Ewentualna obrona dożynanych działaczy będzie wymagać spotkania. A te ustalić między zajętym, ewentualnym prezydentem Krakowa, a prezesem PiS będzie niezwykle trudno. Już władająca sekretariatem prezesa Pani Basia o to zadba. Krótko mówiąc – krakowski start Gowina to zła wiadomość dla Jacka Żalka i jego kolegów.
Wieść gminna niesie, że Jarosław Gowin może jednak zdecydować się na bycie kandydatem PiSu w wyborach na prezydenta Krakowa. Pisałem o tym na blogu – i radziłem mu to – już kilkanaście dni temu: (http://jflibicki.salon24.pl/600064,gowin-prezydent-krakowa-czy-pan-od-kultury).
Z jego punktu widzenia to dobra decyzja. Gdyby wygrał miałby sporo politycznej niezależności. O lata świetlne więcej niż w sojuszu z PiSem. I chyba o to mu chodzi.
Zwycięzcą tego rozwiązania będzie jednak najbardziej Jarosław Kaczyński. Dlaczego? A z dwóch powodów. Po pierwsze – dostaje dobrego kandydata na tę funkcję. I to dużo „szerszego” niż elektorat tej partii. W wymiarze ogólnopolskim nie znaczy to nic, ale w tym krakowskim – chyba całkiem sporo. W razie sukcesu będzie można odpierać zarzuty o brak samorządowych kadr.
I kwestia druga. Prezes PiSu – po ewentualnym sukcesie Gowina – będzie mógł już do końca wydusić niedobitki działaczy Polski Razem. Że będzie mu trudniej z Gowinem – prezydentem? Ależ skąd! Przecież ewentualna obrona dożynanych działaczy będzie wymagać spotkania. A te ustalić między zajętym, ewentualnym prezydentem Krakowa, a prezesem PiS będzie niezwykle trudno. Już władająca sekretariatem prezesa Pani Basia o to zadba. Krótko mówiąc – krakowski start Gowina to zła wiadomość dla Jacka Żalka i jego kolegów.
A w sumie. Z 20% wynikiem na szefa PO Gowin spokojnie ułożyłby się z PDT o start w Krakowie. Robić cały ten transfer by być w miejscu, w którym się było opuszczając Platformę? Jak mawiał kardynał Macharski: Można. Tylko po co?
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (17)