I jeśli dziś stajemy przed sytuacją drastycznych zdjęć smoleńskich, to jest jasne, że gdy słyszymy jak to choćby miały one wypłynąć z Warszawy, to jest to proste pokłosie właśnie tego dziedzictwa. Dziedzictwa, bez którego znajomości, trudno tak naprawdę znać współczesną Rosję. I to jest chyba najważniejszy wniosek, jaki mam ze spotkania w Fundacji Batorego.
Dziś kilka refleksji z debaty, jaką w ostatni wtorek zorganizowała Fundacja Batorego. Spotkanie to było zatytułowane „Rosja wobec wyzwań współczesności”, a wzięli w nim udział rosyjscy dziennikarze i politolodzy. Dyskusję moderował Aleksander Smolar. Z tego bardzo ciekawego spotkania wynoszę dwie refleksję. Zresztą refleksję, które pokrywają się z wnioskami z moich wizyt w Rosji.
Pierwsza z nich to kwestia rosyjskiej decentralizacji. To w zasadzie wygląda na dylemat nie do rozwiązania. Z jednej strony bowiem jest w tym kraju tradycja silnej, często autorytarnej władzy centralnej. Władzy wynikającej nie tylko z tradycji i kultury rosyjskiej, ale także z przesłanek czysto pragmatycznych, Coś musi po prostu spajać ten olbrzymi kraj, a z racji wątłych tradycji demokratycznych będzie to zawsze bardziej siła władzy niż szerzej nieznanego społeczeństwa obywatelskiego.
W końcu związana z tym refleksja druga. Refleksja związana z oczywistymi i drastycznymi różnicami między nielicznymi dużymi ośrodkami miejskimi, a dominującą prowincją. O ile miasta te stanowią inteligenckie, często liberalne centra, o tyle prowincja jest specyficznym konglomeratem prawosławia, pozostałości komunizmu i po prostu silnej władzy lokalnego lidera, ściśle podporządkowanego życzeniom centrali. I to właśnie ta sytuacja sprawia, że – zdaniem naszych gości – pojawia się na przykład problem mentalnego związku, czy wręcz unitarności, między dużymi miastami a prowincją. Prowincją w wypadku Rosji dominującą, z całą swą konsekwencją carskiego i komunistycznego dziedzictwa. Także dziedzictwa mentalności.
I jeśli dziś stajemy przed sytuacją drastycznych zdjęć smoleńskich, to jest jasne, że gdy słyszymy jak to choćby miały one wypłynąć z Warszawy, to jest to proste pokłosie właśnie tego dziedzictwa. Dziedzictwa, bez którego znajomości, trudno tak naprawdę znać współczesną Rosję. I to jest chyba najważniejszy wniosek, jaki mam ze spotkania w Fundacji Batorego.
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (21)