“Ile PO-trzeba aby wygrać? - Naprawdę niewiele …”
http://kacpro.salon24.pl/416563,ile-po-trzeba-aby-wygrac-naprawde-niewiele
Leszek Miller:
“Mój rząd upadł m.in. z powodu afery Rywina, a teraz afery, jak hazardowa,na nikim już nie robią wrażenia. To, co jest źle widziane powszednieje - przyznał Leszek Miller."
Jeśli reprezentacja odniesie sukces - zapomną o zaniedbaniach rządu.
GRUPA TRZYMAJĄCA WŁADZĘ
Link YOTUBE:http://www.youtube.com/watch?v=eQnaJjbvUmM&feature=player_embedded
<>
Weszli w spokoju na pokład TU,
jak jeńcy do ruskiej więźniarki,
a było skazańców bez mała stu,
gdy wspomnę przechodzą mnie ciarki.
A tam w Warszawie spiskowców klan,
w nadziei wciąż kciuki zaciska,
bo wciąż niepewni czy uda się plan,
czy spadną na skraj lotniska.
Lot był spokojny, skąd wzięła się mgła ?
kontroler udawał że gada,
wtem dwa uderzenia i cisza i mrok,
a w Polsce na szczycie roszada
A tam na Kremlu radość i śmiech,
bo prawie się wszystko udało,
swego żywota dokonał już Lech,
dziennikarz coś czytał nieśmiało.
Kilkoro przeżyło, choć ranni, we krwi,
Wołali: no co wy robicie !
lecz kilka wystrzałów skończyło ich los,
i krew znów trysnęła w kokpicie.
A tam w Katyniu spod gęstych brzóz,
załkali bestialsko zgładzeni,
śmierć ich zbliżyła - to tylko śmierć,
jak swoich ich wszystkich przyjęli.
“T.U.S.K.O.B.U.S”: CZY MACIEREWICZ BADA MISTYFIKACJĘ?
YOTUBE:http://www.youtube.com/watch?v=B4C0q2FBURY&feature=player_embedded
BLOG:http://kacpro.salon24.pl/416232,t-u-s-k-o-b-u-s-czy-macierewicz-bada-mistyfikacje
Ranek 10 kwietnia 2010 roku - dochodzi do największego nieszczęścia w powojennej histori Polski - i co się dzieje. Premier 40 milionowego kraju - z delegacją - na lotnisko w innym kraju, nie dolecieli samolotem lub helikopterem - dojechali autobusem - “t.u.s.k.o.b.u.s.e.m” się “kolebali” kilka godzin, aby po 10 godzin po katastrofie, a nawet później, dojechać na miejsce katastrofy, w której zginąnł prezydent kraju, jedne z najważniejszych osób w Polskim Państwie i Polskiej Armi. Dojechali na miejsce zdarzenia - jako pierwsze osoby z Polski - autobusem. I nikogo wcześniej z kraju, poza dyplomatami , tam nie wysłano. To mogło nie razić 10.04.10, ale teraz ? To mogło nas nie razić w ten tragiczny dzień , ale po dwuch latach,tym co wiemy i czego nie wiemy, po głębszym zastanowieniu się? To nawet nie jest śmieszne - to jest chore. Czy jesteśmy aż takimi dziadami, że nie mieliśmy lub nie mieliśmy prawa skorzystać ze środka lokomocji, adekwatnego do sytuacji? To nie była niezaradność, to było celowe lub wymuszone działanie.
Tak jakoś, pisząc słowa o "premierze 40 milionowego Narodu", przypomniała mi się postać sienkiewiczowskiego ojca Danusi - Juranda ze Spychowa - ongiś postrachu rycerzy krzyżackich, któremu Krzyżacy, łudząc go nadzieją uwolnienia, wcześniej porwanej córki kazali przyjść do zamku pieszo - w pokutnym worku i ze sznurem na szyji. Tam kazali stać przed bramą, naśmiewając się i szydząc z niego. Gdy się nacieszyli, ucięli mu prawą dłoń, aby ręka już nigdy nie podniosła miecza na Zakon. Wyłupili mu jedyne oko i wycięli język, potem wypuścili wolno, mówic aby ludzi pytał, jeśli drogi do domu nie mógłby znaleźć - takie skojarzenie - “Zaiste, nie nam - nie w naszej mocy - przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie”
Czy to możliwe, że Prezydent naprawdę spóźnił się na samolot “do Smoleńska” - w tak ważnym dniu ? A może, chciano upozorować, że się spóźnił, i wyszło “całkiem nie tak”? Być może ktoś, kto myślał, że bierze udział “w ośmieszaniu” Prezydenta, nie zdawał sobie sprawy, że tak naprawdę bierze udział w czymś całkiem innym, czymś, czego się nie spodziewał - że być może , bierze udział w zamachu. A później starał się to ukryć? - Czy to możliwe?
TVN24 10.04.2010 r., o godz. 09:19 podało, że samolot prezydenta wyleciał z Warszawy o godzinie 06:50. Wersja oficjalna głosi, że Prezydent się się spóźnił na na wylot i wyleciał o godz. 07:32. Gdyby wyleciał o 06:50 - różnica wyniosłaby 42 min.Co mogło się dziać w tym czasie? Jeśli samolot wyleciał wcześniej - do katastrofy powinno dojść wcześniej. 42 minuty to też czas wystarczający na dotarcie do lotniska zastępczego np. w Witebsku (120km). W Smoleńsku, na Prezydenta nie czekała kolumna samochodów. Czy Prezydent miał “przewidziane” iść do Katynia pieszo - czy też - kolumna czekała tam, gdzie miał wylądować Prezydent z całą polską delegacją? Kolumny w Smoleńsku nie było - gdzie czekała?
Jeśli by jednak wyleciał o 06:50, to co robił samolot przez 42 “zapasowe minuty” - krążył nad Smoleńskiem - jak głosiła jedna z wersji. Tą odrzucono. Dlaczego nie ma żadnych relacji z momentu wylotu dużej polskiej z prezydentem na czele z warszawskiego Okęcia, na uroczystości rocznicowe do Katynia. To była ważna dla Polaków wizyta. Czy naprawdę nie ma żadnych filmowych udokumentowań tego wylotu? Możnaby się nawet zastanawiać czy samolot , którym wyleciała delegacja Prezydenta to TU-154M?
RAPORT KOMISJI MINISTRA MILLERA TEGO NIE WYJAŚNIALink YOUTUE:http://www.youtube.com/watch?v=-_8k4uCv6M4&feature=player_embedded
1. Samolot na 15 metrze wysokości stracił zasilanie
2. Czy samolot między 15 metrem i szóstym (wysokości) był sprawny?
3. Samolot między 15 metrem wysokości i piątym nie był sprawny bo stracił skrzydło.
Następnego dnia rano - reporter CNN zwizytował miejsce katastrofy.
Film poniżej.
Czy miejsce z filmu Bild.pl (pokazane na pierwszych 6 sekundach), "miejsce Putina" i miejsce katastrofy, które zwizytował reporter amerykańskiej stacji telewizyjnej CNN, to te same miejsca?
Film stacji telewizyjnej CNN, z następnego ranka (24 godziny po katastrofie) - nagranie powyżej - potwierdza autentyczność miejsca przedstawionego na film Bild.de przedstawiającego miejsce upadku polskiego samolotu TU-154M. Widać na nim te same elementy. Jest jednak jedna zasadnicza różnica - na filmie CNN "wrak wyparował" - co się stało w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 roku, że samolot zniknął z miejsca upadku?
<>
O "manipulacjach" przy telefonie Lecha Kaczyńskiego
http://wiadomosci.onet.pl/katastrofa-smolenska,5126219,temat.html
“O "manipulacjach" przy telefonie Lecha Kaczyńskiego 10 i 11 kwietnia 2010 r. w Rosji napisał w sobotę "Nasz Dziennik". Gazeta podała, że po katastrofie ktoś na terenie Federacji Rosyjskiej manipulował przy telefonie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustaliła, że odsłuchiwano pocztę głosową. Stołeczna prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie kradzieży impulsów na szkodę Kancelarii Prezydenta RP. W poniedziałek Prokuratura Generalna poleciła stołecznej prokuraturze apelacyjnej przeanalizowanie tej decyzji.”
DLACZEGO MACIEREWICZ NIE ZAKŁADA , ŻE DZWONIĆ MÓGŁ CHCIEĆ SAM PREZYDENT
TVN24 10.04.2010 r., o godz. 09:19 podało, że samolot prezydenta wyleciał z Warszawy o godzinie 06:50 -> Oficjalnie podano , że Prezydent się się spóźnił i wyleciał o godz. 7:32.
TAK NAPRAWDĘ NIE WIEMY KIEDY I JAK WYLECIAŁ SAMOLOT PREZYDENTA
Różnica daje 42 minuty czasu - dokąd można by w tym czasie dolecieć ?
Gdzieś blisko - tak blisko - jak np. do Witebska na Białorusi.
W Smoleńsku na Prezydenta nie czekała kolumna samochodów.
Kolumna powinna czekać tam, gdzie spodziewano się lądowania samolotu Prezydenata. Jeśli kolumny nie było w Smoleńsku, to może była na lotnisku w “Federacji Rosyjskiej” oddalonym o 42 minuty lotu od Smoleńska, a samolot rosyjski IŁ, który rzekomo lądował w Smoleńsku, tak naprawdę mógł być samolotem Prezydenta, który podszedł do lądowania , zrezygnował i odleciał na lotnisko zapasowe.
Czy tam wylądował Prezydent i sprawdził pocztę głosową?
Port lotniczy Witebsk-Wostoczny – port lotniczy położony w 12 kilometrów na południowy wschód odWitebska wobwodzie witebskim. Jest jednym z największych portów lotniczych naBiałorusi. Port lotniczy w Witebsku jest obecnie najbliższymSmoleńska iKatynia spośród lotnisk w pełni przystosowanych do ruchu cywilnego. Z tego względu jest używany m.in. przez osoby i delegacje zmierzające na miejscekatastrofy samolotu prezydenckiego z kwietnia 2010 roku[1]. Aby tam dotrzeć, po wylądowaniu w Witebsku należy pokonać jeszcze ok. 120 km, przekraczając po drodze granicę białorusko-rosyjską.
Czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrzego “ustalając-zataiła” rzecz najważniejszą
TELEFONY MAJĄ W SOBIE “GPS” - CZY “FEDERACJA ROSYJSKA” TO NA PEWNO SMOLEŃSK?
Czy to “niewielkie niedopowiedzenie”, to zatajenie najważniejszej informacji?
Bo może było tak - że samolot Prezydenta doleciał do Smoleńska i odleciał na lotnisko zapasowe “gdzieś w Federacji Rosyjskiej”- 42 min. lotu od Smoleńska. A po wylądowaniu Lech Kaczyski sprawdził pocztę głosową - 5 minut po katastrofie , w której, tak naprawdę nie uczestniczył?
Czy to realny scenariusz, który pomógł stworzyć “inscenizację katastrofy”?
TAKI SCENARIUSZ MÓGŁBY TŁUMACZYĆ BARDZO WIELE
“ROZMOWA MACIEREWICZA”
"Nasz Dziennik" ujawnia szokującą informację, że tuż po tragedii smoleńskiej, 10 kwietnia 2010 roku, już o godzinie 10.46 czasu rosyjskiego ktoś z terenu Federacji Rosyjskiej odsłuchiwał nagrania na skrzynce śp. Lecha Kaczyńskiego, z jego telefonu. Jak pan ocenia wagę tej informacji?
Antoni MACIEREWICZ, szef parlamentarnego zespołu badającego tragedię smoleńską, poseł PiS:
Ujawnienie tej informacji to jeden z przełomowych momentów w badaniu tego co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku . (słuszne założenie) A jeśli, jak twierdzi "Nasz Dziennik", chodzi o 10.46 czasu rosyjskiego, to mamy do czynienia z informacją wręcz szokującą. (prawda)Dlaczego?Bo to kwestionuje zupełnie podstawową informację spośród tych podawanych przez Rosjan - tę o czasie katastrofy. (i być może o skutkach katastrofy)
Od początku był z tym zresztą kłopot. Najpierw podawano godzinę 10.56, następnie 10.40, ostatecznie stanęło na 10.41. Ten czas potwierdzały wszystkie podawane nam dane - z wieży, z czarnej skrzynki, z parametru lotów. Wszystko to było dostosowane do przyjętej godziny 10.41.
Jeżeli teraz okazuje się, że do telefonu pana prezydenta włamano się już o godzinie 10.46,(skąd założenie, że się włamano - mógł dzwonić sam prezydent Lech Kaczyński - jeśli przeżył upadek samolotu) czyli niecałe cztery minuty po dotychczasowym czasie katastrofy, to oznacza, że musimy zweryfikować także i to kiedy doszło do katastrofy.( logicznie to kolejny błąd wynikający z założenia, że prezydent nie miał prawa przeżyć upadku samolotu)
Nie ma bowiem fizycznej możliwości by odnaleźć telefon i następnie włamać się do niego jeszcze w czasie(to jest logiczne podejście do sprawy) gdy pogorzelisko płonęło, przewalały się fragmenty tupolewa. (to nie jest pewne - przewalające się fragmenty mogły nie być miejscem katastrofy) Taka sytuacja nie mogła mieć miejsca.
- Pogożelisko mogło płonąć - tylko inne pogożelisko - , nie to, powstałe z rozbicia samolotu prezydenta - zobacz pierwsze 5 sekund nagrania Bild.pl -widać tam jakby cały kadłub samolotu i krzątających się wokół niego Rosjan)
A więc wniosek - katastrofa mogła zdarzyć się wcześniej niż dotąd podawano?
Tak, taki wniosek można wyciągnąć, jest to oczywiste. Jeśli godzina 10.46 dotyczy czasu rosyjskiego, a wszystko na to wskazuje, katastrofa musiała się zdarzyć wcześniej,(kolejne być może błędne założenie - katastrofa mogła się zdażyć o 10:41 - my mogliśmy otrzymać relację z “katastrofy wcześniej przygotowanej” - a prawdziwa katastrofa - lub być może niegroźny wypadek, miał miejsce w pobliżu - ale nie w tym miejscu, które nam przedstawiono, jako miejsce katastrofy - przyjęcie takiego założenia rujnowałoby jednak wszystkie ustalenie “zespołu Macierewicza”) przynajmniej o kilkanaście minut niż dotąd podawano. To oznacza zaś, że cała dokumentacja, którą dysponujemy w tej sprawie, została sfałszowana. (a wszystkie wywody wynikające z tej dokumentacji są błędne lub bezużyteczne - łącznie z wynikami pracy zespołu Macierewicza) To by oznaczało, że jesteśmy świadkami jakiejś gigantycznej manipulacji w tej sprawie, z której i pan Jerzy Miller, szef komisji badającej tragedię i prokuratura musieli sobie zdawać sprawę.
- Inscenizacja mogła polegać na porwaniu pasażerów samolotu z miejsca wypadku (lub w drodze z lotniska zapasowego do Katynia) i spreparowaniu katastrofy, z której nikt nie uszedł z życiem- gdyby ktoś uszedł, mistyfikacja nie miałaby prawa odnieść sukcesu.
* KOLOREM BRĄZOWYM OZNACZONO KOMENTARZ DO DANEGO FRAGMENTU WYPOWIEDZI POSŁA MACIEREWICZA.
Kto mógł tak szybko skorzystać z telefonu Prezydenta?
Czy relacje z katastrofy pokazujące “wrak w 1000 kawałkach” to dezinformacja, jeśli tak, to w takim przypadku, z telefonu mógł dzwonić Lech Kaczyński , który znajdował się wewnątrz rozbitego samolotu lub w drodze do Katynia z lotniska zapasowego. To nie jest niemożliwe. To jest bardziej możliwe, niż to, że ktoś w 4 minuty po katastrofie znalazł telefon i sprawdził pocztę Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - czas odnalezienia telefonu i uzyskanie dostępu do poczty głosowej to więcej niż cztery minuty.
Nie zapominajmy i zastanówmy się dlaczego spowalniano polskie delegacje zdążające do Smoleńska. To mogła być “gra o czas” - o więcej czasu na przygotowanie dezinformacji i mistyfikacji. gacje dotarły do Smoleńska “po nocy”. Niewiele można wtedy zobaczyć - czyli tak samo jak w gęstej mgle. Ciemności, tak samo jak mgła, potrafią wiele ukryć.
Jeśli samolot spadł i nie rozbił się w tamtym momencie doszczętnie - w momencie upadku - a pasażerowie nie zginęli, to Rosjanie mogli potrzebować czas na "przygotowanie mistyfikacji" katastrofy większej, niż wydażyła się w rzeczywistości, i na “uporanie się” z żyjącymi pasażerami. Czy to tłumaczy spowalnianie polskich delegacji w drodze do Smoleńska. Dotarli tam “po nocy”
<>
Na miejscu katastrofy jako jeden z pierwszych był i filmował Wiśniewski. Tylko w czasie, gdy filmował, sam też był filmowany przez kogoś innego.
Nagranie "z Wiśniewskim" pokazujące strażaków filmowanych przez Wiśniewskiego i gdy w tym samym czasie, drugi kamerzysta filmuje Wiśniewskiego. W tle obydwu nagrań, widać element charakterystyczny - jest to:
“Rozwidlona brzoza”
<>
Film powyżej: “Rozwidlona brzoza” w tle - gdzie widać nagrywającego, amoże raczej robiącego zdjęcia, Wiśniewskiego - może wskazaywać że autorem obu filmów (powyżej i poniżej) - nie był Wiśniewski. Wynika to z "położenia Wiśniewskiego w przestrzeni” - na filmie TVN24 jakiś reporter "zachacza" o tą samą brzozę na tle której sfilmowany został Wiśniewski. Wiśniewskiego widać też na filmie TVinfo. Gdyby Wiśniewski nagrywał miejsce zdarzenia "w ruchu obrotowym", kamera "zachaczyłaby o rozwidloną brzozę" - widać to na filmie TVN25 , godzina 10:49 (8 min. 42 sek. nagrania poniżej).
Czy relacja filmowaTVP Info z godziny 10:49 to to samo nagranie co w TVN24
Proszę zwrócić uwagę na 8 min. 42 sek. nagrania (2/8) poniżej:
Na wcześniejszym filmie Wiśniewski chodzi z aparatem fotograficznym robiąc zdjęcia ,
na 8 min. 42 sek. nagrania po jego prawej stronie widać "rozwidloną brzozę".
Film poniżej: 7 minuta 16 sek. do 7 minuta 13 sek.
<>
"WIELKI PROJEKT" JANUSZA PALIKOTA
Warszawa - Krakowske przedmieście 10.04.2012
<>
"Pana język jest językiem nienawiści" - nawet Biedroń był zniesmaczony.
“Okazało się, że Jarosław Kaczyński jest sam ze swoim szaleństwem. 10 kwietnia było widać człowieka, martwego, owładniętego megalomanią dotyczącą swojej własnej roli i roli jego brata, która jest bez związku ani z tym, co odczuwa zdecydowana większość Polaków, ani z dokonaniami politycznymi Lecha Kaczyńskiego. To wszystko byłoby tragikomiczne, gdyby nie dotyczyło katastrofy - powiedział Janusz Palikot w audycji "Gość Radia Zet".
Zastanówmy się co mówi Palikot? - Czego on chce?
Obejrzyjmy film.
"WIELKI PROJEKT" Janusza Palikota - i kogo jeszcze?
Andrzej Olechowski - po zakończeniu studiów w 1973 pracował w sekretariacie Konferencji Narodów Zjednoczonych do Spraw Handlu i Rozwoju (UNCTAD) w Genewie. 1978 - 1982 kierował Zakładem Analiz i Prognoz w Instytucie Koniunktur i Cen. 1982 - 1984 UNCTAD, 1985 - 1987 pracownik Banku Światowego. W 1987 powrócił do pracy w Polsce, objął funkcję dyrektora departamentu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą. W latach 1989-1991 pełnił funkcję pierwszego zastępcy prezesa Narodowego Banku Polskiego. (źródło: Wikipedia)
Bilderberg a sprawa polska
"Victor Orwellsky"
http://orwellsky.blogspot.ca/2011/06/bilderberg-sprawa-polska.html
To kim byli polscy uczestnicy spotkań grupy Bilderberg to wciąż mało zbadany temat.
Niewiele się mówi o polskich uczestnikach spotkań grupy Bilderberg. Warto odnotować, że jednym z inicjatorów spotkań był Polak,Józef Hieronim Retinger, o którym Włodzimierz Kalicki napisał:
Na los Polski wpłynął, wywożąc Sikorskiego z kapitulującej Francji. Na los Europy i sojuszu atlantyckiego – pracując nad organizacją kongresu haskiego i Grupy Bilderberg.
Do roku 1989 na spotkaniach grupy trudno było znaleźć reprezentantów z PRL, to zmieniło się po powstaniu III RP, której wielu prominentnych polityków i biznesmenów było blisko związanych z grupą. Najbardziej znanym uczestnikiem spotkań Bilderbergów jest Andrzej Olechowski, który uczęszczał na spotkania od 1994 roku. Inni uczestnicy to między innymi:
-
Sławomir Sikora – prezes Citibanku – 2004
Co ciekawe jednak od 2008 kiedy uczestnikiem był były prezydent, Aleksander Kwaśniewski na spotkaniach Bilderbergów nie pojawił się żaden polski przedstawiciel. W ogóle jakby zmniejszyła się liczba przedstawicieli „naszej” części Europy. Co to może oznaczać? Hipotez jest kilka. Albo region Europy Środkowo-Wschodniej stracił na znaczeniu i „nasi” reprezentanci nie są już zapraszani, albo zmieniły się sojusze i ludzie, którzy są dziś u władzy grają dla innej drużyny. Rodzi się pytanie, dla jakiej?
Zobacz także:
- Śmierć Leppera - komentarz
- Kto uwierzy w "samotnego świra" w Norwegii?
- Jak Zachód pomógł bolszewikom?
- Bilderbergowie za zasłoną dymną
Artykuły, które możesz lubić:
- Bilderbergowie za zasłoną dymną
- Czas na narady rządu światowego
- Skompromitowany polityk doradcą Komisji Europejskiej
- Davos - wielki szczyt światowej elity
- O czym rozmawiali Bilderbergowie?
KRAKOWSKIE PRZEDMIEŚCIE 10.04.2012
“Niezwykły koncert” - Jan Pietrzak Część I
http://www.youtube.com/watch?v=Dwa6ZNuZNJg&feature=player_embedded
Przemówienie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja - 3 maj 2009 r.
"Ci, którzy powoływali się na rzekomą demokrację i jej zagrożenie nie wahali się odwołać do obcych mocarstw. (...)http://www.youtube.com/watch?v=OYNykPqG3Og
… król zdecydował się na przystąpienie do konfederacji, która gromadziła tych, których nie można nazwać inaczej niż zdrajcami, ale powtarzam, oni twierdzili, że bronią starego modelu ustrojowego, czego bronili w rzeczywistości? Bronili swoich przywilejów. Byli to ludzie pozbawieni sumienia, a już całkowicie pozbawieni przywiązania do swojego kraju. Niestety zwyciężyli. Co nie zmienia faktu, że Konstytucja majowa jest olbrzymim dokonaniem naszej myśli, naszej pracy, naszego patriotyzmu.
... elementy (histori) się powtarzają. W Polsce też mówiono o rzekomym zagrożeniu demokracji, nie tak dawno. W istocie było to zagrożenie przywilejów niesłusznych, przywilejów ludzi, którzy nie działali dla Polski, działali dla siebie i zdarzyło się w innych warunkach, że nasi rodacy uwierzyli w to, że demokracja istotnie jest zagrożona. Nie, nie była. Nie była, i mówię to specjalnie dzisiaj, nie była przez jedną sekundę, zagrożone natomiast były przywileje. Przywileje tych, którzy, raz jeszcze to powtórzę, działali w imię własnych interesów, a nie w imię interesów Polski. (...)
Jako prezydent Rzeczypospolitej dziś w dniu, który możemy nazwać dniem naprawy Polski, dniem naprawy Rzeczypospolitej, chciałbym stwierdzić: będę robił wszystko, żeby nasz kraj szedł drogą demokracji, aby polskie państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych, aby traktowało swoich obywateli równo, aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo.”
“Niezwykły koncert” - Jan Pietrzak Część II
http://www.youtube.com/watch?v=OhDzGhUxwW0
Czy nagranie poniżej pokazuje to samo miejsce
<>
Niewidzialna wojna: Jak napaść na kraj
http://kacpro.salon24.pl/408351,niewidzialna-wojna-jak-napasc-na-kraj
Smoleńsk 10.04.2010 r - “Pył na wietrze. Antologia” (1/8)
7 minuta 13 sek. do 7 minuta 16 sek.



Komentarze
Pokaż komentarze