2 obserwujących
20 notek
8520 odsłon
952 odsłony

Śnieg w Dubaju

Jozef Kapustka
Jozef Kapustka
Wykop Skomentuj11

Poleciałem dzisiaj do krainy z baśni. Boże, jak było pięknie... Szczerozłote dachy iskrzyły w słońcu, drogi wyłożone mlecznym opalem wyglądały jak tafla skutego lodem jeziora, pod niebem z brokatu lśniły  rajskie ptaki w oszałamiającej feerii barw, kobiety o śpiewnych glosach i o oczach czarnych jak pustynna noc albo ich hidżaby przeszywały mnie a to mściwym a to zagadkowym spojrzeniem, złożone z duszy i ziarenek piasku dżinny co raz z sykiem kreśliły w powietrzu skomplikowane znaki by już w następnej odsłonie, podług szalonej choreografii rozpłynąć się w niebycie. A potem zapomniałem się obudzić. Śniłem, że nie warto zajmować się rzeczami małymi, a na wielkie przychodzi czekać. Oczekiwanie ma kolor siny albo jest bezbarwne. Dlaczego? Nie wiem. Wiedza jest tutaj zupełnie bezużyteczna. Im mniej wiem, tym lepiej. Więc czekam. A ty czekasz ze mną, choć cię tu nie ma. („ Z dziennika Ibn Youssefa – Ibn Youssef czeka na Alzheimera”) 

W trzecim roku Hidżdżry, na płaskowyżu al-Quds starły się ze sobą wojska zwolenników i przeciwników Wielkiego Białego Muszkatu i jego ulubionej, czwartej żony Ismeny. Tuman kurzu był tak potężny, że przesłonił niebo, słońce i ziemię, i przez kilka dni i nocy walczący wyrzynali się w całkowitej ciemności, co jeszcze bardziej potęgowało grozę sceny. Odtąd na pamiątkę tamtego wydarzenia mężczyźni z plemienia al-Naqqaf przed przystąpieniem do modłów dokonują ablucji olejkiem białego muszkatu a ich kobiety utrzymują, że nic nie służy urodzie bardziej niż kąpiel w wyciągu z porannej rosy z dodatkiem płatków ismeny. Do dzisiaj ranna mgła nad pustynią al-Quds pachnie ismeną, zaś wieczór oznajmia swoje nadejście unoszącą się delikatnie nad okolicą wonią białego muszkatu. ("Ibn Youssef upaja się zapachem poranka") 

"Z przedmiotami łatwiej jest mi przebywać niż z ludźmi. Razem należymy do królestwa  nie z tego świata, do królestwa , które stworzyłem sam i sam namaściłem się jego królem  . Jest to królestwo chwilowe, będzie trwało przez krótszą lub dłuższą ale tylko chwilę. Moje przedmioty żyją w nim własnym ukrytym życiem, ich widok, dotyk sprawiają mi przyjemność. Istnieją, kiedy na nie patrzę. Poza tym są wierne, szczere i czułe. Pełne pasji i tajemnicy. W przeciwieństwie do przewidywalnych, powtarzających się, nieruchomych ludziAle pewnego dnia opuszczę moje królestwo i więcej do niego nie wrócę.  Wandale, którzy natychmiast zaraz po mnie przyjdą nie zastaną niczego oprócz pustych scian bo zniszczę wszystko. A potem udam się w bardzo daleka podróż. I dotąd będę podróżował aż znajdę miejsce, w którym założę ogród. Będzie to ogród niezwykły a ja będę w nim wielkim, starym drzewem podtrzymującym  niebo gwieździste, kamienne. Będę czuwał nad tobą i będę cię chronił. I będziemy odtąd tak sobie siedzieć jeszcze długo i milczeć cichutko. I zupełnie nie będę pamietał, że wcześniej byłem  królem jakiegoś królestwa.  ( " Z dziennika Ibn Youssefa - Ibn Youssef odrzuca myśl o gromadzeniu przedmiotów niepotrzebnych, rozważa założenie ogrodu mistycznego")

Jesteśmy narodem włóczęgów. 

Starymi duszami, które powróciły na ziemię i same nie wiedzą po co. 

Jesteśmy też narodem zwycięzców, wiec rzuć nam, o Królu Królów, to co się nam prawem należy  

I odejdź.. („O czym Ibn Youssef rozmawial z kotami”)


Widziałem podniebne miasta-widma o tysiącach wież,

wiszące ogrody, 

zabójcze kwiaty przemawiające ludzkim językiem, 

czule śpiewające ptaki-dziwadła, 

widziałem przewalające się z hukiem wodospady, w których pluskały uczone rybki we wszystkich kolorach tęczy,

widziałem też pałace z morskiej piany 

i szklane mosty na niebezpiecznie bliskim księżycu,

widziałem słońce i planety,

i odpoczywające, dobrotliwe bóstwo wiecznego ognia.

Widziałem ślady ludzi, zwierząt i aniołów,

kawalkadę szlachetnych jeźdźców, która w pogoni za zwinna jak stado gazeli chimerą zginęła w piasku - a była tak białą, że z daleka wyglądała jak pomięta i wyrzucona przez kogoś kartka papieru.

Widziałem konie rącze na podobieństwo kobiet w tańcu,

kobiety o oczach jak gwiazdy,

mężczyzn o twarzach jak suszone figi.

Widziałem śmierć i kiełkujące od nowa życie.

Widziałem pustynię,

nieodgadnioną,

niezmierzoną, 

nieskończoną,

dziką,

szaloną,

wieczną, 

nekropolię  wyobraźni.

("O czym Ibn Youssefowi opowiedział pustynny wiatr")


I zdarzyło się pewnego razu, że ludzie małego rozumu postanowili zadać Ibn Youssefowi podchwytliwe pytanie:

"Powiedz nam, czym jest koło?" - zaszczebiotali przymilnie.

"Kwadratem" - ów odrzekł.

"No a kwadrat?" - dopytywali dalej.

"Kołem" - padła odpowiedź.

Zbici z tropu uczniowie zaniepokoili się:

"Mistrzu, czy aby nie przesłyszeliśmy się - raczyłbyś z nas kpić ? "

Wtedy starzec,  trzęsąc się ze świętego gniewu, zawołał głosem wielkim: "Głupcy! Czyż nie powtarzałem wam w kółko, po wielekroć i od zawsze, że wszystko, co dobry Allah stworzył było takim, jakim dopiero będzie, a jakim ono będzie, takim już było? Zaprawdę, chwila jest wiecznością a wieczność chwilą, przeszłością, teraźniejszością i przyszłością w jednym naraz bo taka jest wola Allaha, sprawiedliwego, litościwego". Po czym zagłębił się ponownie w swoje wyliczenia. ("Ibn Youssef rozprawia o muzyce sfer")

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura