Zostaliśmy niedawno poinformowani przez prasę, że „szkalowanie żołnierzy na forach bulwersuje spore grono ludzi z wojska, cywili i młodzieży”. Bulwersowanie szczególnie dotknęło byłego oficera policji Andrzeja Szokiewskiego, który złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury.
Pan Szokiewski ma nadzieję, że „może zacznie pomału docierać, że na bluzgi nie ma nie tylko zezwolenia żołnierzy, ale i innych grup”.
Następnie całkiem słusznie (niestety nie wiemy, czym się w policji zajmował) zauważa, że „"pisarze" myślą, że są w sieci anonimowi i nikt ich nigdy nie znajdzie, są bohaterami tylko wtedy, gdy myślą, że są nietykalni, ukryci za nickiem i mogą "brylować" w gronie im podobnych". Koledzy byłego oficera potwierdzają, że „większość IP, nazwisk i adresów udało się już ustalić”, a za obraźliwe wpisy na forach internautom grozi grzywna albo 30 dni aresztu”. Z dalszej wypowiedzi wyziera brak wiary w sąd i wyroki skazujące, ale p. Szokiewski ma nadzieję, że byli koledzy nie zawiodą; „jak jeden z drugim dostaną wezwanie na przesłuchanie, nawet, jako świadkowie w sprawie, to już nigdy głupoty nie napiszą”.
Można by przejść nad inicjatywą pana Szokiewskiego bez głębszego namysłu. Wiadomo, Internet pełny jest obelg, kłamstw – po prostu chamstwa, ot po prostu pojawiła się kolejna inicjatywa w ramach „walki z wiatrakami”.
Jednak okazuje się, że „spontaniczną” inicjatywę popiera MON, który "będzie zachęcał i wspierał żołnierzy i wszystkie osoby i organizacje w działaniach przeciwko internautom".
Na razie nie wiadomo jak MON zamierza takie działania wspierać. Podeśle darmowych prawników? Czy może wyciągnie coś ze swojego arsenału? A jak wiadomo honoru MON broni z równą determinacją, jak etatów i budżetu!
Zaangażowanie MON w „sprawę” rodzi kolejne pytanie. Czy walczymy z chamskim atakiem na MON? Czy może MON próbuje rękami p. Szokiewskiego i rodzin poległych żołnierzy prowadzić piarową batalię w sprawie naszego zaangażowania w Iraku?
Jeżeli tak, to wolałbym, aby generałowie walki na arenie czy froncie Internetu – sami stanęli na pierwszej linii frontu. Wytoczyli działa: po jaką cholerę pojechaliśmy do Afganistanu i Iraku. Będzie pewnie sporo „za”, a partyzantka internetowa dostarczy pewnie wiele „przeciw”. Moim zdaniem to w zupełności wystarczy.
Gdyby jednak Monowskie orły zerwały się do walki podsuwam przydatny materiał historyczny. Ostrzegając jednak, że historia, jeżeli się powtarza, to jedynie, jako farsa.
Maciej Kozłowski skazany w procesie tzw. Taterników w 1970 roku, w Warszawie mówił tak:
„Zajmowałem się publicystyką. Oczywiście, publicystyka społeczna od polityki uciec nie może. Moje marzenia polityczne związane były z wydarzeniami w Czechosłowacji. Widziałem to społeczeństwo i byłem nim zafascynowany. Cały świat był zafascynowany – wyjąwszy pięć państw Układu Warszawskiego. Cały świat potępił akcję militarną przeciw Czechosłowacji. Nie przestaję żywić nadziei, że politycy zrozumieją, że uboczne skutki zakazów w sferze myśli są groźne. Przed Wysokim Sądem staje grupa osób, które myślały odmiennie i starały się swoje myśli propagować. Pozostaje mi tylko odwołać się wobec Wysokiego Sądu do polskich tradycji tolerancji”.
Sąd skazał Kozłowskiego na 4, 5 roku więzienia.
Gdyby tego było mało podsuwam usłużnie, jako inspirację:
„Wejście w porozumienie z obcą organizacją w celu działania na szkodę Państwa Polskiego”
„lżenie, wyszydzanie lub poniżania ustroju PRL”
„działalność dywersyjną”, „inspirowaną przez imperialistyczne ośrodki”, „zmierzającą przez szkalowanie ustroju i naczelnych organów PRL do stopniowego podważania socjalistycznych zasad ustrojowych”.
„równoznaczne z rozpowszechnianiem fałszywych wiadomości mogących wyrządzić szkodę istotnym interesom Państwa Polskiego”.
„podjęli czynności przygotowawcze w celu obalenia przemocą konstytucyjnego ustroju i osłabienia mocy obronnej PRL”
„czynienie przygotowań do obalenia siłą istniejącego w Polsce ustroju”
Jeżeli okaże się, że powołanych zapisów nie ma już w kodeksie, p. Szokowski z byłymi i nowymi kolegami pewnie dadzą radę! Mogą przecież powołać „jednego z drugim” do woja albo, chociaż na manewry i sądzić przed Sądem Wojskowym.
A co by na to powiedział Szwejk?



Komentarze
Pokaż komentarze