W latach 1999–2010 ZUS przelał do PTE 162 mld zł. Inwestycje prowadziliśmy na kredyt, od którego zapłaciliśmy 70 mld zł odsetek. Nasze aktywa w OFE w końca 2010 r. to 221 mld zł, czyli 11 mld zł mniej niż nasze koszty. Państwo, by je sfinansować, zabiera z rynku pieniądze, które mogłyby wesprzeć firmy i rozwój gospodarczy.
Na wysokie opłaty od składek, pobierane przez powszechne towarzystwa emerytalne (PTE), które zarządzają otwartymi funduszami emerytalnymi (OFE), zwróciłem uwagę już w 1999 r. Przez kilka lat najwyższą brało PTE Commercial Union – 10 proc.
Jesienią 2000 r., jako redaktor naczelny miesięcznika „Twój Pieniądz”, policzyłem, że w OFE po roku ich działania aktywa są mniejsze niż składki, jakie wpłaciliśmy. Zapytałem o wysokie opłaty Cezarego Mecha, wówczas prezesa Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Odpowiedział, że konkurencja między PTE rozwiąże ten problem. Wiosną 2002 r. pytałem o to wiceministra pracy Krzysztofa Patera z SLD. Nieoficjalnie mówił o konieczności ustawowego obniżenia opłat, ale w autoryzowanym wywiadzie w „Twoim Pieniądzu” nr 4/kwiecień 2002 powiedział, że rząd nie przewiduje „ustalenia maksymalnej wysokości opłaty manipulacyjnej”.
W czerwcu 2008 r. zapytałem posła Platformy Obywatelskiej Jakuba Szulca: „Czy koalicja PO-PSL zmierza szybko obniżyć bardzo wysokie prowizje pobierane przez powszechne towarzystwa emerytalne od ich klientów – przyszłych emerytów?”. Odpowiedział: „Prowizje są rzeczywiście wysokie. Trzeba jednak pamiętać, że część pieniędzy pobieranych przez PTE przeznaczana jest na gwarantowanie wypłat dla klientów. Jeżeli fundusz emerytalny osiąga dla klientów zyski niższe niż średnie, PTE musi z własnych pieniędzy dopłacić do kont klientów. Przyjrzymy się jednak dokładniej sytuacji i ocenimy, czy prowizje muszą być tak wysokie”.
Nikt nie pytał o sumę opłat
W tym samym czasie wysłałem do rzecznika prasowego Komisji Nadzoru Finansowego mejla z prośbą o dane o sumie opłat pobranych przez PTE. Przez kilka tygodni nie odpowiadał. Gdy upomniałem się, poinformował, że nie ma zbiorczych danych, a cząstkowe są w tabelach na stronie internetowej KNF i mogę sobie sam policzyć. Zrobiłem to. Wyszło 9,4 mld zł. Byłem zdumiony. Rzecznik KNF powiedział mi, że żaden dziennikarz nie pytał o sumę opłat. Informacja o nich nie pojawiała się w mediach.
W październiku 2008 r. napisałem artykuł pt. „Fatalne rezultaty reformy emerytalnej”. Zamieściłem go na naszych stronach internetowych (www.gepardybiznesu.pl,www.ibs.edu.pl) i wysłałem mejlem do 400 dziennikarzy, zajmujących się sprawami ekonomicznymi w mediach. Jako pierwszy w Polsce podałem do publicznej wiadomości, że PTE zdarły z nas aż 9,4 mld zł opłat. Informacja ta jednak nie mogła przebić się do szerszej opinii publicznej. Mignęła na portalach internetowych Interia i Wirtualna Polska. W prasie, radiu i telewizji nie trafiłem na nią. Jakby działała cenzura. Dopiero pół roku później, w marcu 2009 r., gdy sprawą zainteresował się rząd, informacje o kwocie opłat pobranych przez PTE podały nie tylko portale Interia i Wirtualna Polska, które przedrukowały moją nową analizę, ale również „Gazeta Prawna” i TVN.
Jesienią 2009 r. Sejm, m.in. pod wpływem krytyki mediów, postanowił od 1 stycznia 2010 r. ustawowo obniżyć maksymalne opłaty od składek o połowę –z 7 do 3,5 proc. Jestem przekonany, że przyczyniły się do tego również moje publikacje w latach 2008–2009.
Wszystko na kredyt
Od października 2008 r. postuluję jak najszybszą likwidację systemu OFE. Najpierw przekonywałem do tego ze względu na wysokie koszty jego utrzymania, a od wiosny 2010 r. z powodu rujnowania finansów publicznych. 11 marca 2010 r. na zaproszenie prof. Leokadii Oręziak ze Szkoły Głównej Handlowej wziąłem udział w konwersatorium pt. „Otwarte fundusze emerytalne a finanse publiczne”. Profesor Oręziak wiele razy podkreślała zgubny wpływ OFE na stan finansów publicznych. Po powrocie do domu przeanalizowałem tę sprawę. Oszacowałem, ile odsetek zapłacił Skarb Państwa od kwot, które ZUS przekazał do OFE w latach 1999–2009. Wyszło mi 41,6 mld zł samych odsetek. Zaś suma składek przekazanych do OFE i odsetek wyniosła ponad 180 mld zł i była o 2 mld zł wyższa niż wartość aktywów w OFE, co oznaczało, że traciliśmy 2 mld zł nominalnie.
W wyniku tego zmieniłem stosowany przez 9 lat sposób liczenia efektów systemu OFE. Wcześniej przy analizowaniu efektywności II filaru systemu emerytalnego porównywałem zyski osiągane przez OFE do dochodów, jakie ubezpieczony mógłby sam mieć, lokując składki samodzielnie, na przykład na długoterminowym depozycie w banku.
Takie porównanie było błędne, bowiem 139,3 mld zł, jakie przekazaliśmy do powszechnych towarzystw emerytalnych w latach 1999–2009 na inwestycje, to nie były nasze nadwyżki finansowe. Wszystko finansowane było z kredytu, który nasze państwo zaciągnęło na rynku kapitałowym. Przez cały okres 1999–2009 deficyt budżetu państwa był bowiem większy niż wpłaty z ZUS do PTE.
W takiej sytuacji porównanie trzeba prowadzić inaczej, tworząc bilans zysków i strat z przedsięwzięcia dla całego społeczeństwa. System emerytalny to jest bowiem obecnie sprawa społeczna. Zobowiązania, jakie zaciąga państwo, będziemy musieli spłacić my, dając mu większe podatki. Nikt inny za nas tego nie zrobi.
Należy policzyć nie tylko składki wpłacone przez ZUS do PTE, ale również odsetki od kredytu, jaki państwo zaciągnęło, by móc przelać te składki do PTE. Przez kilkanaście lat te odsetki potrafią być wyższe niż składki.
Stosując nowy sposób analizy, napisałem w połowie marca 2010 r. nowy artykuł i opublikowałem na www.ibs.edu.pl., www.gepardybiznesu.pl, www.wp.pl i www.interia.pl, a kilka tygodni później w Magazynie Przedsiębiorców „Europejska Firma”.
Jedna trzecia całego długu publicznego
Kilka miesięcy później mój sposób patrzenia na system OFE przyjął rząd. Na początku lutego 2011 r. minister finansów Jacek Rostowski, podał, że system OFE wygenerował 232 mld zł długu publicznego.
„Kwota 232 mld zł stanowi szacunek kwoty długu Skarbu Państwa na koniec 2010 r., wynikającej z finansowania dodatkowych potrzeb pożyczkowych związanych z utworzeniem otwartych funduszy emerytalnych, ponoszonych od początku reformy w 1999 r.”, wyjaśniło nam Biuro Prasowe Ministerstwa Finansów.
Skoro aktywa ubezpieczonych w OFE w końcu 2010 r. wynosiły 221 mld zł, oznacza to, że na inwestycjach z OFE w latach 1999–2010 straciliśmy 11 mld zł (221 – 232 = -11).
Co będzie dalej? Nie wiemy. Jeżeli kursy akcji zaczną spadać, nasze straty znowu się powiększą. Z kredytu inwestują w akcje tylko najwięksi ryzykanci. Czy nasi politycy mają prawo narażać los milionów Polaków na tak wielkie ryzyko strat?
W latach 1999–2010 z powodu uruchomienia II filaru systemu emerytalnego zadłużenie państwa wzrosło o 232 mld zł. Taką kwotę budżet pozyskał na rynku kapitałowym, zabierając w ten sposób z niego pieniądze, które mogłyby zasilić firmy i rozwój gospodarczy. To prawie jedna trzecia całego długu publicznego naszego państwa.
Z powodu wpłat do PTE zadłużenie państwa zbliżyło się do konstytucyjnych granic. To powoduje obawy inwestorów o wypłacalność naszego państwa i zwiększa koszt finansowania deficytu budżetowego, bo Skarb Państwa musi płacić zaniepokojonym inwestorom wyższe odsetki, by kupowali obligacje.
Rząd, by uspokoić inwestorów, w 2009 r. porozumiał się w sprawie awaryjnego finansowania z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Za samą gotowość do pomocy trzeba jednak MFW płacić setki milionów dolarów.
Po ustawowym obniżeniu od 1 stycznia 2010 r. opłat pobieranych przez PTE o połowę, za ich funkcjonowanie płacimy tylko trochę mniej.
Okazało się bowiem, że przy nowelizacji zniesione zostały ograniczenia opłaty za zarządzanie, co wykorzystały niektóre PTE i w rezultacie opłata ta w ciągu jednego roku wzrosła o 40 proc., z 639,7 mln zł do 893,5 mln zł.
Największymi beneficjentami reformy emerytalnej są powszechne towarzystwa emerytalne, które w latach 2000–2010 pobrały podstawowych opłat aż 14,1 mld zł.
Inwestowanie z kredytu w obligacje skarbowe za pośrednictwem PTE, które biorą za to 3,5 proc. prowizji, jest nadal jawną głupotą. Nie można bowiem zarobić na takiej operacji. Natomiast inwestowanie w akcje z kredytu jest bardzo ryzykowne, co pokazały wyniki 2008 r., gdy aktywy OFE spadły o ponad 20 mld zł. A przyszłość rynków akcji jest bardzo niepewna.
Istotniejszym problemem staje się jednak rosnący dług publiczny i malejąca wiarygodność kredytowa naszego państwa.
Rozsądna jest koncepcja zaproponowana na początku 2010 r. przez minister pracy Jolantę Fedak z PSL, by ograniczyć wysokość składek wpłacanych przez ZUS do PTE z 7,3 proc. do 2,3 proc. Premier Donald Tusk długo nad nią myślał, aż pod koniec 2010 r. ją poparł. Rząd chce ją wprowadzić w życie od 1 maja 2011 r. Dzięki temu ZUS przelewałby do PTE nie 21–23 mld zł rocznie, lecz 7–8 mld zł.
Pamiętać jednak należy, że jawny polski dług publiczny 1 marca 2011 r. wyniósł 800 mld zł, a do końca roku może wzrosnąć o kolejnych kilkadziesiąt mld zł. Do tego trzeba dodać 2–3 biliony złotych zobowiązań emerytalnych, rentowych w ciągu najbliższych 50 lat.
Pozostawienie 220–230 mld zł aktywów w PTE finansowanych długiem publicznym generuje dodatkowe koszty odsetkowe dla Skarbu Państwa w wysokości 13–14 mld zł w 2011 r. i rosnące w następnych latach. Dawanie PTE po 7–8 mld zł rocznie będzie zwiększało o taką kwotę dług publiczny i tworzyło dodatkowe jego koszty.
Trzeba dać ludziom wybór
Lepsze jest inne rozwiązanie, które postuluję od października 2008 r.Trzeba obniżyć składki i dać ubezpieczonym wybór, czy chcą być w ZUS i OFE czy w samym ZUS.
Z tym że osoby, które zdecydują się pozostać w OFE, powinny powiadomić o tym ZUS listem poleconym w ciągu 3 miesięcy od wejścia w życie ustawy.
Jeżeli zapiszemy w ustawie, że ZUS prowadzi indywidualne konta emerytalne, a pieniądze na nich księgowane są waloryzowane według oprocentowania obligacji skarbowych, interesy przyszłych emerytów będą dostatecznie chronione.
Długoterminowe zyski z akcji są niepewne. Zdarza się, że nawet przez kilkadziesiąt lat ich kursy nie wracają do poprzednich wysokich poziomu, jak zdarzyło się w drugiej połowie XX wieku w Japonii. Nie ma więc co mamić przyszłych emerytów niepewnymi dochodami.
Osobom rozpoczynającym pracę, nie ubezpieczonym wcześniej w ZUS, warto dać dodatkowy wybór systemu nowozelandzkiego: nie płacisz składek emerytalnych, dostajesz wyższe wynagrodzenie, na dodatkową emeryturę oszczędzasz sam, a po ukończeniu 68. roku życia dostajesz niewysoki zasiłek socjalny na starość, płacony z podatków.
Zaprowadzenie nowego porządku emerytalnego nie będzie kosztowne, a korzyści ogromne.
Gdyby większość aktywów z PTE wróciła do ZUS i została spieniężona, oficjalny dług publiczny Polski zmalałby o 200 mld zł. Poprawiłoby to pozycję naszego państwa na rynkach finansowych. Spadłyby koszty finansowania długu publicznego. Więcej zagranicznych firm chciałoby inwestować w bardziej stabilnym finansowo kraju.
Przedsiębiorstwa w Polsce miałyby lepszy dostęp do kredytów, bo państwo nie konkurowałoby z nimi o kapitał tak mocno jak obecnie.
Ograniczenie systemu OFE negatywnie mogłaby odczuć Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, ale przykłady innych krajów pokazują, że ten niekorzystny wpływ mógłby być tylko czasowy.
Wzrosłyby ukryte zobowiązania emerytalne, które już teraz wynoszą 2 biliony złotych. Od nich nie płaci się na bieżąco realnych odsetek na rynku kapitałowym.
Jerzy Krajewski
ramka:
Argumenty przeciw systemowi OFE
* W latach 1999–2010 system OFE wygenerował 232 mld zł długu publicznego, w tym 70 mld zł odsetek od obligacji, jakie Skarb Państwa zapłacił z kredytu za jego utrzymanie.
* System OFE jest dotkliwy dla przedsiębiorstw, bo zabiera im kapitał z rynku. Bez zmian w nim państwo w 2011 r. będzie potrzebowało pożyczyć ponad 40 mld zł na jego utrzymanie.
* W 2011 r. system OFE tworzy kilka miliardów złotych rocznie dodatkowych kosztów wynikających ze wzrostu oprocentowania obligacji skarbowych, bo z powodu wielkich kosztów jego utrzymania pogarsza się wizerunek Polski na globalnym rynku kapitałowym i rośnie oprocentowanie obligacji skarbowych.
* Powszechne towarzystwa emerytalne zdarły w latach 1999–2010 z przyszłych biednych emerytów 14 mld zł opłat, a efekty ich działań są mierne – na inwestycjach z nimi straciliśmy 10 mld zł.
Komentarze
Pokaż komentarze (13)