Z tą samą młodzieńczą żoliborską werwą obrzuca więc Piętak przeciwników inwektywami zaczerpniętymi z politycznego języka Jarosława Kaczyńskiego. I tak jak on – z dziecinną łatwością - kwalifikuje, kto może, a kto nie znajdować się „poza wspólnotą moralną Polaków”. Ta łatwość pokazuje jasno, że także Piotr Piętak nie rozstał się z ideałami młodości. Że może się z PiSem spierać jest, ale jak przychodzi co do czego – i tak myśli po pisowsku. I myślenie to przekłada na wypowiedzi. Nie, nie na wypowiedzi. Na jakże charakterystyczny dla tego obozu – niepodległościowy bełkot.
W roku 1989 miałem 18 lat. Dość dużo więc z ówczesnych dyskusji pamiętam. I pamiętam choćby to, jak – jeszcze przed pojawieniem się Leszka Balcerowicza – toczono w poznańskich środowiskach opozycyjnych debaty ekonomiczne. Brali w nich udział zwykle z jednej strony opozycyjnie nastawieni ekonomiści, z drugie – drobni przedsiębiorcy, zwani wtedy często „prywaciarzami”.
Pierwsi byli w tych dyskusjach zwykle w większości i promowali różnego rodzaju sanacje socjalizmu, na przykład opowiadali się za modnym wówczas hasłem „równouprawnienia sektorów”. Drudzy – mniejszościowi – byli najczęściej zwolennikami radykalnego wolnego rynku.
I pamiętam jak w takiej dyskusji, jeden z tuzów ówczesnej, opozycyjnej ekonomii, później gorący zwolennik Leszka Balcerowicza pytał swych adwersarzy – głoszących, że wszystko ma być prywatne – z niedowierzaniem: „I co, Cegielski też?” A gdy usłyszał odpowiedź twierdzącą, szczerze i z głębi serca zadeklarował: „Nie! W tej sprawie ja się nie mogę rozstać z ideałami mojej młodości!”. Dodajmy – młodości, która dla owego szacownego eksperta musiała przypadać gdzieś na połowę lat 50tych.
To zdanie – mimo, że miałem wtedy 18 lat – dobrze sobie zapamiętałem. Bo choć ten ekspert, szacowny profesor, od czasów owej młodości wielokrotnie modyfikował swoje poglądy, to jednak coś, z owych „czasów młodości” ostatecznie w nim zostało. Coś w nim siedziało.
Historyjka ta przyszła mi do głowy, gdy dziś – na Salonie24 – przeczytałem wpis Piotra Piętaka poświęcony Romanowi Giertychowi. Wpis, w którym nazywa on – byłego wicepremiera własnego rządu - politycznym degeneratem i człowiekiem „stojącym poza wspólnotą moralną Polaków”: (http://mediologia.salon24.pl/478518,r-giertych-czyli-polityczny-degenerat)
W czym Piotr Piętak tu podobny do tego profesora? Bo jak ów uczony - może modyfikować swój stosunek do PiS. Może walczyć na śmierć i życie z jego prezesem, ale jednak – gdy przychodzi co do czego – w głębi serca pozostaje PiSowcem.
Z tą samą młodzieńczą żoliborską werwą obrzuca więc Piętak przeciwników inwektywami zaczerpniętymi z politycznego języka Jarosława Kaczyńskiego. I tak jak on – z dziecinną łatwością - kwalifikuje, kto może, a kto nie znajdować się „poza wspólnotą moralną Polaków”.
Ta łatwość pokazuje jasno, że także Piotr Piętak nie rozstał się z ideałami młodości. Że może się z PiSem spierać jest, ale jak przychodzi co do czego – i tak myśli po pisowsku. I myślenie to przekłada na wypowiedzi. Nie, nie na wypowiedzi. Na jakże charakterystyczny dla tego obozu – niepodległościowy bełkot.
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (40)