Kiedy obserwuję dziennikarzy CNN, TVN, Washington Post, Wyborczej czy nawet Financial Times nieodparcie dochodzę do wniosku, że zapadli na tę samą chorobę. Nazwałbym ją medialną schizofrenią maniakalną.

Niewątpliwie, to poważne schorzenie wywołała długoletnia poprawność polityczna wspólna dla tych wszystkich redakcji. Owi „dziennikarze” bezpowrotnie utracili łączność z realnym światem, a wraz z tym wszelkie narzędzia skutecznej analizy i interpretacji wydarzeń wokół. Dziś czują się zagubieni. Łakną współczucia. Bo z jednej strony czują, że odebrano im status nieomylności, a z drugiej nie potrafią wyzwolić się z okowów własnej choroby (propagandy). Mam do nich stosunek jak psychiatra do nieuleczalnych pacjentów - chłodny. Kilku jednak współczuję. Weźmy takiego Sierakowskiego z Krytyki Politycznej (tak go zwą), ulubieńca TVN, podstarzałego młodzieżowca, którego pełne lico i zachowanie upewnia o braku wszelakich przekonań, zwłaszcza tych lewicowych. Bełkot jaki wydobywa z siebie trudno nazwać inaczej niż stek bzdur. Jednak ma przebłyski realu, wtedy, gdy do jego świadomości dociera fakt, że, oto, może stać się bezużyteczny dla sponsorów, fundacji i „elyt”. Wtedy właśnie mu współczuję, bo upadek będzie bez wątpienia bardzo bolesny.

Na pociechę Sierakowskiemu, jego koleżanki/koledzy z CNN, na których zwykł się wzorować, przechodzą równie trudne chwile. CNN-owski „Zbyszko z Bogdańca”, czyli smutny „Fareed Zakaria z Washington Post”, który przed dwoma tygodniami odczytał komunikat na temat Polski, odżegnując nasz kraj od czci i wiary, przypomina ostatnio w swym mechanizmie mowy i zachowań umundurowanego funkcjonariusza Dziennika Telewizyjnego z czasów stanu wojennego. O zaawansowanym stopniu nieuleczalnej medialnej schizofrenii niech świadczy bezsennsowny tytuł jego ostatniego artykułu w Washington Post: „Saying ‘radical Islam’ has nothing to do with defeating terrorism”, co należałoby przełożyć na: „Używanie sformułowania „radykalny Islam” nie ma nic wspólnego z pokonaniem teroryzmu”. Roztrząsa w nim zagadnienia daleko idącej poprawności politycznej wobec islamu przypisując sobie medal za zbitkę słów „radykalny islam”, którą ponoć wprowadził przed laty do światowej publicystyki. He. Trochę to żałosne, by nie powiedzieć infantylne. Boję się, że Fareed już wkrótce w ataku strachu i psychozy zejdzie do podziemia, czytaj: straci pracę, widzów oraz ostatniego czytelnika w mojej osobie.

Bo taki los czeka liberalne media na świecie. Niczym komusza propaganda odejdą do historii pozbawione popytu, gdyż ich wersja „internacjonalizmu” zwana „globalizacją” tak się ma do realnego świata jak pięść do złamanego nosa. Każde uderzenie okrutnie boli. Zwłaszcza w regionach zapalnych jak: Ukraina, Bliski Wschód czy Afryka Północna. I nawet sabat poprawnie myślących czarownic w CNN nie pomoże i nie znieczuli opinii publicznej. Dość wskazać skutki zamachów terrorystycznych w Europie, czy wpływ „przychodźców” na sytuację polityczną w UE. Mamy, bowiem do czynienia z procesami defragmentacją systemu światowego poczynając od wybuchu kryzysu finansowego w 2008 roku. Pewno Sierakowski by się nie zgodził, ale to jeden z „najbeznadziejniejszych” przypadków ostatnich tygodni ko-ko-szących się na TVN-owskim podwórku.

Więcej na: http://unicreditshareholders.com/bie%C5%BC%C4%85ce_informacje