Szkoda zaczynać takim wpisem, ale cóż poradzić - serce nie sługa.
W Warszawie bitwa o Most Północny. Stołeczna Wyborcza wytacza ciężką kawalerię - dość popiełuszków, radosławów i innych martyrologicznych terrorystów zawłaszczających nasze piękne miasto! Chcemy ulic kolorowych i skwerków Berków.
Do rzeczy jednak, bo dla osób spoza Warszawy te kilka słów brzmi jak bełkot przekupek.
Primo. Kończy się (wreszcie!) budowa tzw. Mostu Północnego, przeprawy między północnymi dzielnicami Warszawy - Białołęką i Bielanami. Inwestycja oczekiwana przez mieszkańców jak Święty Mikołaj przez 5-latki. Najpierw się nasłuchaliśmy opowieści pięknym mostowym prezencie a jak przyszło co do czego to trzeba było przekładać Gwiazdkę na późniejsze terminy. Najpierw przeszkodziły ptaki co to jajka niosą w nadwiślańskich kniejach. Potem względy proceduralne - urzędnicy Ś.P. Lecha Kaczyńskiego naknocili najlepiej jak umieli i wszystko trzeba było odwoływać. W końcu za panowania Hanny Gronkiewicz-Waltz ciągnęła się procedura a potem budowa niemiłosiernie. Druga kadencja a most dopiero na ukończeniu i to w dodatku nie cały, bo bez przeprawy tramwajowej (most stoi, jeno torów brak). I sobie wyobraźcie Mili Państwo, że Warszawiak od 10 lat tumaniony jest utopijną wizją pt. Most Północny. No to uwierzył w Północny, kto by nie uwierzył? I ta wiślana Przeprawa Obiecana własnie jest na wykończeniu, lada chwila (w perspektywie historycznej ma się rozumieć) przejadą nią samochody i autobusy. Mieszkańcom Legionowa, Nieporętu i Jabłonnej będzie dane stanąć w korkach na zupełnie nowym miejscu. Więc utopia schodzi w końcu na ziemię (czy tam "ideał sięgnął bruku", nie pamiętam).
Dziś w Radzie Warszawy batalia o to jak ową przeprawę nazwać. Bo Północny to nazwa robocza. Kedyś, jak za Cara Warszawiacy mieli jeden most no to kolejny zaczęli nazywać "Drugim Mostem", potem był "Trzeci" itd. aż się przyjęło, że jednak fajniej jest mówić Gdański czy Poniatowskiego. Potem był Most Berlinga, ale przestał i do dziś wszyscy mówią Łazienkowski, bo inż.Karwowski budował, wszyscy widzieli w TV i znają. Bo obok Łazienkowska ulica i Łazienki Królewskie. I Trasa się tak nazywa. Jest też na południu Most Siekierkowski. Bo Siekierki obok, bo Trasa Siekierkowska - prawie jak autostrada, której w Warszawie nie uświadczysz Drogi Czytelniku. A jak się nazywa Trasa Mostu Północnego? No jeszcze nijak, bo jej nie ma, więc jest Trasa Mostu Północnego - znów w obietnicach.
I w ten piękny mglisty poranek ja czytam w Wyborczej, że Maria Curie, noblistka rodem z Warszawy, ma już ulicę i Pomnik i niech się wypcha stara wywłoka od pięknej nazwy Most Północny co to już od 10 lat brzęczy w uszach mieszkańców Stolicy. Martyrologiczna ma się rozumieć wywłoka. A jak. Jak się zdobywa Nobla gdy naród przez trzech zaborców uciśniony to jak może się nie być martyrologiczną wywłoką?
Decyzja będzie lada chwila.
martyrologia «cierpienie i męczeństwo narodu lub wyznawców jakiejś religii»
Słownik Języka Polskiego PWN
PS Nie, żeby nie było racji, że nazywanie ekspresówki przez Bemowo im. Obrońców Grodna, choć biegnie ona nie w kierunku Grodna a Poznania... Nikt też nie kazał Radnym całej Stołecznej przemianować na Popiełuszki. Itd. itp. Tylko, że to inna historia.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)