25 obserwujących
409 notek
613k odsłon
  617   1

Dziennikarze (nie)pierwsza klasa!

W szeregach opozycyjnych dziennikarzy znajdują się takie osoby, o których mówi się, że to tzw. „tuzy polskiego dziennikarstwa”. Gdyby chcieć to pojęcie uściślić trzeba by było dodać, że chodzi tu o czołowych dziennikarz III RP, do których bez wątpienia należeli, m.in., Tomasz Lis, Piotr Kraśko, Piotr Najsztub, Jacek Żakowski, Adam Michnik, Dominika Wielowiejska, i wielu, wielu innych, których tu nie sposób tu wymienić, a niektórych wręcz należy pomijać, bo ich zawodowa działalność z rzetelnym dziennikarstwem nie miała nic wspólnego (np. J. U. i jego współpracownicy z pewnego tygodnika). Przepraszam panią, którą tu wymieniłem, przecież nie jest jedyną, która na tej liście powinna się znaleźć, ale zrobiłem to tylko z tego powodu, żeby nikt mi nie wytkał, że żadnej kobiety nie uznałem za czołową dziennikarkę III RP, na co wiele pań dziennikarek bez wątpienia zasługuje.

Pierwszych dwóch panów na w/w liście znalazło się nie bez powodu, ich nazwiska, znane przecież od dawna, ostatnio mocno przykuwały uwagę opinii publicznej, z racji ich zachowań, które opinii publicznej nie były znane. Sprawa T.Lisa, całkiem świeża nabiera szczególnego smaczku, ten dziennikarz, stały gość tzw ” trzódki”, goście J.Żakowskiego (T.Lis, Tomasz Wołek, Wiesław Władyka) z piątkowych poranków radia TOK FM, wpędził swoich kolegów nielada kłopot, kiedy w przerwie ich dyskusji nadawano wiadomości tego radia i wszyscy usłyszeli zarzuty, oskarżenia o mobbing, jakie byli współpracownicy T.Lisa wyciągnęli przeciwko swojemu byłemu szefowi, do niedawna redaktorowi naczelnemu tygodnika Newsweek. Wszyscy panowie, cała czwórka, nie chcieli owych doniesień komentować, bo ich zdaniem były zbyt świeże, a oni nawet nie mogli się z nimi zapoznać. Prowadzący program red. J.Żakowski stwierdził, że odłożą tę dyskusję na inną okazję, a może nawet „na nigdy”, co samo w sobie jest już zajęciem określonej postawy. Żakowski, chce, czy nie chce, pewnie jeszcze nie raz będzie o kontrowersyjne zachowania T.Lisa pytany, chociażby z tego powodu, że jest nauczycielem akademickim i ma jakiś wpływ na kształcenie przyszłych dziennikarzy, którym powinien mówić, co dziennikarzowi wolno, a czego mu robić nie wolno. T.Lis, od dawna bardziej polityk, niż dziennikarz pewnie za chwilę będzie twierdził, że nagonka na niego, to sprawa polityczna, bo telewizja publiczna wyciągnęła nagrania, które pokazywały jego zachowania sprzed wielu lat.

Drugi „tuz”, Piotr Kraśko od dłuższego czasu na „niefart”, bo wypływają jego sprawy, których nikt nie chciałby mieć na sumieniu. Najpierw wypłynęły jego sprawy, jako kierowcy jeżdżącego przez parę lat bez uprawnień do prowadzenia pojazdów, czego przez przypadek przecież nie mógł zrobić, a potem jeszcze sprawa niepłaconych podatków, których przez parę lat nie płacił. Najwidoczniej to drugie oskarżenie było już na tyle obciążające red. Kraśkę, że decydenci stacji telewizyjnej postanowili odsunąć go od prowadzenia głównych wiadomości TVN-u (Fakty) nadawanych o 19:00.

W tym miejscu muszę zaznaczyć, że to, co uchodziło w TVN-ie na sucho red. Kraśce, jazda samochodem bez uprawnień, na sucho uchodziło w TOK FM-ie red. P.Najsztubowi, który robił to również przez parę lat, choć nawet spowodował wypadek samochodowy, potrącenie pieszej na przejściu dla pieszych, a „wolny sąd”, zgodnie z doktryną Neumanna, nie dopatrzył się tu redaktora winy. Można? Można, tylko trzeba być ”swoim”.

Dlaczego jeszcze wymieniłem innych, red. J.Żakowskiego i A. Michnika? Obaj panowie są znani z skrajnie nieprzychylnej postawy wobec obecnego rządu i obaj roszczą sobie pretensje do tego, że oni wiedzą, jaka Polska będzie dobra dla Polaków. Pierwszy, J.Żakowski całkiem niedawno na antenie TOK FM stwierdził, że on szybciej dogadałby się z Putinem niż z J.Kaczyńskim, czym samo o sobie wystawił świadectwo, a drugi, A.Michnik swego czasu był uczestnikiem medialnej afery, która, jak niektórzy twierdzą, była matką wszystkich późniejszych afer III RP, a Michnik kreował się na jednego sprawiedliwego, który w tę aferę był zamieszany. I chyba wg własnego mniemania tym jedynym sprawiedliwym, który wie, jaka powinna być Polska, jest do dzisiaj, ale "głupi" naród nie chce go słuchać. Swego czasu ukazały się dzieła wybrane A.Michnika, zbiór jego książek napisanych na przestrzeni wielu lat, które opisywały zjawiska gospodarczo polityczne zachodzące w Polsce. Te działa, mimo nachalnej reklamy, jaka towarzyszyła ich wydaniu, zalegały póki magazynów przez długi czas. Mądrości GW, której red. naczelnym jest A.Michnik też już się nie sprzedają, jak kiedyś i pewnie Michnik nie wie, dlaczego.

O D.Wielowiejskiej nic specjalnego nie napiszę, oprócz tego, że, tak, jak wiele jej koleżanek, zatrzymała się na czasach III RP i nie przyjmuje do widomości, że władza się zmieniła. Pani D.W. tak tego faktu nie akceptuje, że przekręca nazwy państwowych instytucji, by mieć namiastkę bycia w innej rzeczywistości niż ta, w jakiej się znajduje. A rzeczywistość jest taka, że Polska ma swój niezależny rząd, Trybunał Konstytucyjny, ma swoją KRS, swój SN, ma swoją Konstytucję, swój Sejm i Senat, itd., uchwala swoje własne ustawy i generalnie rzecz biorą, rządzi się po swojemu. I „państwo dziennikarstwo” III RP po siedmiu już latach sprawowania rządów przez nową władzę powinno się do tego przyzwyczaić.

PS. Może nic wielkiego do informacji o opozycyjnych dziennikarzach mój tekst nie wnosi, ale chciałem tym wpisem dziennikarzom przypomnieć, że mają niebywały wpływ na opinię publiczną, a ich manipulacje półprawdami, czy wręcz nieprawdami, jakie często głoszą, prowadzi do chaosu informacyjnego, który jest zaprzeczeniem szczytnych idei, jakie do ich zawodu są przypisane. Także prywatne i służbowe zachowania dziennikarzy, które są w sprzeczności z tym, co oni sami, jako dziennikarze, głoszą, nie służą im samym, ich zawodowi, ani ich pracodawcom. Przypadek T.L. jest tego najlepszym dowodem. 

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura