Jesli brac pod uwage kto rozpetal Druga Wojne Swiatowa, to stwierdzenie to ma jak najbardziej sens. Gdyby bowiem nie bylo II WS, Niemcy dalej by mieszkali w Stettin, Breslau, Opplen, Elbing, Allenstein i nie byloby calego problemu.
W czasie konferencji w Jalcie w 1945 roku, Stalin wymogl jednak przesuniecie granic Polski na zachod po Odre i Nyse Luzycka, przydzielajac pod polska administracje etnicznie niemieckie Pomorze Zachodnie, Slask i Prusy Wschodnie jako "rekompensate" za zagarniete przez niego polskie terytorium na wschodzie. Tym obrotem sprawy Stalin wpedzil Polske w stan permanentnego szantazu terytorialnego ze strony zachodniego sasiada. Co by tu nie mowic, bylo to mistrzowskie posuniecie polityczne bylego ZSRR, majace na celu wymuszenie posluszenstwa Polakow wobec Sowietow - no bo "jak nie bedziecie z nami, to wam Szwaby zabiora swoje".
Szantaz terytorialny zaprojektowany przez Stalina dziala do dzis, nawet po upadku imperium sowieckeigo i sam napedza sie jak to przyslowiowe perpetuum mobile. W Internecie czytalem swego czasu, iz po upadku muru berlinskiego Gorbaczow proponowal Polsce powrot jej ziem wschodnich, jednakze owczesny rzad polski nie byl zainteresowany ta propozycja, zapewne ze wzgledu na niebezpieczenstwo nadania sily szantazowi zaprojektowanemu przez Stalina. Trzeba by bylo zwrocic stare ziemie niemieckie ktore byly rekompensata za to, co mial teraz zwrocic Gorbaczow. Lepiej wiec bylo dalej tkwic w tym w czym sie tkwilo, zamiast masowo przemieszczac ludnosc i samemu teraz byc wypedzanym.
Dotykamy czulego tematu roszczen terytorialnych Niemcow do ziem na ktorych mieszkali, ktore zgospodarowali i uprzemyslowili. Nalezy sobie uzmyslowic to, co w Polsce napotyka na opor w pewnych grupach spolecznych ze wzgledu na ciagle funkcjonujaca mentalnosc wyniesiona z komuny, iz roszczenia te nie sa inicjatywa rzadu niemieckiego. Sa to roszczenia prywatnych osob. Rzad Niemiec nie moze zabronic swoim obywatelom dochodzenia racji w zakresie wlasnosci prywatnej, poniewaz na wlasnosci prywatnej oparty jest caly zachodni system wolnorynkowy. Ale moglby zrobic cos innego. Mianowicie oficjalnie przejac te roszczenia na siebie. Innymi slowy wyplacic odszkodowania z budzetu panstwowego, partykularnie za utracony majatek na wschodzie, zamykajac tym ropiejacy do dzis rozdzial historii. Rzad niemiecki jednak tego nie zrobil. W okresie zimnej wojny bylby to niewatpliwie akcelerator wolnosciowych ruchow w Polsce, odtrutka na stalinowska koncepcje szantazu terytorialnego. Jak widac dalekowzroczne zdolnosci polityki amerykanskiej z okresu zimnej wojny nie byly udzialem politykow niemieckich. Obecnie rowniez nie wydaje sie zeby rzad niemiecki sklanial sie ku takiemu rozwiazaniu, a trudno uwierzyc aby taki wariant mogl ujsc czyjejkolwiek uwadze. Bylaby to po prostu kosztowna impreza, szczegolnie w obliczu narastajacych w Niemczech trudnosci budzetowych, powodujacych miedzy innymi bolesne ciecia w ich rozbudowanym systemie socjalnym. Oznaczaloby to rowniez... rezygnacje z potencjalnych wplywow do budzetu niemieckiego. Okazuje sie bowiem, iz w 1952 roku w Niemczech skonstruowano prawo, ktore spowodowalo wyplacanie socjalnych swiadczen wyrownawczych osobom ktore nie uzyskaly zwrotu mienia utraconego po wojnie. Wedlug tego samego prawa, swiadczenia te nalezy zwrocic w momencie odzyskania mienia.
Tak na marginesie, fatalna sytuacja geopolityczna Polski w jej obecnych granicach, byla jednym z powodow mojej zmiany ojczyzny cwierc wieku temu.



Komentarze
Pokaż komentarze (38)