samo życie
nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania
27 obserwujących
427 notek
642k odsłony
  1513   7

Czy w Radomiu powstał zalążek „Kościoła Obywatelskiego” Donalda Tuska?

Na początek przypomnę stary dowcip: „przychodzi facet do lekarza i mówi, panie doktorze da mi pan coś na bezpłodność, mój ojciec był bezpłodny, dziadek był bezpłodny, ja … , ale tu lekarz mu przerwał … to skąd żeś pan się tu wziął??? … z Radomiam przyjechał” (przepraszam wszystkim radomiaków, ale tak to w tym dowcipie sprzed wielu lat było)

Skąd akurat ten dowcip, w artykule „na Tuska”? Ano stąd, że Donald Tusk w konwencji PO w Radomiu zapowiadał nie mniejsze „cuda”, niż te, które pacjent opowiadał lekarzowi. Nasz były premier, były szef Rady Europejskiej i były szef EPL w przemówieniu głoszonym w Radomiu, powinien wielokrotnie „połknąć własny język”, a nie wypowiadać kłamstw, w które tylko naiwni ludzie mogą uwierzyć. A skoro reakcja słuchaczy na wspomnianej konwencji, była, jaka było, to świadczy, że Tuskowe bzdury biorą „na wiarę”, to musi, że ich guru zakłada swoisty „Kościół Obywatelski”, gdzie guru będzie bogiem, a poddani będą wierzyć w każde jego słowo, choć słuszność tych słów bez problemu można podważyć.

Pierwsza bzdura, to zapewnienie D.Tuska, że właśnie on poprowadzi PO do zwycięstwa nad PiS w wyborach parlamentarnych. Tusk zawłaszczył PO już roku temu, zawłaszczył nielegalnie, bo nie będąc aktywnym członkiem PO wywalił z funkcji przewodniczącego B.Budkę i mianował się p.o. szefa partii. Legalizacja tego swoistego zamachu stanu zajęła Tuskowi prawie cztery miesiące i PO znowu mu się poddała. I Tusk na konwencji mówi, że to prezes NBP jest nielegalny, a on (D.T.), jak tylko wygra wybory, to tego nielegalnego prezesa z urzędu wyprowadzi, z czego śmieją się nawet eksperci opozycji twierdząc, że Tusk w tej sprawie zupełnie nie ma racji. A czy legalność funkcji obecnego szefa PO jest całkowicie pewna, skoro Tusk w lipcu '21 zrobił, to, co zrobił?

Czy może być dla partii i jej zwolenników wiarygodny człowiek, który kiedyś tę partię i funkcję premiera polskiego rządu porzucił dla brukselskiej mamony i wątpliwych zaszczytów, które mógł tylko zawdzięczać swojej promotorce A.Merkel? A jakąż to międzynarodową karierę zrobił D.Tusk, skoro opuścił funkcję przewodniczącego RE (nie zaproponowano mu kolejnej kadencji), na otarcie łez dano mu szefowanie EPL, którą de facto i tak nie rządził, bo rządził nią Niemiec, szef frakcji EPL w PE? Kariera Tuska się skończyła, bo skończyła się kariera A.Merkel, jego promotorki, która na tyle sobie u Niemców nagrabiła, że musiała opuścić urząd kanclerza. Jak się okazało Tusk stracił już na tyle swoją pozycję w UE i u Niemców, że nie mając co z sobą zrobić, wrócił do kraju i zaczął mieszać tu na nowo, by o nim nie zapomniano. A może tu wrócił, bo dostał nowe „zlecenie na Polskę”(?), która zaczęła się niebezpiecznie oddalać od zależności od Niemiec i od unijnych elit, które coraz śmielej wprowadzają swoje dyktatorskie rządy niemające wiele wspólnego z tym, co opisywały unijne traktaty w czasie, kiedy wstępowaliśmy do UE. Jeżeli Tusk coś obiecuje Polakom, to przede wszystkim to, że przywróci dominację Niemiec nad Polską, jak to było za jego rządów, czy tego właśnie chcemy?

Za rządów koalicji PO-PSL nie tylko ulegaliśmy niemieckiej dominacji, ale też wspomniana koalicja wszystko robiła, by i Rosja była zadowolona z polskich władz, które miały o to zadbać, by rosyjskie interesy miały zapewniony u nas specjalny parasol ochronny, m.in. w sprowadzaniu ze wschodu dużych ilości gazu i ropy naftowej, po specjalnych cenach, jednych z najwyższych w Europie. Polityczne kontakty z Rosją wyglądały tak, że na coroczne spotkanie polskiego rządu z polskimi ambasadorami zaproszono szefa rosyjskiego MSZ, którym już wówczas był Ławrow, a ten bez skrupułów wygłaszał, czego Rosja od Polski oczekuje, a ówczesny rząd starał się te oczekiwania spełniać. Czy i tego Tusk zechce od Polski, kiedy obejmie rządy w naszym kraju?

Tusk w Radomiu oskarżał polski rząd spowodowanie panującej u nas drożyzny, która rzekomo będzie galopująco wzrastać, a przy tym powoływał się na konkretny artykuł z konkretnej gazety rzekomo opierający się na wypowiedziach ekonomicznych ekspertów. Tusk w swojej naiwności nie pewnie zakładał, że nikt tego artykułu dokładnie nie sprawdzi, a teść tego artykułu w ustach Tuska była na tyle wiarygodna, na ile były wiarygodne jego niegdysiejsze obietnice, że nie podniesie wieku emerytalnego obowiązującego w Polsce, ani, że nigdzie za granicę się nie wybiera, o czym zapewniał będąc premierem, po czy jedno i drugie dosyć szybko okazało się nieprawdą. Kiedy Tusk mówi prawdę, a kiedy kłamie?

Donald Tusk przyznaje się do wiary katolickiej, kiedy jest mu to do czegoś potrzebne, a jednocześnie uznaje prawo do aborcji i swobodnego głoszenia ideologii gender, co prowadzi do jawnego zwalczenia przez określone środowiska LGBT+ Kościoła Katolickiego w Polsce. Pamięta ktoś jeszcze (nie)sławne uniwersyteckie wykłady Donalda Tuska na temat KK? I teraz Tusk, dla mnie „wierzący inaczej”, wygłasza w Radomiu, hasło, cyt. z pamięci: „wierzysz w Boga, nie głosujesz na PiS, … to proste”. Do kogo to zawołanie? Do tych, co wierzą w boga Tuska?

Lubię to! Skomentuj92 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka