złożenie kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym wymarsz trzemeszeńskich gimnazjalistów do powstania  styczniowego, 28.02.2013.
złożenie kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym wymarsz trzemeszeńskich gimnazjalistów do powstania styczniowego, 28.02.2013.
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
917
BLOG

Koledzy blogerzy, co mnie nie lubicie… 1863

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Rozmaitości Obserwuj notkę 34

  

Koledzy blogerzy! Zwłaszcza ci, którzy mnie nie lubicie. Zwłaszcza ci, co nie lubicie mnie z powodów „patriotycznych”. Macie wreszcie szansę na dobrą robotę. I zachęcam, żebyście – przy naprawdę niewielkim wysiłku – ją wykonali. Na czym ta robota ma polegać?
 
Otóż w ostatni czwartek – 28 lutego – było mi dane, na zaproszenie mojego kolegi ze studiów, historyka tamtejszego liceum Macieja Adamskiego, odwiedzić Trzemeszno. Okazją do wizyty była sesja naukowa – zorganizowana przez tutejszych uczniów - z okazji 150 rocznicy wymarszu trzemeszeńskich gimnazjalistów do Powstania Styczniowego. Wysokim patronatem inicjatywę objęły władze Miasta i Instytutu Historii Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu. Uroczystość zakończyło złożenie kwiatów pod upamiętniającym to wydarzenie obeliskiem przed budynkiem szkoły.
 
Moja chłodna ocena większości polskich insurekcji jest wam moi – koleżanki i koledzy – znana. Czym innym jest jednak różność historycznych ocen wydarzeń i ocena politycznych konsekwencji konkretnych decyzji, a czym innym uznanie dla bohaterstwa, heroizmu i poświęcenia tych, którzy je wykonywali. Nawet, gdy ruszali w bój „bez broni”.
 
Każda historia ma zawsze dwie płaszczyzny. Tę, którą znamy z podręczników i tę, która jest jej regionalnym odbiciem. Bo brali w tym ogólnym, znanym wydarzeniu historycznym udział także bohaterowie naszych małych ojczyzn. Ci, których pamięć jest wciąż żywa. Którzy – tak naprawdę – więcej mówią nam o danej epoce niż owi wielcy, powszechnie znani bohaterowie. Czasem – i wtedy jest to naprawdę wyjątkowy splot dziejów – te dwie płaszczyzny przenikają się.
 
Tak było właśnie w Trzemesznie, gdzie w ostatni czwartek tutejsi uczniowie przypomnieli – w swych znakomitych referatach i o - związanym z miastem powstańczym dyktatorze Marianie Langiewiczu  - i o swoich kilkudziesięciu starszych kolegach, którzy 150 lat temu przedzierali się „na rosyjską stronę” na pomoc Powstaniu. Nie tylko referaty były jednak w Trzemesznie czymś ciekawym. Naprawdę frapującą uczniowską inicjatywą jest prowadzony przez nich powstańczy blog.
 
I tu jest właśnie wasza szansa koledzy blogerzy. Czy mnie lubicie czy nie – nawet, gdy różnimy się w ocenie polskiego insurekcjonizmu – możecie go propagować. Linkować, polecać na facebooku, albo tweetować. Zachęcam, bo to wielka pomoc i szansa na szlachetny udział w dobrym wysiłku młodzieży. Na pewno to zrobicie. Dlaczego? Bo - piszę to zwłaszcza do moich krytyków z Salonu24 – to jest szansa utrwalenia w niej raczej waszej wizji nie mojej. A więc – drodzy moi krytycy – do roboty. Zróbcie coś dla budowy takiego pokolenia Polaków jakiego werbalnie tak bardzo chcecie!
 
Z blogiem trzemeszeńskich licealistów można się zapoznać tu: http://www.trzemeszno1863.blogspot.com/
 
Acha. I jeszcze jedno. Trzemeszno – co na pewno moich krytyków zmobilizuje – leży poza moim okręgiem wyborczym!
  
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Rozmaitości