kaczakomuna kaczakomuna
2472
BLOG

Jan Olszewski - zbędna mitologia

kaczakomuna kaczakomuna Polityka Obserwuj notkę 48

 Dlaczego nie warto budować mitu „nieugiętych rycerzy Rzeczpospolitej” rządu Jana Olszewskiego?

Przede wszystkim, dlatego, że to nie prawda. Największym sukcesem prawicy był wybór Lecha Kaczyńskiego na Prezydenta Polski i wygrana wyborcza PIS. Niestety największą porażką, był tego rządu upadek. Upadek zawiniony nie tylko przez Prezesa Kaczyńskiego i koalicjantów, ale przez całe środowisko. Które tak jak rząd Olszewskiego – znacznie lepiej czuje się w opozycji, w loży szyderców, a nie przy codziennej walce z realnymi problemami gospodarki i polityki wewnętrznej i międzynarodowej. Ale tej dotyczącej ruchu przygranicznego, konfliktu w Iraku, a nie walki z osiami zła od Berlina po Moskwę czy nawet Pekin i Waszyngton.

Minęło 20 lat od powołania i rychłego upadku rządu Jana Olszewskiego. To dobry moment na ocenę jego dokonań. Jest to o tyle istotne, że przez prawicowe media został ostatnio wykreowany na „jedyny niekomunistyczny rząd”, który skutecznie walczył z tradycyjnymi wrogami Polski: złodziejstwem, ubecją i Rosją.

W gospodarce dokonał niewiele albo zgoła nic, siłą bezwładu kontynuując politykę Balcerowicza narzuconą przez finansistów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nie zaprzestano pośpiesznej prywatyzacji, nie wdrożono żadnego rozwiązania odbiegającego od działań poprzedników. Czy można wskazać jakieś przedsiębiorstwo uratowane przez ten Rząd? Jakiś kontrakt, który podpisano lub nie w trosce o interes kraju? Raczej nie.

Natomiast to, co się udało zrobić Olszewskiemu jest skrupulatnie przemilczane przez jego apologetów. To właśnie Olszewski podpisał Układ Europejski, który stowarzyszał Rzeczpospolitą Polską i Wspólnotą Europejską – tzw. umowę stowarzyszeniową przypieczętowującą wejście Polski do Unii kilka lat później.

Posłużę się cytatem:

To nie była „heroiczna drużyna odważnie reformująca państwo, pokonana przez agentów i Ruskich” – tylko czwarty garnitur solidarnościowy, kierowany przez najbliższego współpracownika czołowego polskiego wolnomularza z czasów PRL, Jana Józefa Lipskiego. Unia Demokratyczna i Kongres Liberalno-Demokratyczny, które do tej koalicji wciągał Jarosław Kaczyński – nie weszły do niej nie z powodu różnic ideowych, ale w słusznym przekonaniu, że taka władza się nie utrzyma, bo raz, że rządzić nie umie, a dwa, że w sumie nie chce.

Dlaczego nie chce? Odpowiedź jest prosta i świetnie zilustrowana działaniami ostatniego rządu koalicji PIS, który dla „moralnego zwycięstwa” zrobił wszystko by swój i brata historyczny sukces zamienić w porażkę. A teraz trwa uporczywie w opozycji do wszystkiego, co robi obecny rząd nie proponując jednak nic w zamian. Żadnej realnej alternatywy, bo tak łatwiej, a przecież wiadomo, że obecnie nie warto niczego dobrze zaplanować czy zrobić, ponieważ będzie to praca "na marne" ponieważ „układ” nie pozwala na wygraną.

 

Jeżeli chodzi o gospodarkę dokonał niewiele albo zgoła nic, siłą bezwładu kontynuując politykę Balcerowicza narzuconą przez finansistów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nie zaprzestano pośpiesznej prywatyzacji, nie wdrożono żadnego rozwiązania odbiegającego od działań poprzedników. Czy można wskazać jakieś przedsiębiorstwo uratowane przez ten Rząd? Jakiś kontrakt, który podpisano lub nie w trosce o interes kraju? Raczej nie.

To, co udało się zrobić Olszewskiemu jest skrupulatnie przemilczane przez jego obecnych apologetów. To właśnie Olszewski podpisał Układ Europejski, który stowarzyszał Rzeczpospolitą Polską i Wspólnotą Europejską – tzw. umowę stowarzyszeniową przypieczętowującą wejście Polski do Unii kilka lat później.

Czy Olszewskiego obalili agenci?  KPN miał mu za złe odwrócenie się od postulatów „restytucji niepodległości”, nie zrealizowano PC-owskiej koncepcji „dekomunizacji”, a w końcu nie przygotowano własnej ustawy, którą można by przegłosować i zrealizować. Można się zastanawiać, dlaczego wniosek o odwołanie rządu głosowano 4 czerwca w nocy, gdy kolejny czekał na debatę i głosowanie już następnego dnia. Tak samo jak można dywagować o prawdopodobieństwie „zamachu” organizowanego przez Lecha Wałęsę czy w końcu o faktycznych przyczynach fatalnego w skutkach działania Janusza Korwina Mikke.

Pewne jest, że to był po prostu fatalny, nieudolny zespół kabotynów i ignorantów, którzy brak woli działania, planu i doświadczenia próbowali zastąpić dramatycznymi przemówieniami.

 

Co było później wszyscy wiemy. W kolejnych wyborach w 1993r. Koalicja dla Rzeczypospolitej Jana Olszewskiego uzyskała 2, 7% głosów. Czy to znaczyło, że 97, 3% wyborców było za rządami ubeckiej sitwy w Polsce? Nie, byli przeciwko totalnemu nieudacznictwu w gospodarce i polityce. Co zresztą potwierdziły losy kolejnych wcieleń Olszewskiego i „niepodległościowców”.

kaczakomuna
O mnie kaczakomuna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (48)

Inne tematy w dziale Polityka