Łamanie art. 45 Konstytucji RP
Czy zwykły obywatel ma jeszcze jakieś prawa? Czy sąd może skazać niewinnego człowieka wbrew dowodom? Czy Polska jest praworządnym państwem?
1 obserwujący
19 notek
4053 odsłony
256 odsłon

Skandaliczna sprawa sądowa - odc. 3 - HISTORIA PRAWDZIWA

Wykop Skomentuj6

#Sądownictwo #przemoc #wymiarsprawiedliwosci

Następny odcinek (4)

Materiał opracowany na podstawie dowodów zgromadzonych w aktach sprawy oraz nagrań dokumentujących zdarzenia będące przedmiotem śledztwa i analizy procesowej na rozprawie sądowej.

W kolejnym odcinku tej skandalicznej i bulwersującej sprawy, opowiem o tym, dlaczego ojciec kobiety, (byłej już żony Bartka R) nie znosił swojego zięcia. Z pozoru trudne pytanie, ale po zapoznaniu się z całym materiałem dowodowym odpowiedź okazuje się oczywista. Ten pan (Marek R), działa w branży nieruchomości. Sprzedaje, kupuje, wynajmuje mieszkania. Jedno z mieszkań zakupił za pomocą pozornej darowizny na swoje córki, czyli żonę Bartka R. oraz jej siostrę. Czynność ta została wykonana poprzez przelanie na konta córek pieniędzy z tytułem "darowizna", a córki za te pieniądze niemalże natychmiast zakupiły wspólnie mieszkanie. Nota bene właśnie to, w którym później mieszkał Bartek R. z żoną i córeczką i które w końcowym efekcie zostało przez pana Marka R. sprzedane. 

Mieszkanie tylko pozornie było własnością córek pana Marka R, a faktycznie należało do niego. Zabieg zapisania mieszkania na córki miał służyć ominięciu zapłacenia podatku. Oczywiście córki o tym nie wiedziały i sądziły, że faktycznie otrzymały od rodziców darowiznę. Skąd wiadomo, że mieszkanie zostało zapisane na córki fikcyjnie dla uniknięcia zapłacenia podatku? Wiemy o tym z nagrań jakie realizowała ukrytą kamerą córka pana Marka R, a żona Bartka R. Młodzi, mając konflikt z Markiem R. i nie ufając mu, nagrywali wszystkie spotkania z rodzicami kobiety. Z tych właśnie nagrań dowiadujemy się, że mieszkanie zostało tylko zapisane na córki Marka R, aby nie płacić podatku. Są nagrane spotkania gdy zarówno matka, jak i ojciec, tłumaczą córce, że mieszkanie „nie jest jej, ale tylko na nią”, aby nie zapłacić podatku. Mamy jednak nagraną rozmowę rodzinną, w czasie której Marek R. deklaruje, że „Dziewczyny mają już nieruchomość, gdzieś tam zapisaną w księgach wieczystych” i dziewczyny w to wierzyły. Jednak deklarację tą Marek R. złożył w określonym celu, ale o tym za chwilę. Na rozprawie rodzice kobiety zeznawali, że mieszkanie było darowizną, więc składali fałszywe zeznania

Marek R. był spokojny o swoją własność (mieszkanie), ponieważ cała rodzina, żona, córki, teściowa, wszyscy wykonywali posłusznie jego polecenia. Ponadto, współwłasność mieszkania również była skutecznym zabezpieczeniem przed niekontrolowanym przejęciem mieszkania przez niepowołane osoby.

Wśród nagrań zrealizowanych ukrytą kamerą przez młodych, jest jedno, na którym Marek R. przez dwie godziny wygłasza monolog do swojej teściowej, strasząc ją, stosując różnego rodzaju naciski emocjonalne, manipulując starszą panią (wówczas miała dobrze po siedemdziesiątce i była już wdową) tak, że w końcu starsza pani popłakała się. Jaki był cel tego monologu Marka R? wyłudzenie od starszej pani jej pięknego ponad stumetrowego mieszkania. Właśnie na tym spotkaniu powiedział swojej teściowej, że „mają dziewczyny swoje mieszkanie” jako argument dla starszej pani, że ona też powinna przekazać swoje mieszkanie. Teściowa przepisała w końcu mieszkanie na swoją córkę i wyprowadziła się ze swego mieszkania. Starsza pani później w rozmowie ze swoją wnuczką, żoną Bartka R. mówi, że nie może sobie podarować tego, że wyszła ze swojego mieszkania. Rozmowa ta, też została nagrana przez żonę Bartka R. Co ciekawe, rodzice kobiety na procesie twierdzili, że starszą panią zabrali bliżej siebie ze względu na jej podupadające zdrowie, ale w nagraniach dokumentujących całą tę sprawę przejęcia mieszkania od starszej pani, nie ma ani słowa o jej zdrowiu, nie mówiąc już o tym, że starsza pani popłakała się. Kolejne fałszywe zeznania rodziców żony Bartka R.

Mało tego, dowiadujemy się z tych nagrań, że mieszkanie kupione na córki, raz było obiecywane córkom, a innym razem starszej pani, właśnie wtedy, gdy nakłaniano ją do opuszczenia jej własnego mieszkania.  Pod koniec nagrania dokumentującego wyłudzenie mieszkania od starszej pani, pojawia się inny wątek:  

"Marek R: teść by się nie dał na to wciągnąć i on by się na to nie dał wciągnąć. W.. (druga córka Marka R), by się na to nie dała wciągnąć. być może K... (żona Bartka R) też by się nie dała na to wciągnąć, bo ona już, już jest wyrobiona. To nie jest ta K.. (żona Bartka R), co parę lat temu.

Ewa R żona Marka R: Bartek wyszkolił.

Bartek R: Czemu ją wyszkolił?

Ewa R: No, jak (to czemu)...(niewyraźnie) w załatwianiu spraw, cha, cha. Jeszcze trochę… wszystkich przerobi tu."

Innymi słowy, Marek R. podsumowuje ten swój monolog słowami, że nikt by tak nierozsądnie i naiwnie nie postępował jak starsza pani. Mieszkanie zostało wyłudzone pod pozorem uratowania go, przed przejęciem przez obce osoby. Ale dowiadujemy się, że żona Bartka R. dopiero wyrobiła się przy swoim mężu. Marek R. mówi: "ona już, już jest wyrobiona. To nie jest ta K...., co parę lat temu." Na rozprawie rodzice kobiety, ani słowem nie wspominają o tym, że ich córka była bierna i podporządkowana, a dopiero przy mężu zyskała niezależność i własne zdanie. Niestety, przez kilka lat bycia razem z mężem, Bartek R. niewiele mógł zmienić, ponieważ jej uległa osobowość, kształtowała się przez całe jej życie, od wczesnego dzieciństwa i po zamieszkaniu z rodzicami, znowu stała się zależna od ojca. Biegła psycholog na rozprawie w sądzie całą winę za słaby charakter żony Bartka R, zrzuca na niego. Twierdzi, że to jego wina, że jego żona ma osobowość ofiary przemocy właśnie przez niego. 

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale