Biorąc mnie za casus w swoim wystąpieniu – warto by się jednak za bardzo nie zapędzał. By o tych faktach pamiętał. I nadal – gdy idzie o te dwa wymienione powyżej przypadki, jako były premier – cieszył się moim uznaniem…
„Panie Premierze, jak pan chce naprawdę pomóc emerytom, to proszą podnieść minimalną emeryturę przynajmniej do tysiąca złotych i zgodzić się na darmowe leki dla najuboższych emerytów. Inaczej pana troska o seniorów będzie zachodziła na twarz pana senatora Libickiego, który jakże się radował, iż Senat z jego inicjatywy utrącił projekt ustawy gwarantującej bezpłatne leki.” – mówił wczoraj w Sejmie Leszek Miller.
Cóż… Dużo mnie z szefem SLD dzieli. Ale za dwie rzeczy żywię dla niego autentyczne uznanie i wdzięczność. Za co? Ano za dokończenie – prowadzonego przez wszystkie po 1989 roku rządy – procesu akcesji Polski do Unii Europejskiej. Za ten fakt Leszka Millera naprawdę cenię.
Cenię go za coś jeszcze. Za jednolitą stawkę CIT dla przedsiębiorców. Bo – mówił wtedy Leszek Miller, socjaldemokrata – trzeba najpierw móc coś wytworzyć, żeby móc to coś podzielić. I jak rozumiem – w imię tej właśnie zasady – chciał zlikwidować za swych rządów dotację do barów mlecznych.
Dlatego dziś – biorąc mnie za casus w swoim wystąpieniu – warto by się jednak za bardzo nie zapędzał. By o tych faktach pamiętał. I nadal – gdy idzie o te dwa wymienione powyżej przypadki, jako były premier – cieszył się moim uznaniem…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (12)