Dlaczego nie warto budować mitu „nieugiętych rycerzy Rzeczpospolitej” rządu Jana Olszewskiego?
Przede wszystkim, dlatego, że to nie prawda. Największym sukcesem prawicy był wybór Lecha Kaczyńskiego na Prezydenta Polski i wygrana wyborcza PIS. Niestety największą porażką, był tego rządu upadek. Upadek zawiniony nie tylko przez Prezesa Kaczyńskiego i koalicjantów, ale przez całe środowisko. Które tak jak rząd Olszewskiego – znacznie lepiej czuje się w opozycji, w loży szyderców, a nie przy codziennej walce z realnymi problemami gospodarki i polityki wewnętrznej i międzynarodowej. Ale tej dotyczącej ruchu przygranicznego, konfliktu w Iraku, a nie walki z osiami zła od Berlina po Moskwę czy nawet Pekin i Waszyngton.
Minęło 20 lat od powołania i rychłego upadku rządu Jana Olszewskiego. To dobry moment na ocenę jego dokonań. Jest to o tyle istotne, że przez prawicowe media został ostatnio wykreowany na „jedyny niekomunistyczny rząd”, który skutecznie walczył z tradycyjnymi wrogami Polski: złodziejstwem, ubecją i Rosją.
W gospodarce dokonał niewiele albo zgoła nic, siłą bezwładu kontynuując politykę Balcerowicza narzuconą przez finansistów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nie zaprzestano pośpiesznej prywatyzacji, nie wdrożono żadnego rozwiązania odbiegającego od działań poprzedników. Czy można wskazać jakieś przedsiębiorstwo uratowane przez ten Rząd? Jakiś kontrakt, który podpisano lub nie w trosce o interes kraju? Raczej nie.
Natomiast to, co się udało zrobić Olszewskiemu jest skrupulatnie przemilczane przez jego apologetów. To właśnie Olszewski podpisał Układ Europejski, który stowarzyszał Rzeczpospolitą Polską i Wspólnotą Europejską – tzw. umowę stowarzyszeniową przypieczętowującą wejście Polski do Unii kilka lat później.
Posłużę się cytatem:
To nie była „heroiczna drużyna odważnie reformująca państwo, pokonana przez agentów i Ruskich” – tylko czwarty garnitur solidarnościowy, kierowany przez najbliższego współpracownika czołowego polskiego wolnomularza z czasów PRL, Jana Józefa Lipskiego. Unia Demokratyczna i Kongres Liberalno-Demokratyczny, które do tej koalicji wciągał Jarosław Kaczyński – nie weszły do niej nie z powodu różnic ideowych, ale w słusznym przekonaniu, że taka władza się nie utrzyma, bo raz, że rządzić nie umie, a dwa, że w sumie nie chce.
Dlaczego nie chce? Odpowiedź jest prosta i świetnie zilustrowana działaniami ostatniego rządu koalicji PIS, który dla „moralnego zwycięstwa” zrobił wszystko by swój i brata historyczny sukces zamienić w porażkę. A teraz trwa uporczywie w opozycji do wszystkiego, co robi obecny rząd nie proponując jednak nic w zamian. Żadnej realnej alternatywy, bo tak łatwiej, a przecież wiadomo, że obecnie nie warto niczego dobrze zaplanować czy zrobić, ponieważ będzie to praca "na marne" ponieważ „układ” nie pozwala na wygraną.
Jeżeli chodzi o gospodarkę dokonał niewiele albo zgoła nic, siłą bezwładu kontynuując politykę Balcerowicza narzuconą przez finansistów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nie zaprzestano pośpiesznej prywatyzacji, nie wdrożono żadnego rozwiązania odbiegającego od działań poprzedników. Czy można wskazać jakieś przedsiębiorstwo uratowane przez ten Rząd? Jakiś kontrakt, który podpisano lub nie w trosce o interes kraju? Raczej nie.
To, co udało się zrobić Olszewskiemu jest skrupulatnie przemilczane przez jego obecnych apologetów. To właśnie Olszewski podpisał Układ Europejski, który stowarzyszał Rzeczpospolitą Polską i Wspólnotą Europejską – tzw. umowę stowarzyszeniową przypieczętowującą wejście Polski do Unii kilka lat później.
Czy Olszewskiego obalili agenci? KPN miał mu za złe odwrócenie się od postulatów „restytucji niepodległości”, nie zrealizowano PC-owskiej koncepcji „dekomunizacji”, a w końcu nie przygotowano własnej ustawy, którą można by przegłosować i zrealizować. Można się zastanawiać, dlaczego wniosek o odwołanie rządu głosowano 4 czerwca w nocy, gdy kolejny czekał na debatę i głosowanie już następnego dnia. Tak samo jak można dywagować o prawdopodobieństwie „zamachu” organizowanego przez Lecha Wałęsę czy w końcu o faktycznych przyczynach fatalnego w skutkach działania Janusza Korwina Mikke.
Pewne jest, że to był po prostu fatalny, nieudolny zespół kabotynów i ignorantów, którzy brak woli działania, planu i doświadczenia próbowali zastąpić dramatycznymi przemówieniami.
Co było później wszyscy wiemy. W kolejnych wyborach w 1993r. Koalicja dla Rzeczypospolitej Jana Olszewskiego uzyskała 2, 7% głosów. Czy to znaczyło, że 97, 3% wyborców było za rządami ubeckiej sitwy w Polsce? Nie, byli przeciwko totalnemu nieudacznictwu w gospodarce i polityce. Co zresztą potwierdziły losy kolejnych wcieleń Olszewskiego i „niepodległościowców”.



Komentarze
Pokaż komentarze (48)