73 obserwujących
113 notek
536k odsłon
  4895   20

DUTKA, czyli dlaczego najbogatsi finansują lewaków

Dlaczego wielkie korporacje, gdzieś wysoko z Himalajów kapitalizmu, finansują hojną ręką różne lewackie ruchy, organizacje, pogramy, protesty, manifestacje, instytuty, konferencje, publikacje i portale internetowe, byle tylko były jak najbardziej na lewo od zdrowego rozsądku?
Odpowiedź jest prostsza, niż się może wydawać.
Czy wiecie, co to jest dutka?
Dutka jest to - jak informuje Wikipedia - "przyrząd do poskramiania koni składający się z dwóch kawałków drewna połączonych ze sobą zawiasowo, między które ujmuje się górną wargę konia i ją zaciska (...)". Niewygoda powodowana dutką skutecznie odwraca uwagę zwierzęcia i "pozwala na wykonanie zabiegów leczniczych".
Te "zabiegi lecznicze" to nierzadko żadne działania leczące, tylko po prostu kastracja. Koń jest wielki, silny i kopie do tyłu. Próby kastracji, które wymagają podejścia do konia właśnie od tyłu, wywołują u niego najsilniejsze z możliwych kopnięć. Dlatego trzeba stosować dutkę.
Gdy na wardze konia zaciska się te kawałki drewna, koń po prostu baranieje. Zastyga w oburzeniu i zdziwieniu. "Dlaczego zaciśnięto mi na wardze jakieś idiotyczne dwa kawałki drewna? Czy ktoś tu zwariował?" - prawdopodobnie myśli koń. Absurd tych dwóch patyków, sprawiających mu ból i szokujących swoim bezsensem, powoduje, że konia można szybko i skutecznie wykastrować, a on tego nawet nie zauważa. Dzięki dutce.
Lewica w najszerszym rozumieniu, szczególnie jej lewackie skrzydło, które ją coraz silniej unosi wysoko ponad Ziemię, zapomniało już dawno takich słów jak proletariat, masy pracujące, wartość dodatkowa, kapitał - i wszystkie inne, skompromitowane określenia marksistowskiego slangu.
Lewica zajmuje się obecnie nie robotnikami, ale gejami, lesbijkami, transgenderowcami, osobami niebinarnymi i queer, walczy o równość seksualną, wiedzie bój z nierównością menstruacyjną jako formą dyskryminacji płciowej, przewodzi batalii - tam gdzie jeszcze jej nie wygrała - o tzw. "równość małżeńską", prowadzi wojnę o uwolnienie mniejszości, szczególnie amerykańskich Murzynów, z jarzma rzekomego "systemowego rasizmu" (BLM). Akurat to ostatnie przekłada się w Polsce na walkę z neutralnym słowem "Murzyn" i z wierszykiem Juliana Tuwima "Murzynek Bambo", ale trzeba być wyrozumiałym, bo to przecież nie lewicy wina, że Polska nie podbiła przed 300 laty Konga lub Zanzibaru.
To zastąpienie robotników mniejszościami seksualnymi i rasowymi, oraz odstąpienie lewicy od niegdysiejszych, klasycznie marksowskich celów (obalenie kapitalizmu), a uznanie za cel obalenie tradycyjnej rodziny, małżeństwa i płci - jest właśnie dutką.
Im bardziej oderwane od rzeczywistych problemów są te żądania dotyczące mniejszościowych, marginalnych, niszowych grup oraz im bardziej fikcyjne, wydumane są problemy, z którymi lewica w imieniu tych grup walczy - tym lepiej. "Czy ktoś tu zwariował?" - takie właśnie ma pojawiać się pytanie. Dutka musi być absurdalna - ma zaciskać się na wardze i odwracać całkowicie uwagę swoją niedorzecznością od rzeczy naprawdę ważnych, które dzieją się gdzieś z tyłu.
A jakie są te ważne sprawy, o których miliony ludzi Zachodu nie wiedzą i nie chcą wiedzieć, skupiając się na uciążliwym idiotyzmie dutki, którą im założono, żeby odwrócić uwagę?
Na przykład to, że według danych z trzeciego kwartału 2019 roku "dolne" 50% społeczeństwa USA posiadało majątek wart zaledwie 1.67 biliona dolarów (tryliona w nomenklaturze USA), czyli około 1.6%, podczas gdy "górne" 10% społeczeństwa było właścicielem aż 74.5 biliona dolarów, czyli około 70% bogactwa.
W 2014 roku 1% Amerykanów był właścicielem niebotycznych 40% bogactw kraju, a "dolne" 80% - marnych 7%.
Majątek "górnych" 10% społeczeństwa USA (liczony w dolarach z roku 2013) wynosił w roku 1989 około 30 bilionów, a obecnie - od ponad 10 lat - przekracza stale 70 bilionów. Czyli zwiększył się ponad dwukrotnie. W tym samym czasie, majątek "dolnych" 50% społeczeństwa - przez całe te 32 lata - oscyluje niezmiennie w okolicy 1%.
Natomiast majątek "dolnych" 40% społeczeństwa nigdy nie przekracza nawet 1% bogactw kraju.
10% ma siedemdziesiąt razy więcej niż grupa pięciokrotnie większa! Najbogatsi zwiększają stale swoje bogactwo. "Dolne" 50% społeczeństwa nic nie zyskuje (pewną poprawę w dochodach tej grupy odnotowano w trakcie prezydentury Trumpa). 

I taka właśnie sytuacja doskonale wyjaśnia potrzebę stosowania dutki. Nie da się bez niej kastrować wszystkich i przez cały czas. To są miliony ludzi, którym trzeba złapać świadomość w "zaciskające się kawałki drewna", żeby odwrócić ich uwagę od tych przerażających (dla nich) liczb. A przede wszystkim od ich konsekwencji w życiu tych ludzi.
Dlatego wielkie korporacje nie liczą się z pieniędzmi wydawanymi na lewicę i lewicowe idee. To są śmieszne drobniaki za realizowanie dwóch wielkich celów: założenia na te dolne 50 procent skutecznej dutki i jednocześnie zajęcia lewicy zakładaniem tego prymitywnego gadżetu, co powoduje, że trwale zapomina ona o Marksie. Z kolei lewica entuzjastycznie się skomercjalizowała. Za Marksa nikt by lewicy tyle nie płacił. A za walkę o prawa osób niebinarnych - jak najchętniej! Im głośniej i bardziej widowiskowo to się dzieje - czyli im bardziej egzotyczne, dziwaczne, marginesowe są idee, cele, hasła i działania lewicy - tym lepsza jest dutka. Tym skuteczniejsza.
I nie ma tu ani spisku, ani konspiracji, ani międzynarodowej zmowy najbogatszych. To po prostu elementarny rozsądek, którym miliarderzy zarządzający korporacjami przecież dysponują: płaćmy tym lewackim awanturnikom i popierajmy ich tak długo, jak długo będą prowadzić za nasze pieniądze swoje wojny - byle nadal były równie oderwane od realiów, dla większości nieistotne i żeby ich absurdalność budziła niezmiennie powszechne, silne i w niczym nam niezagrażające emocje.
"Niczym nam niezagrażające" - to jest sedno.
Koń z założoną dutką nie kopie.
Lubię to! Skomentuj159 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo