Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski
99
BLOG

Załóżmy więc, że był zamach, ale pewności nie ma

Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski Polityka Obserwuj notkę 4

Bardzo, ale to bardzo przeżyłem katastrofę w Smoleńsku.

Pisałem o tym wiele razy.

Tydzień płakałem dzień w dzień, szczególnie oglądając relację w głównych "Wiadomościach" w TVP.

Od razu uznałem, że Rosjanie wciągnęli śp. Lecha Kaczyńskiego w pułapkę i go zabili.

Wiedzą o tym ci, którzy w owych dniach dyskutowali ze mną na Konserwatyzm.pl.

Niestety notki przepadły, bo Konserwatyzm.pl zmienił oprogramowanie.

Początkowo myślałem, że Rosjanie źle naprowadzali samolot, dlatego rozbił się.

Ale to była solidna, wojskowa konstrukcja, dostosowana do lądowania w skrajnie trudnych warunkach.

Dlatego uwierzyłem w wersję przedstawioną przez Leszka Szymowskiego, że samolot wylądował, rozwaliła go bomba próżniowa, a tych pasażerów co przeżyli, dobili Rosjanie.

Rosjanie nie mieli innego wyjścia, musieli ich dobić, by sprawa zamachu nie wyszła na jawa.

To jest żelazna logika.

Jestem przekonany o tym, że tak było na 90 proc.

Tak jak na 70 proc. jestem przekonany, że to Amerykanie rozwalili WTC, by znaleźć pretekst do ataków na Afganistan i Irak, do ograniczania demokracji w USA i na całym świecie i prowadzenia III wojny światowej o panowanie nad światem.

Dowodów na to jednak nie ma i nie będzie.

A jak się znajdą, zostaną podważone.

Poważni ludzie, m.in. jeden z doradców prezydenta Wacława Klausa, uważają, że Osama bin Laden nigdy nie istniał, że całe jego życie było przedstawieniem, zorganizowanym przez CIA.

Ale z zamachem w Smoleńsku i jego ofiarami mam kłopot.

Napiszę więc brutalnie, jak wyrachowany realista polityczny:

"Ich już nie wskrzesimy, a sojusz z Rosją jest potrzebny nam i Europie, by uwolnić się od okrutnej tyrani amerykańskiej, by odbudować demokrację w świecie, ograniczyć działania USA wedlug zasady, kto silny bije słabych w mordę, a reszta mordę w kubeł".

Podobnie podobno powiedział wyrachowany realista polityczny Władysław Gomułka, gdy po 1956 r. namawiano go, by ujawnił prawdę o zamordowaniu polskich oficerów Katyniu przez ZSRR: "Ich już nie wskrzesimy, a sojusz z ZSRR jest potrzebny do obrony granicy na Odrze i Nysie".

W Katyniu zginęło 22 tysiące ludzi.

W Smoleńsku tylko 96 osób.

Każdej z nich szkoda.

W czasie wojny domowej w maju 1926 r. zginęło prawie 400 osób. A Polacy szybko wybaczyli jawne zbrodnie Piłsudskiemu.

Zamach stanu to była wielka zbrodnia. Zagrożony był byt państwa, gdyby wojna domowa rozszerzyła się, gdyby premier Wincenty Witos zdecydował się walczyć dalej. Ja bym pewnie walczył dalej.

Przedwczoraj wybaczyłem Wojciechowi Jaruzelskiemu 44 ofiary śmiertelne grudnia 1970 r.

On i jego oficerowie ukrywali i ukrywają, że liczyli się z ofiarami śmiertelnymi.

Podobnie robią Rosjanie. Ukrywają, że był zamach. Wstydzą się.
 

Piłsudski i Amerykanie nie wstydzili się i nie wstydzą swoich zbrodni. Dokonali ich jawnie, nie ukrywali.

Dziś piłsudczycy trochę się wstydzą się.

Obrońcy demokracji w 1926 r. nie mają nawet tablicy pamiątkowej. Nie znamy nawet ich imion i nazwisk. Instytut Piłsudskiego w Nowym Jorku nie chce mi ich przekazać, choć jestem gotów mu za to zapłacić.

Chciał sprzedać listę wszystkich ofiar wojskowych wojny domowej w 1926.

Ale ja chciałem tylko listę żołnierzy strony rządowej. O nią prosiłem.

Instytut Piłsudskiego milczy jednak od dwóch dni.

W PRL postawiono kilka pomników ofiar Grudnia 1970 r.

Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że gen. Wojciech Jaruzelski przepraszał za te ofiary.

Piłsudski nigdy nie przeprosił za zamach i jego ofiary.

Rosjanie do niczego nie przyznają się w sprawie zamachu w Smoleńsku.

Nie będziemy mieli na to żadnych wystarczajacych dowodów procesowych.

Będziemy więc musieli uznać, że była to katastrofa lotnicza.

Odpowiednie organy polskie i rosyjskie wyjaśniają ją.

A te 10 proc. wątpliwości, jakie mam, czy był to zamach, pozwalają mi nie mieć do Rosjan pretensji, szczególnie, że jest to w żywotnym interesie demokracji.

W książce "Tańczący z ideami" wyrażę tylko te 90 proc. pewności, że był zamach.

Co ja piszę!!!

W książce, po przemyśleniu, poziom pewności obniży się do 60 proc.

Załóżmy więc, że był zamach, tak jak opisuje to Leszek Szymowski,ale pewności nie mamy i nigdy nie będziemy mieli.

Do Internetu pisze się inaczej niż do gazety czy książki.

Pozdrawiam

Jerzy Krajewski

Inteligentny, odważny, wrażliwy, wszechstronny - człowiek orkiestra, jak mnie nazwała kilka lat temu "Gazeta Bankowa". Urodziłem się w 1963 r. w Słupsku w chłopskiej rodzinie z dziada pradziada. Skończyłem Technikum Elektryczne w Słupsku i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (obroniona "na pięć" w 1988 r. praca magisterska pt. "Polityczna rola telewizji w Polsce"). W latach 1989-2005 pracowałem w "Gazecie Bankowej", TVP 2 (program na żywo "Telewizja Biznes"),"Życiu Warszawy", miesięcznikach "Zarządzanie", "Businessman Magazine", "Twój Pieniądz", "Finansista", "Głos Banków Spółdzielczych". W 1998 r. wydałem książkę "Tani kapitał, czyli jak zdobyć pieniądze dla firmy". Mam dobrą, ładną żonę Elżbietę i dwóch wspaniałych synów Łukasza i Marcina. Mieszkamy we własnym domu w Markach koło Warszawy. Mam też dom na wsi koło Słupska. Od 2006 r. prowadzę firmę ULAN Sp. z o.o. (mam 80 proc. jej udziałów), wydającą dwa czasopisma: "Europejska Firma" i "Europejski Bank Spółdzielczy" oraz prowadzącą kilka projektów z zakresu public relations, m.in. konkursy Gepardy Biznesu, Efektywna Firma, Bank Przyjazny Biznesowi, Samorząd Przyjazny Biznesowi, Złota Skarbonka oraz Konferencje Nowoczesngo Biznesu. Więcej o jej projektach na: www.europejskafirma.pl - serwis internetowy Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma" www.gepardybiznesu.pl - serwis internetowy Klubu Gepardów Biznesu www.nb.net.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Biznes" www.nh.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Handel" www.nr.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesne Rolnictwo" www.nbank.biz.pl oraz www.ibs.edu.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Bank" www.rabat.org.pl - Program Rabatowy Tęcza www.taniekredyty.pl - Program Partnerski Money.pl Telefon do mnie: 604 596 537. Mejl: jerzy.krajewski@europejskafirma.pl Mój ojciec WITOLD jest na emeryturze, był właścicielem gospodarstwa rolnego na Pomorzu o powierzchni 13 ha, które podarował mi w 1997 r. Zaczynał od zera na początku lat 60. XX wieku. Całą ziemię kupił. Dorabiał się krok po kroku. Był oszczędny. Zawsze miał pieniądze. Nigdy nie brał kredytów. Mój dziadek Stanisław w 1945 r. przyjechał z Mazowsza na Pomorze i przejął od Niemców ładne gospodarstwo z pięknym domem nad sporym stawem. Ziemię zdał na Skarb Państwa za wyższą emeryturę. Nie wiem jak miał na imię pradziadek, nie wiem gdzie dokładnie jest jego grób w Dobrem (próbowałem odnaleźć ten grób w latach 80. XX wieku, ale nie udało się). Był rolnikiem we wsi Głęboczyca koło Dobrego na Mazowszu. Stanisław Krajewski pochowany jest na katolickim cmentarzu w Zagórzycy kolo Słupska. Tam też pochowany jest mój drugi dziadek, Stanisław Kostrubiec, ojciec mojej mamy, oraz pradziadek Andrzej Kostrubiec. Rodzina Kostrubców pochodzi z Zamojszczyzny z okolic Krasnobrodu - wieś Borki. Byłem tam 30 lat temu razem z dziadkiem Stanisławem Kostrubcem, który zabrał mnie w rodzinne strony z obozu OHP w Zamościu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka