EURO pokazało podział Polski. Przez naszą narodową flagę.
Na Polskę stadionów i autostrad (niedokończonych i na kredyt). Wspieraną przez wolontariuszy, którzy (za darmo - sorry za uwagę dla nieuków), uprzejmie , wykorzystując nabytą umiejętność mowy w obcych językach , są naszymi ambasadorami w sprawach codziennych dla 4 milionów naszych gości z zagranicy. Polskę milionów na stadionach i przed telewizorami. Z flagami z Biedronki i tymi za darmo od Warki. Kibicujących "bo są Polakami , dumnymi z Polski i polskiej drużyny.
Jest też druga Polska. Polska z flagą "na ustach" - tą "prawdziwą", noszoną "na codzień". Z licytacją patriotyzmem dla dziennikarzy i swoich kolesi polityków. Polska interesów partyjnych. Polska załatwiania przeciwników politycznych kłamstwem i oszustwem. Patriotyzmu w interesie diety i władzy. Polska kibolskich ekscesów i prowokowania wyimaginowanych konfliktów. Prania brudów przed kamerami zagranicznych telewizji.
Wystarczy wyjść do strefy kibica albo pod stadion aby zobaczyć kibiców idących ramię w ramie, roześmianych na stadion w oczekiwaniu patriotycznych emocji, wspólnej zabawy, współuczestnictwa w wielkiej imprezie. I wszystko staje się jasne.
Polityczna dzicz nie ma z nami nic wspólnego. To walka hołoty o koryto, która za wszelką cenę walczy o naszą uwagę.
Dlatego mamy ich w doopie!



Komentarze
Pokaż komentarze (5)