John Kowalski John Kowalski
152
BLOG

Samopodduszanie się

John Kowalski John Kowalski Polityka Obserwuj notkę 9
W kraju nakazów i zakazów - Rzeczpospolitej Polskiej, w październiku ubiegłego roku wprowadzono do kodeksu pracy nowe zakazy, tym razem dotyczące sektora handlowego. Według tych zakazów, zakazuje się placówkom handlowym pracy w niektóre święta. Lista świąt w których zakaz obowiązuje, składa się z 10-ciu, w tym 6 jest świętami kościelnymi...

No zaraz, zaraz... a gdzie w Polsce podział się rozdział kościoła od państwa? Dlaczego do polskiego prawa wprowadza się święta religijne jako oficjalne święta państwowe? Jeśli się nie mylę, Polska aspiruje do miana kraju nowoczesnego, tymczasem w jej prawie pojawiają się kurioza które można znaleźć w reżimach religijnych bliskiego wschodu.

Lista państwowych świąt religijnych (sic) w Polsce, w ciągu których nie kupisz dziecku mleka w pobliskim centrum handlowym, to:

* Święta Wielkiej Nocy
* pierwszy dzień Zielonych Świątek
* Boże Ciało
* Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
* Wszystkich Świętych
* Święta Bożego Narodzenia

No dobrze. Biorąc już poprawkę na to, że Polska jest - jaką jest, czyli jak widać jest krajem o ustroju religijnym, jak wytłumaczyć teraz to, że od zakazu handlu w święta zwolnione są placówki nie zatrudniające pracowników? Znaczy się właściciel straganu z kartoflami może sobie pracować w święta, ale jakby tak zatrudniał pracowników, to już nie? Benzynę i leki też można kupić, ponieważ zakaz nie obowiązuje stacji benzynowych i aptek - o dziwo bez względu na ilość pracowników. W tym ostatnim wypadku okazuje się, że w zakazy można się pobawić, ale jak przychodzi do dostępności naprawdę niezbędnych produktów, to pracownicy mogą sobie raptem w święta popracować. Taka mała podwójna moralność. Być może liczy sie na to, że Wszechmogący tego nie zauważy po przykładzie Arabów pijących arak po cichu pod stołem w czasie Ramadanu, bo Allach ich z góry pod stołem nie będzie widział.

Sprawy wyglądają jasno. PiSowskie "moherowe berety", z bliżej nieuzasadnionego powodu nazywające siebie prawicą, oraz tzw. "narodowcy", spod znaku narodowego-socjalizmu lat 30-tych, przy okazji bojaźliwego podskakiwania i zaglądania w oczy klerowi, postanowili przede wszystkim ukarać duże zachodnie sieci handlowe obcinając im możliwość pracy w dniach największego popytu. Jeżeli bowiem Polacy nie zdołali sami wypracować sobie swojej własnej, znaczącej sieci handlowej, to trzeba tym zachodnim krwiopijcom przytrzeć za to nosa. Nie dość, że "okradają" kraj wywożąc z niego swój profit, to jeszcze na dodatek zmuszają katolików do pracy w pampersach w święta. Trzeba pamiętać, że miało być jeszcze gorzej. Bowiem za czasów dyktatury bliźniaków Kaczyńskich, projektowano zakaz pracy we wszystkie niedziele. Oczywiście znowu obliczone to było na wielkie sieci zachodnie. Widocznie polski katolik w niedzielę jeść nie musi i wystarczy mu różaniec, no a rząd się sam wyżywi, jak mawiali komuniści.

Polska ciągle kuleje gospodarczo. Wartość złotówki wobec innych walut pnie się niebezpiecznie w górę, przez co polski eksport staje się coraz droższy na rynkach zbytu i z tego powodu mniej konkurencyjny. Jak w takiej sytuacji zakazy wolnego handlu w święta mają pomóc polskiej gospodarce? Nawet Niebiosa nie znajdą na to wytłumaczenia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka