I to jest smutne. Zwłaszcza, gdy dotyczy to znanego prawnika. Prawnika, który dyskusję, która się w Polsce toczy, próbuje stymulować przy okazji takiej tragedii.
Zanim napisze kilka słów o profesor Płatek, trzeba oczywiście wrócić do sprawy Ks. Mariusza G. To jest sprawa karygodna. To oczywiste. Trzeba też tu napisać, że reakcja poznańskiej kurii - zarówno zaraz po wydarzeniu jak i po emisji programu telewizyjnego - była głęboko niefortunna. To nie była reakcja kardynała Nycza na sprawę biskupa Jareckiego. Krótkie, jasne oświadczenie o tym, że hierarcha poniesie konsekwencję. Także cywilne. Jak każdy polski obywatel. W przypadku poznańskim, najpierw mieliśmy do czynienia z zamiataniem sprawy pod dywan, a teraz ze spóźnioną reakcją (http://www.fronda.pl/a/kancerz-kurii-ksiadz-mariusz-nie-moze-byc-duszpasterzem,25438.html).
Oczywiście księdzu G. – tak jak każdemu człowiekowi - należy się pomoc. Najpierw jednak pomoc należy się zmarłemu dziecku poprzez wyciągnięcie ewentualnych konsekwencji prokuratorskich i sądowych. Potem pomoc należy się zagubionej matce, a dopiero potem - po poniesieniu ewentualnych konsekwencji – pomoc zagubionemu człowiekowi, księdzu G.
Jeszcze raz powtórzę – ta pierwotna cisza poznańskiej kurii, a teraz zabranie głosu, który odnosi się najpierw do potrzeby pomocy księdzu jest w najwyższym stopniu niefortunne. Niefortunne, rutynowe, a do tego jaskrawo wątpliwe w kontekście polityki Stolicy Apostolskiej, nakazującej, na przykład w przypadku pedofilii, współpracę władzy kościelnej z władzą świecką (http://wiadomosci.onet.pl/swiat/watykan-amerykanski-ksiadz-bedzie-zajmowal-sie-prz,1,5378041,wiadomosc.html).
Tyle o samej sprawie poznańskiej.
Jest jednak w tej dyskusji aspekt drugi. Aspekt wypowiedzi znanej profesor Moniki Płatek. O ile z jej prawną oceną całej tej tragedii trudno polemizować, o tyle wypowiadane przez nią opinie poza prawne budzą zdumienie. Sprawiają bowiem wrażenie, że znana profesor próbuje wykorzystać ten karygodny przypadek do formułowania opinii bardziej ogólnych. Do formułowania – niech mi to pani profesor wybaczy – opinii w duchu Janusza Palikota. Oczywiście bardziej oględnym językiem. Bardziej gładkim. Ale jest to próba wykorzystania całej tej sytuacji do forsowania określonej ideologii. Ideologii, którą trudno mi zdefiniować inaczej jak jednak pewien specyficzny rodzaj antyklerykalizmu (http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13258599,_apos__apos_Wydaje_sie__ze_Ukraina_jest_utkana_z_ksiezy_.html#LokPozTxt).
I to jest smutne. Zwłaszcza, gdy dotyczy to znanego prawnika. Prawnika, który dyskusję, która się w Polsce toczy, próbuje stymulować przy okazji takiej tragedii.
PS: A jaka powinna być, moim zdaniem, reakcja poznańskiej kurii? Nie tylko pomoc w postępowaniu prokuratorskim. Także – przede wszystkim – wszczęcie procedury przeniesienia księdza G do stanu świeckiego.
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (23)