Do tego stopnia, że wymyślam rysunki, których mi się nie będzie chciało narysować. To mi przypomina mego ukochanego Lema, który pisywał przedmowy do nieistniejących książek. Tak jak J.L.Borges (też go lubiłem). Ciekawe, czy te przedmowy pisywali podczas upałów...
Wrocław się roztapia, budynki zanurzają się w asfalt. Ludzie przemykają pod ścianami budynków, tam gdzie jest cień.
Krynico! Dzięki za Kryniczankę wysokozmineralizowaną!



Komentarze
Pokaż komentarze (6)