Józef z Londynu Józef z Londynu
466
BLOG

Jak red.Ziemkiewicz wyjaśnił Giertycha

Józef z Londynu Józef z Londynu Polityka Obserwuj notkę 6
W czasie wymiany postów pomiędzy red.Rafałem Ziemkiewiczem a R.Giertychem ten pierwszy ponownie zamieścił słynne zdjęcie Giertycha na noszach po próbie zatrzymania go przez CBA w związku z aferą Polnordu.Wcześniej zrobił to J.K.Mikke no i się zaczęło

Mini awanturę zainicjował J.K.Mikke który zamieścił zdjęcie Giertych na noszach i zamieścił taki oto wpis nawiązując do afery w warszawskim szpitalu i tłumaczeniu jej przez Arłukowicza


Egipska mumia jest właśnie przewożona na tomografię do Szpitala Południowego w Warszawie

image

Komentarz R.Giertycha do J.K.Mikke :

Śmieszy Pana mój widok podczas zapaści ciśnieniowej? Jak dojechałem do szpitala to miałem ciśnienie 287/150. W jednym ma Pan rację. Byłem wówczas bliski zgonu. Według lekarzy minuty dzieliły mnie od śmierci. Dodam, że taki przełom ciśnienia zdarzył mi się w życiu tylko raz i z pewnością nie można go tłumaczyć jedynie naturalnym stresem. Przeżyłem tylko dlatego, że według lekarzy nie miałem żadnej słabej tętnicy czy żyły w mózgu. Jedna słaba oznaczałaby wylew. 

Znam Pana od roku 1991, kiedy startowałem z list UPR. Nigdy nie sądziłem, że Pana skretynienie dojdzie do takiego poziomu, że będzie Pana śmieszył widok kogoś w poważnym stanie w karetce. Tylko zwykłego prymitywa i przygłupa może coś takiego bawić. Przykro obserwować Pański intelektualny upadek

https://x.com/GiertychRoman/status/2070626959986467163


Riposta red.Ziemkiewicza na ten dialog była natychmiastowa:

Romanowi Giertychowi jedno trzeba przyznać: umiejętność bezczelnego "chodzenia w zaparte", z kamienną twarzą i podniesionym głosem, tak przydatną w polityce, praktyce prawniczej i gangsterce, opanował do perfekcji.

Panie @Giertych Roman, zęby zjadłem na fantastyce, ale tak fantastycznej historii bym nie wymyślił. Raz w życiu, powiada Pan, zdarzył się Panu gwałtowny skok ciśnienia i akurat w chwili, w której był potrzebny, żeby umknąć przed prokuratorem. A potem kilkanaście razy nie stawił się Pan na przesłuchanie w prokuraturze, udając, że skoro wskutek omdlenia nie usłyszał stawianych mu zarzutów, to one Pana nie dotyczą. A potem zamelinował się Pan na kilka lat we Włoszech - i tu słyszałem dwie wersję: 

1) przed deportacją ochronił Pana wpływowy w Watykanie stryj, kłamliwie zapewniając władze włoskie, że jest Pan ofiarą prześladowań politycznych 

2) przed deportacją uchroniła Pana cicha umowa z kolegami z "Dzieła", na mocy której oni pozwolili Panu wtedy uciec, a teraz wy pozwoliliście uciec Ziobrze i Romanowskiemu; nie wiem która z tych wersji brzmi prawdziwiej.

Następnie @w_żurek załatwił Panu nowego prokuratora, który po wyrzuceniu z prokuratury autora aktu oskarżenia, podsumowującego wieloletnie śledztwo w sprawie Polnordu, w ciągu tygodnia wysmażył umorzenie – i utajnił jego uzasadnienie. To tajne uzasadnienie opublikował Leszek Kraskowski i cały świat się dowiedział, że Pan, tak wyborny prawnik, obsługujący najwyższe osoby w państwie PO, uniknął oskarżenia za cenę urzędowego uznania za idiotę, który nie orientował się, że podpisuję swojemu ochroniarzowi kwity na wyprowadzenie 92 milionów i uczestniczył w jego machlojkach w naiwnej nieświadomości. 


Następnie zupełnie przypadkiem ktoś wysłał z anonimowego mejla pogróżki podpisane nazwiskiem tegoż Kraskowskiego, i przypadkiem trafiły one – znowu – na właściwego, "demokratycznego" sędziego i prokuratora, którzy pod tym pretekstem, wbrew prawu i procedurom (w tę stronę jakoś nie padł okrzyk "a gdzie są dowody?!") wścibskiego dziennikarza wsadzili do aresztu. 

I tu kolejny zbieg okoliczności – skonfliktowana z Kraskowskim od wielu lat żona akurat w tym momencie wydała zniesławiające nie mogącego się z aresztu bronić dziennikarza oświadczenie, którym, między innymi wskutek pańskiej intensywnej aktywności, nakarmiona została medialna widownią, i spora jej część ochoczo tę karmę połknęła.

Jako specjałista od fantastycznych historii gratuluję – tak, to się wszystko świetnie trzyma kupy. I brzmi całkiem prawdopodobnie. Równie prawdopodobnie jak to, że ktoś podrzucił Sławomirowi Nowakowi do domu równowartość 4,5 miliona złotych w gotówce. Albo że awans do Warszawy prokuratora, który w analogicznej jak w Pańskiej sprawie sytuacji, umorzył ekspresowo postępowanie wobec Ewy Wrzosek i degradacja tego, na miejsce którego pan Żurek go przysłał, to merytoryczne decyzję wynikające z obiektywnej oceny kwalifikacji ich obu. 

Jak pisał Poeta, "wszystko to być może".

Nie chciałbym, żeby odniósł Pan wrażenie, że poświęcam swój niedzielny czas na pisanie tych gratulacji z jakąś negatywną dla Pana intencją. Przeciwnie, robię to, żeby prosić, błagać – wincyj! WINCYJ!!! 

Jest Pan, ze sprzyjającym mu szczęściem do niezwykłych zbiegów okoliczności, idealnym wzorcem wysokich standardów "obozu demokratycznego". Nikt lepiej od Pana nie przekonuje, jakim wartościom służycie i jakimi sposobami je realizujecie. Nikt lepiej nie pokazuje, czym różni się od demokracji "demokracja walcząca", ani że "przywracanie praworządności" oznacza przywracanie bezkarności i bezhołowia czasów, gdy sama tylko mafia paliwowa rok w rok rżnęła państwo polskie na 20 mld peelenów, a w papierach VAT Polską była największym w UE eksporterem telefonów komórkowych, których nigdy nie wyprodukowała ani jednego.


Robi Pan dobrą robotę przed zbliżającymi się wyborami i niech Pan broń Boże nie schodzi ludziom z oczu i nie ogranicza medialnej aktywności.

Jeszcze śmielej, mecenasie! 

Jeszcze wincyj!



Prawa strona netu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka