyskusja na ten temat, a tworzone programy są polityczne i wyłącznie fasadowe.

Trzy wizje polityki prorodzinnej w Polsce :  

1/ Prawica katolicka. Próbuje nam zaserwować model rodziny rodem z 19-go wieku. Kobieta strażniczka domowego ogniska , zajmuje się licznym potomstwem, nie pracuje lub praca nie jest jej głównym zadaniem. Kobieta ma do w tym modelu wyboru bycie matką albo ladacznicą.Prawica zdaje się nie dostrzegać ,że ten model  nie funkconował nawet w 19-tym wieku , a jeśli nawet to był oparty na patrialchalnej opresji , dominacji finansowej i nierówności wobec prawa.Zresztą polskie społeczeństwo, od wieków  w sprawach obyczajowych jest konserwatywne w formie a liberalne w treściach. Prawica więc nie potrzebuje przedszkoli bo dziećmi zajmuje się niepracująca zona ( sam to słyszałem wielokrotnie przed laty z prominentnych ust ). Co zrobić z dziecmi pracujących rodziców prawica nie wie . W samorządach zgodnie z powyższą zasadą jest przeciw  przedszkolom.

2 /Lewica feministyczna. Femistki może by i chciały coś zrobić dla kobiet, ale mają ważniejsze rzeczy na głowie niż codzienne starania o opiekę nad dziećmi i miejsce w przedszkolach. Ważniejsze są manify i wielokolorowa koalicja gejowsko-lesbijsko-mniejszościowa oraz walka z witrakami patrialchalnego społeczeństwa. Gdzie przy takich szczytnych celach miejsce na pomoc dla zwykłych kobiet. Feministki zdają się nie dostrzegać,że koniec końców przytłaczająca większość polskich kobiet marzy o mężu , dzieciach, psie, kocie i domku. Ich działa przyśpieszają procesy społecznej alienacji kobiet i nasilają ich frustrację. Trend jest widoczny: nastolatki stają się agresywne, rywalizują i gonią za kasą. Pracujące dwudziestolatki piją na umór żeby się odstresować. Lewica feministyczna ma jeszcze jedną wpadkę na końcie , czyli słynną likwidację Funduszu Alimentacyjnego sprzed paru lat. Ci którzy to widzieli z bliska przypominają sobie ten horror zafundowany przez bezmyślność. Zlikwidowano dobrze zaprojektowaną instytucję zapewniającą pośrednictwo państwa w zabezpieczeniu  finansowym dzieci z niepełnych rodzin. Egzekucję alimentów od niesolidnych dłużników brało na siebie państwo, ale przez nieudolność urzędników nie umiało tego robić efektywnie. Postanowiło więc przerzucić ten obowiązek na samotne matki; niech sobie ścigają partnerów przez komorników. A wiadomo co sobie myślą panowie komornicy o ściaganiu niesolidnych alimenciarzy ( często ludzi bez stałego dochodu ). Sprawa niewarta świeczki.

3/Najsilniej jednak w polityce rodzinnej odciska się i promieniuje na prawo oraz lewo liberalne centrum, zakładające, że sprawy rodziny, posiadania potomstwa , ciąży są prywatnymi sprawami obywateli. Państwo w tej sprawie nie musi robić nic ( jak zawsze pod ideologiczną powłoką liberalizmu skryli się ci którzy nic nie potrafili zrobić). Liberałowie tak uważali przez cały okres załamania demograficznego Polski, lekceważąc objawy kryzysu społeczeństwa i szoku potransformacyjnego. Więc po co państwo ma dbać o przedszkola zwłaszcza , że to zadanie scedowane na samorządy. Zapomnieli,że podstawowym obowiązkiem liberalnego państwa jest wyrównywanie szans. Brak aktywnej roli państwa w tym zakresie, powoduje petryfikację struktury społecznej i zamknięcie kanałów awansu. A polityka prorodzinna jest jednym z istotniejszych elementów wyrównywania szans. Dopiero ostatnio udało się wprowadzić, rzecz wydawałoby się oczywistą jak ulgi podatkowe na dzieci ( nawet w tym zakresie politycy przez kilkanaście lat mieli konsensus negatywny )

Jak zwykle zresztą nie popisaliśmy się też my, obywatele. W końcu to dla naszych dzieci politycy nie przygotowali miejsc w przedszkolach. To nas oszukują,że prowadzą politykę prodzinną . Proponuję  100 % miejsc dla dzieci w przedszkolach . To na początek . I rozliczmy z tego naszych samorządowców .

de Valmont
O mnie de Valmont

"Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka