
Eksplozja rakiety CH-101, wyprodukowanej w drugim kwartale 2026 roku w obwodzie moskiewskim, na polu w okolicach miejscowości Tokary na Lubelszczyźnie. To wiemy już na pewno. Na zdjeciu widok z góry na lej poeksplozyjny oraz na pole rozrzutu odłamków i oddziaływania fali uderzeniowej. Średnica leja około 10 metrów, głębokość około 5 metrów. Pole bezpośredniego rozrzutu odłamków o promieniu około 200 metrów. To również informacje oficjalne. Co natomiast nie pasuje do oficjalnej wersji wydarzeń? Kształt leja na pewno. Jest symetrycznie okrągły z najgłębszym miejscem dokładnie w jego centrum. Gdyby rakieta rzeczywiście spadła na ziemię pod małym kątem, stopniowo tracąc wysokość, jego kształt byłby owalny a najgłębsze miejsce zlokalizowane w którymś z jego obrzeży. Pole rozrzutu odlamków rownież nie byłoby o ksztalcie koła tylko wachlarza rozszerzającego sie w tym kierunku w którym leciał pocisk. Taki okrągły lej wskazuje na to, że głowica rakiety spadła z dużej wysokości, praktycznie pionowo. Dlaczego ten lej został natychmiast zasypany? Może dlatego żeby nikt tego nie zauważył? Zastanawiające są również słowa Pana Ministra Kosiniaka Kamysza. Powiedział on, że w tym momencie, w którym rakieta uderzyła w pole, była w trakcie zestrzeliwania przez naszego F-16. Może ten samolot jednak zastrzelił tę CH-101 a ekplozję spowodowala spadająca głowica już rozczłonkowanej rakiety? Dlaczego w takim razie zostało to utajnione? Może dlatego że to nie było przypadkowe zabłąkanie sie pocisku wystrzelonego na Lwów? Może jego rzeczywistym celem była fabryka amunicji 155 mm w Kraśniku? Pocisk od Kraśnika dzieliły 2 minuty lotu. Jeśli wyszłoby to na jaw, to byłby obowiązek uruchomienia art. 5 NATO... Może to słuszna decyzja. Ja również nie chcę wojny...



Komentarze
Pokaż komentarze (12)