Wynik głosowania nie mógł być inny. Z reguły – nawet takie głosowanie ma charakter pilotażu. Zorientowania się w realnym rozkładzie sił.
19.41 – jest. Pierwszy dym. Intensywny i gęsty. Jest go zdecydowanie więcej niż powinno być po spaleniu 115 kart do głosowania. Trochę to zaskakujące. Mimo zimna, Plac Świętego Piotra jest zapełniony niemal w całości. Zapełnił się powoli, a opustoszał szybko. Za to opuszczanie go odbywa się w okropnym tłoku. Aż strach pomyśleć, co się będzie działo po głosowaniu, które będzie dawało prawdopodobieństwo wyboru nowego papieża.
Wynik głosowania nie mógł być inny. Z reguły – nawet takie głosowanie ma charakter pilotażu. Zorientowania się w realnym rozkładzie sił.
Procesję kardynałów do Kaplicy Sykstyńskiej oglądałem na małym telewizorze, w trattorii Da Marcello, należącej do dwóch sympatycznych, starszych panów: Vittorio i Remo, jakieś 150 metrów od Placu. Wyjście po jakiejś pół godzinie od komendy „extra omnes” było zdecydowanie zbyt optymistyczne. Następnym razem lepiej uda mi się pewnie oszacować czas głosowań. Co było wcześniej?
Wcześniej stary, doświadczony, słowacki kardynał Josef Tomko, jeden z kardynałów – detektywów, autorów słynnego raportu personalnego o nadużyciach w Rzymskiej Kurii, znanego dotąd tylko emerytowanemu papieżowi, powiedział: mi módl, nie za mnie. Za tych, co będą tam, w środku.
I jeszcze krótka rozmowa z polskimi dziennikarzami. O atmosferze konklawe. O tym, że jest tu stosunkowo mało nas – Polaków. Aktywni są za to choćby Brazylijczycy. Kibicują swoim. Komu? Padają nazwiska: Scherer, Damasceno, De Awiz… Czy mają rację? Zobaczymy… Pierwsza podpowiedź jutro. Około południa.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (64)