Zbigniew Boniek, nowy prezes PZPN
Zbigniew Boniek, nowy prezes PZPN
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
415
BLOG

O co im chodzi z tym Bońkiem?

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Rozmaitości Obserwuj notkę 15

  

Czemu więc Boniek został prezesem – rozumiem. Pewno liczy, że da radę. Że ich przełamie. Ale oni? Zdecydowali się na Bońka, bo naprawdę chcą zasadniczej zmiany? Chcą rewolucji? Nie wierzę… Więc o co im tak naprawdę chodzi z tym Bońkiem?
 
Zbigniew Boniek został prezesem PZPN. To duże – chyba nie tylko dla mnie – zaskoczenie. Spodziewałem się jakiejś dużej zmiany, której symbolem było to, że Grzegorz Lato zrezygnował z kandydowania, wieszczyłem jednak „rewolucję kontrolowaną”, której skutecznym realizatorem mógł być Wielkopolanin, Stefan Antkowiak (http://jflibicki.salon24.pl/453035,prawdziwy-sanator-pzpn-moze-wyjsc-z-cienia). Tymczasem doszło do rewolucji. Rewolucji pod nazwą Zbigniew Boniek. Rewolucji, której – przyznam szczerze – nie rozumiem. Bo o co, tak naprawdę chodzi z tym Bońkiem?
 
Tylko w jednym jest on podobny do poprzednika. Tak jak Grzegorz Lato był ikoną niemieckiego Mundialu z roku 1974, tak Boniek był nią dla tego hiszpańskiego – 8 lat później. Miałem wtedy 11 lat i przez kilka dni byłem we Francji. Do dziś pamiętam tytuł z francuskiej gazety po słynnym meczu Polaków z Belgami, a brzmiał on tak: Boniek 3, Belgia 0. To była prawdziwa miara ówczesnego sukcesu i sławy dzisiejszego, nowego szefa PZPN. Sukcesu rodzącego komentarze, że turyński Juventus – do którego po turnieju 26-letni Boniek przechodził – zrobił znakomity interes. Tyle podobieństw.
 
Poza tym, od Grzegorza Laty różni go wszystko. Szerokie horyzonty, znajomość języków, biznesowe i medialne otrzaskanie, wreszcie – także materialna – niezależność. Taki człowiek nie zostaje prezesem piłkarskiego związku o nadszarpniętej reputacji tylko po to, by być statystą i kolekcjonować honory. On chce w nim realnie coś zmienić. Przeprowadzić prawdziwą rewolucję. Naprawdę chce to zrobić.
 
No i właśnie. Tu widzę cały szkopuł tej operacji. Bo patrząc na to, zwyczajnie nie wierze, że starzy PZPNowscy wyjadacze tak po prostu się na tę rewolucję zgodzili. Nie. To nie oni. Oni trzymają się mocno i mają jeden zasadniczy cel: zmieniać swoją organizację tak, by nadal skutecznie kontrolować sytuację. Czemu więc Boniek został prezesem – rozumiem. Pewno liczy, że da radę. Że ich przełamie. Ale oni? Zdecydowali się na Bońka, bo naprawdę chcą zasadniczej zmiany? Chcą rewolucji?  Nie wierzę… Więc o co im tak naprawdę chodzi z tym Bońkiem?
 
  
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Rozmaitości