62 obserwujących
96 notek
456k odsłon
  4256   11

Wiem - jest wam smutno i źle, drodzy aktywiści zapatrzeni w USA

W wywiadzie na portalu gazeta.pl na temat sytuacji biednych białych obywateli USA, słowo "biali" jest konsekwentnie pisane małą literą, podczas gdy słowo "czarni" jest równie konsekwentnie pisane dużą literą.

Spora część Ameryki oszalała gorącym i pandemicznym latem 2020 roku w poczuciu zbiorowej winy za historyczny rasizm. Po śmierci czarnego Georga Floyda podczas interwencji policji, zapłonęły budynki, rabowane były sklepy, zrzucano z cokołów pomniki wielkich postaci historycznych, a biali szefowie policji klękali na ulicach przed czarnymi demonstrantami i błagali o przebaczenie.

W lipcu, agencja prasowa Associated Press wydała oświadczenie, że słowo "czarni" ("black") będzie rozpoczynała już zawsze dużą literą "w sensie rasowym, etnicznym lub kulturowym, przekazując podstawowe i wspólne poczucie historii, tożsamości i wspólnoty wśród ludzi, którzy identyfikują się jako Czarni". Oświadczenie stwierdzało również: "termin 'biały' będzie nadal pisany małymi literami w sensie rasowym, etnicznym i kulturowym".

Ta całkowicie nieprzekonująca argumentacja stara się zatrzeć rzecz oczywistą: mamy tu do czynienia z "odwrotnym rasizmem".

Albo należy pisać "Czarni" i "Biali", albo "czarni' i "biali", bez przekonywania, że ludzi o czarnej skórze wszystko łączy, a ludzi o białej skórze nic nie łączy, albo łączy o tyle mniej, że nie zasługują na dużą literę. A w ogóle, to dlaczego wspólna historia i tożsamość miałaby przesądzać o wielkości liter? Skąd ten pomysł?

Pamiętajmy jednak, że Ameryka oszalała. Wprowadzenie zasady "różnych liter dla czarnych i białych" jest tylko jednym - w sumie drugorzędnym, choć symptomatycznym - z przejawów tego szaleństwa. Można tylko oniemieć z przerażenia, jak daleko fanatycy walki z wydumanym rasizmem odchodzą od słów Martina L. Kinga, działacza antyrasistowskiego, laureata pokojowej Nagrody Nobla: "Wyczekuję dnia, w którym ludzie nie będą oceniani na podstawie koloru skóry, ale przymiotów ich charakterów”. M.L. King to - według dzisiejszych lewicowych standardów - "wuj Tom" i kontrrewolucjonista.

Decyzja Associated Press nie da się obronić, ponieważ w imię walki z poniżaniem czarnoskórych mieszkańców Ameryki, przesądza o poniżania białoskórych mieszkańców.

Szaleństwo Ameryki jest ponure i przerażające. Natomiast to, co robi z tymi słowami portal gazeta.pl - nie jest przerażające, tylko komiczne.

Komiczne, bo jest bezmyślnym naśladowaniem idiotyzmów, które narodziły się w innej sytuacji społecznej, politycznej, kulturowej. Konflikty rasowe, dyskryminacja ludności murzyńskiej przez stulecia, obecnie dyskryminacja ludności białej (o tym jest wywiad na portalu) - to są sprawy i sytuacje, które nie mają absolutnie żadnego przełożenia na polskie warunki. Inna historia, inne doświadczenia. Nie potrzeba wymieniać oczywistości: w Polsce nie było czarnych niewolników. Tak się ułożyło w dziejach. Nie ma pola do działania dla oszalałych aktywistów. W polskiej historii nie znajdujemy żadnego epizodu kolonizatorskiego, ani żadnego powiązania z handlem niewolnikami. Jest natomiast Tadeusz Kościuszko, który zapisał w swoim testamencie fundusze na wykup niewolników. Jest Władysław Franciszek Jabłonowski, zwany Murzynkiem - czarnoskóry polski i francuski generał, który brał udział w insurekcji kościuszkowskiej. I jest np. Norwid, autor wiersza “Do Obywatela Johna Brown” - skazanego na śmierć bojownika o zniesienie niewolnictwa - z przejmującymi strofami: "Więc, nim kapelusz na twarz Ci załamią, by Ameryka, odpoznawszy syna, nie zakrzyknęła na gwiazd swych dwanaście: "Korony mojej sztuczne ognie zgaście, Noc idzie - czarna noc z twarzą Murzyna!".

Wprowadzanie do języka polskiego innych zapisów słów "czarni" i "biali" jest więc nie tylko bezsensowne, ale podwójnie bezsensowne, bo w Polsce tym bardziej sensu nie ma. Ale nadal jest "odwrotnym rasizmem", który uprawia portal gazeta.pl.

Wiem, że jest wam smutno i źle, drodzy polscy aktywiści zapatrzeni w USA, ale bądźcie przez moment realistyczni: nie macie wyboru - musicie zadowolić się żałosnym atakowaniem "Murzynka Bambo" znanego rasisty Juliana Tuwima, znęcaniem się nad powieścią "W pustyni i w puszczy" wybitnego białego suprematysty Henryka Sienkiewicza oraz walką na śmierć i życie z neutralnym słowem "Murzyn", któremu wmawiacie, że jest jak obrzydliwe "słowo na literę n", słusznie ścigane w Stanach. Nic innego nie da się tu wymyślić. Polska to nie USA.

I akurat - pod tym względem - to bardzo dobrze.

.......

Link do tekstu w gazeta.pl

Lubię to! Skomentuj141 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości