Rzecz dotyczy mistrzostw Europy w brydżu sportowym.
Notkę prosze czytać, jako kontynuację wcześniejszej. Napisałem w niej (wcześniejszej), że w ME nasze Panie zajęły szóste miejsce.
Mimo braku medalu sukces jest. Do MŚ, które odbywają się co 4 lata, polska reprezentacja kobieca zakwalifikowała się po raz pierwszy (kwalifikuje się 6 najlepszych drużyn europejskich).
Najbardziej prestiżową konkurencją jest open otwarty dla wszystkich niezależnie od wieku i płci. Pisałem poprzednio, że Polacy mają szanse na złoty medal, pod warunkiem, że pomoże nam Izrael wygrywając z liderami Włochami, a my odpowiednio rozprawimy się z Niemcami, którzy już graja tylko o pietruszkę.
I stało się. Izrael ograł Włochów w stosunku 20:10. Oznaczało to, że wystarczy nam wygrać z Niemcami, którzy tu grają dość słabo, w stosunku 18:12 (w brydżu w meczach jest do podziału 30 punktów), a mamy złoty medal. Niestety przegraliśmy 11:19. Zyskaliśmy zatem tylko 1 punkt do Włochów (do odrobienia było jednak aż 7), straciliśmy do Izraela 9, ale mieliśmy przewgę kilkunastu punktów. Zatem status quo został utrzymany. Mamy srebrny medal i awans do przyszłorocznych MŚ. Kolejność w kategorii open jest następująca:
- Włochy,
- Polska,
- Izrael,
- Islandia,
- Szwecja,
- Holandia,
- Bułgaria i dalsze, już poza burtą.
Najlepszą parą ME, na ponad 100 uczestniczących par, była para naszych debiutantów (nie decyduje tu ocena ekspertów, ale ściśle określony algorytm) Krzysztof Buras - Grzegorz Narkiewicz, a niewiele gorsi: Adam Żmudziński - Cezary Balicki. Trzecia para: Krzysztof Kotorowicz - Jacek Kalita była świetna w eliminacjach, ale w finałowych meczach (grała w dwóch z dziewięciu) nie miała farta.
Reasumując:
Przed rozpoczęciem mistrzostw kupiłbym w ciemno taki wynik, jaki tu został uzyskany. Pozostał jednak niedosyt, bo na 2 mecze przed końcem wydawało się, że byliśmy na fali, której nikt nie zatrzyma.
Na koniec niespodzianka!
Pisząc w poprzedniej notce, na 3 mecze przed końcem, że seniorzy mogą zdobyć nawet złoto, opierałem się na nikłej szansie, że choć strata do lidera wynosiła aż 17 punktów, to nasi przeciwnicy w ostanich meczach są teoretycznie dużo słabsi, niż rywale prowadzących Włochów. I się nie pomyliłem!
Polacy w kategorii seniorów (60+ lat) zostali mistrzami Europy!
Apolinary Kowalski - Jacek Romański, Jerzy Ryssayn - Krzysztof Lasocki, Julian Klukowski - Wiktor Markowicz - oto najlepsi w Europie seniorzy!
By być konsekwentny, podaję i tu kolejność szóstki awansującej do MŚ:
- Polska,
- Dania,
- Włochy,
- Francja,
- Niemcy,
- Bułgaria.
Dla znawców podam przykład (przewrotnie) z gier na ME:
Jest to 13 rozdanie z meczu z Czechami. Nasi seniorzy doszli do szlemika, którego łatwo wygrać grając na impas damy trefl.
http://www.eurobridge.org/competitions/10Ostend/asp/BoardAcross.asp?qboard=013.22..818
Mistrzowie mają jednak to do siebie, że czasem przekombinowują (w przeciwieństwie do wody, która zawsze spływa do morza). Stało się, że szlemika przegrali. Tu "13" okazała się pechowa.
Ale: mecz z Czechami liczył 16 rozdań. W pozostałych Czesi zostali rozgromieni i polscy mistrzowie zdobyli w tym meczu maksimum punktów możliwych do zdobycia.
Myślę, że wyniki w tej grze na inteligencję, świadczą o potencjale, jaki tkwi w Polakach, bo jako jedyni w Europie wprowadzili swe reprezentacje do mistrzostw swiata we wszystkich kategoriach. Oby potwierdziło się to w sprawch bliższych życiu codziennemu.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)