Jeden ze znanych liberalnych redaktorów, znanych obecnie z radia TOK FM i tv wp.pl, nazywany jakiś czasu temu "resortowym dzieckiem", pozwolił sobie na luźną sugestię, że tego określenia można również używać wobec obecnego ministra sprawiedliwości. To zadziwiające, czyżby pan redaktor czuł jakąś więź z panem ministrem, że uważa go za politycznego krewniaka? Podobne metody działania? Chyba jednak nie. A może zazdrość o ogromne wpływy, na to, co dzieje się w Polsce? Bo samemu(?) się kiedyś taki wpływ miało? A może to były i są tylko marzenia, by kiedyś taki wpływ mieć? No, bo, jak jedno "resortowe dziecko" taki wpływ ma, to dlaczego inne "resortowe dzieci" tego wpływu by nie miały mieć?
Nie bardzo rozumiem, skąd u pana redaktora ta chęć do przypominania terminu "resortowe dzieci", przecież swego czasu mocno protestował przeciwko znanej publikacji, która go tym terminem określała. Czy nie warto byłoby pamiętać, panie redaktorze, tak prostej, uniwersalnej zasady, "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe"?
371
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze