John Kowalski John Kowalski
35
BLOG

Sprawa Palikota - czesc II

John Kowalski John Kowalski Polityka Obserwuj notkę 6
Sprawa wpisu na blogu posla PO, Janusza Palikota, nie dosc ze wywolala nieusprawiedliwione niczym rozsadnym podniecenie kancelarii pana prezydenta RP, to na dodatek jeszcze nabiera rozpedu. Zdziwionym tym przebiegiem wypadkow czytelnikom zachodnim przypominam i wyjasniam: nie ma sie czemu dziwic, bowiem mamy do czynienia ze spolecznoscia, ktora przez 18 lat bronila sie rekami i nogami przed demokracja i osiagnela w tym duzy sukces. Dowodem na to jest wlasnie szum w sprawie 10-cio zdaniowego wpisu na blogu pana Palikota, zadajacego uzasadnione pytanie na temat zdrowia glowy panstwa, ktory to wpis w Polsce uwaza sie za obraze prezydenta i skutkowac ma procesem przeciwko autorowi pytania. Zeby nie bylo tak, ze nie wiadomo o co chodzi, bo blog pana Palikota znikl nagle z Internetu na skutek zarliwego przestrzegania w Polsce prawa do wolnosci slowa, to pozwole sobie zamiescic jego kopie:

"Prezydent Lech ma problemy?

Musze postawic te pytania. I wole zrobic to publicznie, a nie w formie plotek na politycznych korytarzach. Sprawa dotyczy przeciez glowy panstwa, zas informacje powielane w dziesiatkach rozmów – z udzialem najwazniejszych polskich polityków – brzmia bardzo powaznie i niepokojaco. Czy prezydent Lech Kaczynski naduzywa alkoholu? Czy prawda jest, ze jego pobyty w szpitalach maja zwiazek z terapia antyalkoholowa? Czy ucieczki do Juraty i czerwone wino to nie srodki terapeutyczne, stosowane przezen w reakcji na problemy w relacjach rodzinnych z bratem i matka? Czy w takiej sytuacji, w takim kontekscie, prezydent nie traktuje prowadzonej przez siebie polityki jako formy reagowania na osobiste urazy?

Stawiam te pytania, gdyz w nieformalnych rozmowach stawia je duza czesc srodowiska politycznego, mniej lub bardziej zlosliwie, z mniejszym lub wiekszym niepokojem przygladajac sie prezydenturze Kaczynskiego. Ale czym innym jest uzywanie tych pytan do zakulisowej walki politycznej, w której plotka jest silnym narzedziem, czyms innym zas publiczne ich postawienie – w oczekiwaniu na jednoznaczne, formalne stanowisko Kancelarii Prezydenta i opinie lekarzy dbajacych o zdrowie glowy panstwa. Czy doczekamy wyjasnien?"


I o to wlasnie jest ten caly szum... Tak. O to.

W Polsce panuje do dnia dzisiejszego mentalnosc carska, wedlug ktorej wszelkiego rodzaju urzedasy panstwowe, lacznie z ich szefem, prezydentem, sa wybrani przez "poddanych" nie po to, zeby im sluzyc, tylko zeby nimi rzadzic. Prosze zauwazyc jak w Polsce naduzywa sie slowo "rzadzic". Jak odmienia sie je we wszystkich przypadkach i stosuje we wszystkich mozliwych sytuacjach. W Polsce calkowicie nieznane jest np. slowo "administracja" panstwowa. Slowo "administracja" zapewne brzmi degradujaco zeby je stosowac w stosunku do "rzadzacych". Administracja to moze byc... hotelowa, czy podobna. Na taka potwarz to sobie przeciez "rzadzacy" pozwolic nie moga. Kto wie, gdyby ktos probowal to slowo uzyc w stosunku do nich, to pewnie moglby sie narazic na nastepny pozew.

Janusz Palikot przeprosil najjasniejszego pana prezydenta za swoj wpis na swoim blogu. Moim zdaniem nie powinien tego robic w obronie wolnosci wypowiedzi. Okazuje sie, ze dla polskiego prezydenta te przeprosiny nie wystarczaja. Widocznie polski wladca poddanych zyczy sobie nogi albo reki posla Palikota dla usatysfakcjonawnia swojego wschodniego poczucia dumy z zajmowanego stanowiska, oplacanego przez wyborcow, miedzy innymi przez Palikota.

Byl kiedys taki humor rysunkowy w gazecie. Faceci w pocie czola buduja zamek na potrzeby krecenia filmu. Aktor majacy grac role hrabiego wprowadzil sie do zamku i poszczul ekipe fimowa psami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka