jotesz24 jotesz24
67
BLOG

Gitara łagodzi obyczaje?

jotesz24 jotesz24 Kultura Obserwuj notkę 9

Po moim ostatnim wpisie, wywołanym Wojtka Orlińskiego oceną Salonu24, w którym uświadomiłem sobie, że tkwię w środowisku niezbyt mnie lubiącym i które ja sam też niezbyt lubię, doszedłem do wniosku, że niewiele jest tematów, które mogą łączyć S24 a wśród nich jednym z ważniejszych jest muzyka. Ufff... ale wysmażyłem zdanie-wyznanie! 

W sobotę udałem się do maławego budynku wrocławskiej filharmonii, w towarzystwie moich Naj czyli żony i córy, by podelektować się gitarowym graniem. Nazbierałem takiego grania stosy ale dotąd nie wysłuchałem na żywo żadnego wykonawcy muzyki zwanej a to gypsy-jazz a to jazz-manouche. Zaczęło się takie granie od gitarzysty Django Reinhardta, belgijskiego Cygana, który w Paryżu wczesnych lat trzydziestych zeszłego stulecia zaczął pogrywać ognistą muzykę z legendarnym skrzypkiem Stephanem Grappellim w zespole Hot Club de France.

Dzisiejszych wykonawców takiej muzyki odkryłem dzięki satelitarnemy kanałowi francuskiemu Mezzo. Najpierw The Rosenberg Trio, pochodzące z Holandii, potem zespół Alma Sinti Patricka Soussoina aż do Bireliego Lagrena, zwanego już od wieku lat dwunastu wcieleniem Django. Takich wcieleń Reinhardta do dziś odkryto przynajmniej kilkanaście.

I właśnie z niemiecką odmianą reinkarnacji Django spotkaliśmy się w sobotę. Joscho Stephan to młody gitarzysta a w jego zespole na gitarze rytmicznej akompaniuje mu ojciec Günter Stephan z towarzyszeniem skrzypka Sebastiana Reimanna oraz kontrabasisty Maxa Schaafa .

Koncert odbywał się w ramach festiwalu muzycznego Gitara2007, którego organizatorem od początku jest wspaniały wrocławski mistrz kilku strun Krzysztof Pełech. Dzień festiwalu przedostatni. 

Kwartet niechcący stał się jedynym wykonawcą wieczoru, bo nie zdążył dolecieć Martin Taylor, znakomity gitarzysta szkocki, który jest w wiecznej trasie wokół globu, zapraszany i rozchwytywany wszędzie, gdzie dotarła jego wielka sława.

Josho Stephan Quartet zagrał więc dwa sety rozdzielone przerwą, podczas której można było kupować trzy płyty zespołu oraz koncertowe dvd. Łączna dawka muzyki była ponad dwuipółgodzinnym graniem, wywołującym rytmiczne drgania mięśni nie tylko uszu. Królowały kompozycje Reinhrdta z nieśmiertelnymi "Nuages" czy "Minor Swing" ale też wysłuchaliśmy porywającej "Karawany" Diuka Ellingtona czy  klasyka "Sweet Georgia Brown", granych w tempie ekspresowym.

Bilety zachowują też ważność na 16 stycznia, kiedy to do Wrocławia ma dotrzeć wreszcie Martin Taylor. Ale o tym napiszę już w następnym roku...

14383

 

jotesz24
O mnie jotesz24

FRIEND OF ISRAEL

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Kultura