Można – w obawie przed utratą własnej pozycji politycznej – się nie poszerzać. Tylko, że wtedy nadchodzi moment, po przespaniu, którego, w łódce zostaje 3 panów nie licząc psa. KNP jest chyba właśnie w tym momencie.
Po „awanturze lekowej” Janusz Korwin – Mikke zaprosił mnie do swojej partii. Tym zaproszeniem bardzo – ale to bardzo - zaniepokoił się Przemysław Wipler. Zdaje się, że jest gotów stawiać dolary przeciw orzechom, że zaproszenia nie przyjmę.
Ma rację. Jestem wierny Platformie Obywatelskiej. Choć późno nawróconym. To oczywiście miłe, gdy w momencie silnej krytyki ktoś kogoś komplementuje. JKM bardzo za to dziękuję.
Pewne rzeczy nas łączą. Choćby moja skłonność – choć może nie tak radykalna – do gospodarczej wolności. Dzieli też – delikatnie to ujmę – co nieco. Choćby kwestie wschodnie czy osób niepełnosprawnych.
Przemysława Wiplera więc – w jego głęboki niepokoju – uspokajam. Ale jednocześnie ostrzegam. Bo to zaniepokojenie w moim kontekście jest chyba szersze. Wipler krytykuje też Jarosława Jagiełłę – nowy nabytek KNP. Moim zdaniem –z punktu widzenia politycznego to błąd.
Można – w obawie przed utratą własnej pozycji politycznej – się nie poszerzać. Tylko, że wtedy nadchodzi moment, po przespaniu, którego, w łódce zostaje 3 panów nie licząc psa. KNP jest chyba właśnie w tym momencie.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (32)