Czy GROM jest tylko kosztowną zabawką w rękach generałów? Przybudówką wartowniczą armii amerykańskiej finansowaną z naszych podatków? Przykrywką dla zakupów fajnego sprzętu i dziesiątków podróży po całym świecie przy czy większość czasu spędzano w Stanach? W końcu, maszynką do zarabiania kokosów na wynajmie byłych żołnierzy amerykańskim firmom rekrutujących najemników? Nie dowiemy się nigdy. Prawda leży zapewne pośrodku. Kompletna lista osiągnięć jest kompilacją oficjalnych materiałów.
GROM – TEORIA
GROM, czyli Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego (Mobilnego) - jednostka wojskowa 2305, to elitarna i specjalna jednostka wojskowa wyspecjalizowana między innymi w działaniach antyterrorystycznych. Jej tworzenie rozpoczęto w 1990 r., wykorzystując najlepsze doświadczenia zagraniczne, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Jednostki, do których można porównać jednostkę GROM, to amerykańskie 1st Special Forces Operational Detachment - Delta (tzw. Delta), SEAL Team VI, brytyjski 22. Special Air Service (SAS) czy izraelski Sayeret Mat'kal.
GROM – PRAKTYKA
Razem z przemianami, jakie następowały w kraju i w polityce w 1990 r. zaczęła wzrastać przestępczość. Pospolici bandyci zaczęli używać broni, na co zwykli policjanci nie byli przygotowani.
Dodatkowo potrzebę zorganizowania takiej jednostki brutalnie uświadomiły polskim władzom wydarzenia bezpośrednio związane z realizacją operacji "Most", w której to Polska zdecydowała się uczestniczyć. Polegała ona na przerzuceniu rosyjskich Żydów emigrujących ze Związku Radzieckiego do Izraela. Od chwili jej rozpoczęcia Polska stała się krajem narażonym na zamachy ze strony takich ugrupowań, jak Hezbollach czy Dowództwo Główne Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny.
Decyzję o utworzeniu jednostki podjął rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego. Oficjalną datą powstania GROM-u jest 13 lipca 1990 r. Najpierw jednak podpułkownik Petelicki, pułkownik Gromosław Czempiński oraz doradca wiceministra Krzysztofa Kozłowskiego, Wojciech Brochwicz, zostali skierowani na zaawansowany kurs zarządzania w sytuacjach kryzysowych w dziedzinie antyterroryzmu, prowadzony w Stanach Zjednoczonych.
Niedługo jednak po odejściu ministra Krzysztofa Kozłowskiego nad GROM-em zawisła groźba rozwiązania. Chciał do tego doprowadzić minister Henryk Maciejewski. Na szczęście jego miejsce zajął Antoni Macierewicz.
Okres organizacji jednostki trwał około dwóch lat.
Szczególnie poruszające są wyniki miesięcy spędzonych w Stanach: Zjazd Petelickiego na linie z helikoptera. Petelicki z pomocą kolegi maszeruje szybciej od „maratończyka” z Navy Seals. Nie lepiej w Polsce; Makieta autobusu została zbudowana ze skrzynek po amunicji.
GROM „PISTOLECIKIEM” KACZYŃSKICH?
Autobus ze skrzynek faktycznie się przydał. Pierwsza informacja o jednostce pojawiła się w prasie po zaangażowaniu komandosów do konwojowania tajnych akt przewożonych podczas akcji lustracyjnej na przełomie maja i czerwca 1992 r. Mówiło się także o udziale komandosów w aresztowaniu i zajęciu siedziby szefów Art. B. Tak tę akcję skomentował jeden z ochroniarzy, który pilnował wówczas rezydencji Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego. Wg niego wydarzenia były tak szybkie, że zorientował się, co jest grane, kiedy już wszyscy grzecznie z rękami do góry stali przed lufami pistoletów maszynowych, staranowana samochodem brama dyndała na zawiasach.
BIURO PODRÓŻY GROM - Operacja na Haiti i miesiąc w Stanach
Do Polaków przydzielono grupę amerykańskich komandosów. Żołnierze musieli sami zorganizować i chronić swoją bazę. Ulokowali się 35 kilometrów od centrum Port-au-Prince w Mariani. Zorganizowano własny system wart. Komandosi przejęli od Navy SEAL ochronę ważnych osobistości odwiedzających wyspę, co stanowiło dowód uznania i ogromnego zaufania. Najniebezpieczniejszym zadaniem była ochrona osobista specjalnego wysłannika ONZ do spraw Haiti - Lahdara Brahimi. Kolejnym niemal równie trudnym zadaniem było zapewnienie bezpieczeństwa delegacji Białego Domu, której pokazywano najbardziej zaniedbane i najniebezpieczniejsze dzielnice.
Bardzo często żołnierze GROM-u musieli wykazać się samodzielnością w podejmowaniu decyzji, kiedy rozpędzony samochód bogatego Haitańczyka wpadł w tłum raniąc poważnie kilka osób. uratowanie chłopca z rąk uzbrojonych bandytów. gdy wokół płonącego samochodu zbiegło się wielu ludzi razem z wychodzącymi dziećmi. Ledwo komandosi zdążyli ich odsunąć, a eksplodowało paliwo.
19 grudnia 1995 r. do rezerwy odszedł twórca i pierwszy dowódca jednostki pułkownik Sławomir Petelicki.
PRZEZ 5 lat tworzenie i „działania” wydano na wyszkolenie i sprzęt dla około 100 ludzi, którzy nie tylko nigdy nie otworzyli ognia, ale nigdy nie stanęli wobec uzbrojonego przeciwnika 1,5 miliarda złotych!!!!
BIURO PODRÓŻY GROM – Slawonia 1996
Najbardziej spektakularną i jednocześnie pierwszą tego typu operacją było aresztowanie zbrodniarza wojennego Slavko Dokmanovicia zwanego "Rzeźnikiem z Vukowaru", Przygotowania do operacji znanej pod kryptonimem "Little Flower" były bardzo długotrwałe i trudne. W końcu wywiad amerykański zidentyfikował miejsce pobytu Dokmanovicia. Komandosi GROM-u zaczęli zintensyfikowane przygotowania. Zorganizowali zespół przeznaczony do pojmania Dokmanovicia i jego konwojowania, zespół medyczny, strzelców wyborowych i rozpoznania. Przeprowadzono ćwiczenia w rejonie planowanej akcji, oczywiście w głębokiej tajemnicy przed miejscową ludnością. Zamaskowani komandosi GROM-u przez trzy dni czekali na pojawienie się Slavko Dokmanovicia. Niestety poszukiwany nie pojawił się.
TERAZ NAJLEPSZE: Agenci ICTY uzyskali zaufanie Dokmanovicia przekonując go, że NIE znalazł się na liście poszukiwanych. Jemu samemu zależało na sprzedaniu domu w Slawonii, którego był właścicielem. Przekonany o chwilowym bezpieczeństwie nalegał na spotkanie z przedstawicielami ONZ. Dokmanović wjechał samochodem kierowanym przez specjalnie przeszkolonego żołnierza GROM-u, na terytorium wschodniej Slawonii. Wkrótce po opuszczeniu przejścia granicznego na moście na Dunaju drogę zajechał mu inny pojazd. Samochód wiozący Dokmanovicia raptownie zjechał z głównej drogi, docierając do rejonu wybranego na miejsce przeprowadzenia operacji. Tam dokładnie o godzinie 15:00 żołnierze GROM-u zatrzymali podejrzanego. Jego ochroniarz, Milan Kneziević, próbował wyjąć z trzymanej na kolanach aktówki naładowany rewolwer Magnum kalibru 357 należący do S. Dokmanovicia. Nie udało mu się to dzięki szybkiej jeździe i gwałtownym skrętom kierowcy samochodu (żołnierza GROM-u!!!) Operacja "Little Flower" zakończyła się pełnym sukcesem głównie dzięki profesjonalizmowi żołnierzy i dowódcy.
6 grudnia 1997 r. pułkownik Sławomir Petelicki ponownie objął stanowisko dowódcy JW 2305, a 15 sierpnia 1998 r. otrzymał awans na stopień generała brygady.
Kolejnym przykładem skuteczności GROM-u było zorganizowanie na terenie Europy tajnych ćwiczeń prowadzenia operacji specjalnych pod kryptonimem "Elipse Bravo 98". Zorganizowania ćwiczeń podjął się GROM, po tym jak Sztab Generalny odmówił ich realizacji, twierdząc, że jest to nierealne.
BIURO PODRÓŻY GROM – Kosowo 1999
Dnia 7 maja 1999 r. rzecznik podał do wiadomości, że od kilku tygodni grupa 27 żołnierzy z jednostki specjalnej GROM ochrania w Kosowie Williama G. Walkera. było to ich jedynym zadaniem, zaprzeczając, jakoby GROM miał w jakikolwiek sposób angażować się w konflikt w Kosowie. W czasie wykonywania tej misji pewna stacja radiowa podała, że komandosi GROM-u naprowadzają na cele i walczą z Serbami. Dla jednej ze stron zarówno GROM jak i cały polski kontyngent wojskowy stał się wrogiem, co naraziło naszych żołnierzy i obywateli na niepotrzebne niebezpieczeństwo.
W dniu 16 września 1999 r. generał Petelicki został odwołany ze stanowiska dowódcy los podzieliło trzech zastępców dowódcy jednostki . ZA ATMOSFERĘ SKANDALU ODPOWIADAJĄ WSZYSTKIE STRONY. SAM GENERAŁ CZĘŚCIEJ GOŚCIŁ W MEDIACH NIŻ W KOSZARACH.
WIĘCEJ KASY RÓWNIEŻ DLA ZUPAKÓW. Po przejściu GROM-u pod kuratelę MON jednostka została doposażona, a jej szkolenie rozszerzone. Wcześniej tylko pododdział bojowy miał pełne wyposażenie. Logistyka już nie.
JEDYNA ŚMIERTELNA OFIARA Wypadek był wyłącznie przyczyną zdarzenia losowego. W trakcie wykonywania skoków nastąpiło załamanie pogody i wystąpiły silne podmuchy wiatru. Nikt nie przewidział załamania pogody OD MONENTU STARTU SAMOLOTU DO SKOKU?). W normalnych warunkach oni skakali na ląd, nie planowali skakania na wodę - powiedział szef prokuratury garnizonowej w Gdyni Marek Justyna. NIKOGO NIE UKARANO.
BIURO PODRÓŻY GROM – Kosowo (drugi turnus 2001)
Na Bałkanach działało kilkunastu żołnierzy GROM-u. Prowadzili kilkudniowe patrole, przeszukiwali niebezpieczne rejony, rozpracowywali miejsca spotkań konspirujących Albańczyków. Współdziałali z jednostkami specjalnymi armii amerykańskiej. Operowali zazwyczaj nocą. Zdarzały się działania w trakcie, których strzelec wyborowy i obserwator leżeli ponad dwa dni na odkrytym stanowisku. Warunki terenowe, w tej części Kosowa były trudne, gdyż góry mają tu po ok. 2 tys. metrów wysokości. Żołnierze zatrzymali u podnóża jednej z takich gór przemytników broni wiozących transportujących przemycany towar na osłach. Rozpracowali także wioskę, w której spotykali się partyzanci, w jednym z domów znajdował się magazyn broni i wyposażenia.
BIURO PODRÓŻY GROM – Afganistan
Wiosną 2002 r. komandosi GROM-u polecieli do Afganistanu. Polacy mieli za zadanie ochraniać polską bazę w Bagram, kadrę dowódczą NATO i dyplomatów przebywających w Afganistanie oraz ważne osobistości odwiedzające ten rejon.
JEDYNY RANNY W GROM-ie. Do wypadku doszło podczas patrolu wokół bazy Bagram. Komandosi towarzyszyli w nim polskim saperom. Komandos stanął na odłamek skalny, pod którym znajdowała się mina przeciwpiechotna. PS Nogę udało się uratować
BIURO PODRÓŻY GROM – Irak
24 komandosów GROM- razem z Navy SEAL stacjonowali na lotniskowcu George Washington" - Ich zadaniem było nadzorowanie embarga na handel ropą, nałożonego na Irak przez ONZ. Misja ta była trudna i niebezpieczna, gdyż żołnierze narażeni byli cały czas na ataki ze strony uzbrojonych załóg kontrolowanych statków. Przeprowadzili w czasie tej operacji m.in. 30 abordaży, dzięki którym przejęto 5 tys. ton ropy przemycanej z Iraku, wykonali 28 nocnych patroli prowadzonych nocą w pobliżu granicy wód terytorialnych Iraku i Iranu. Przesłuchali 279 członków załóg przeszukiwanych statków.
GENERAŁOWIE BIZNESU ROZWIJAJĄ SKRZYDŁA
MIT: 4 lutego 2003 r. poinformował o odejściu z jednostki 41 żołnierzy. Decyzję o obniżeniu poborów żołnierzy podpisał w ostatnich dniach swojego urzędowania były minister obrony narodowej Bronisław Komorowski. Według autora artykułu komandosi odeszli po obniżeniu im pensji.
Odchodzących do cywila komandosów zastąpili ich koledzy, którzy ukończyli już szkolenie podstawowe. Niestety podejmujący decyzję o obniżeniu żołnierzom uposażeń, nie wzięli pod uwagę, że na szkolenie każdego z nich wydano po 6 milionów złotych !!!!!!!!!!!!!!!, także tego, że muszą oni pozostawać w stałej gotowości do wykonania zadań na całym świecie i narażają się w sposób nieporównywalnie większy niż pozostali żołnierze.
BIURO PODRÓŻY GROM – Irak
24 żołnierzy GROM-u - zostali wymienieni przez swoich kolegów. Kolejnych 32 żołnierzy popływało sobie na okręcie medycznym, który był w odwodzie akcji.
Pododdział GROM-u współpracuje w Iraku z amerykańskimi oddziałami Navy SEAL. Dokładnie o 22:25 komandosi dostali się na platformy i przeszukali pomieszczenia w poszukiwaniu strażników oraz innych członków załogi. Jeńców JEŃCEM TO MOŻE BYĆ ŻOŁNIERZ A NIE PRACOWNIK CYWILNY (po około 20 na każdej z platform) przekazano skrępowanych plastikowymi kajdankami w ręce amerykańskie.
Pływali także na dwóch kanonierkach, Patrole trwające nawet po 12 godzin, najczęściej nocne miały zapobiec próbom sabotażu i transportowaniu broni
Operacja przejęcia w kwietniu 2003 r. tamy Mukarayin, wspólnie z US Navy SEALs. Operację przeprowadzono w bez-księżycową noc. Grupy komandosów desantowały się w całkowitych ciemnościach ze śmigłowców za pomocą lin. Zapora była dobrze przygotowana do obrony, dookoła było rozmieszczonych kilkanaście działek przeciwlotniczych, na szczęście nieobsadzonych Amerykanie i Polacy w ciągu kilku minut opanowali cały obiekt, obezwładnili jego ochronę oraz techników znajdującej się tam elektrowni. Komandosi nie natrafili na opór i cała operacja przebiegła pomyślnie. Wbrew początkowym obawom okazało się, że obiekt nie został zaminowany. Przez pięć dni kilkudziesięciu Amerykanów i Polaków strzegło zapory przed atakiem ze strony fedainów Saddama Husajna. KTÓRY NIE NASTĄPIŁ W czasie powrotu śmigłowce z żołnierzami na pokładzie zostały ostrzelane niedaleko Bagdadu, na szczęście nikt nie ucierpiał w wyniku tego ostrzału.
Komandosi GROM-u brali udział także w rozminowywaniu statków, co było zadaniem wielce niebezpiecznym. - Widzieliśmy takie statki wybuchające - powiedział dziennikarzowi „Polityki" płk Roman Polko.
GROM GENERAŁOWIE BIZNESU ZNOWU W MEDIACH
Prawdopodobnie w ślad za płk Romanem Polko odejdą także niektórzy żołnierze. Według informacji "Gazety Wyborczej" w ślady płk Polko na EMERYTURĘ!!!! wybiera się kilkunastu żołnierzy GROM-u.
Potrafimy liczyć. Obecnie mamy wysokie podstawy emerytury, w przyszłości po wejściu nowej ustawy pragmatycznej może to się zmienić - tłumaczy jeden z nich.
Od początku roku do czerwca br. z GROM-u odeszło już 13 żołnierzy. Jak podaje MON w 2001 roku odeszło 12 żołnierzy, w 2002 roku - 30 żołnierzy, w tym jeden mechanik pokładowy personelu latającego, w 2003 roku - 48 żołnierzy, w tym czterech oficerów pilotów, jeden chorąży pilot, trzech chorążych mechaników pokładowych personelu latającego. W 2004 roku odeszło 13 żołnierzy. Ogółem od stycznia 2001 do czerwca 2004 roku z jednostki GROM odeszło 103 żołnierzy zawodowych, w tym 65 oficerów, 26 chorążych i 12 podoficerów zawodowych. Z jednostki odszedł w tym roku także szef szkolenia.
ODESZLI Z GROM-u do FUNDACJI GROMU - BIZNESU GENERAŁÓW „BIZNESU” ; TRAFIAJĄ ZNOWU DO MEDIÓW
Stawki zaczynają się od 5 tys. dolarów miesięcznie, jednak wysokość zarobków będzie zależeć od charakteru zajęcia - mówi gen. BIZNESU Petelicki.
W Iraku Polacy będą zarabiać w Iraku tyle samo, ile ich koledzy z USA - będą również objęci identycznym, bardzo wysokim ubezpieczeniem na życie i zdrowie. Robić będą natomiast to, co potrafią najlepiej
Pieniądze są godne. Być może sam zdecyduję się na wyjazd, aby podreperować swój budżet. Oprócz Iraku w grę wchodzą także inne państwa arabskie i Afganistan - mówi ppłk BIZNESU Leszek Drewniak, były zastępca dowódcy GROM, zasiadający w zarządzie fundacji - informuje gazeta.
Informacja o wyjazdach byłych komandosów na prywatne amerykańskie kontrakty zbulwersowała byłego dowódcę GROM płk. Romana Polko.
Jeśli to prawda, byłby to straszny wstyd. Polscy żołnierze z doświadczeniem bojowym po odejściu z jednostek specjalnych powinni zostać wykorzystani w kraju. Po odejściu z wojska dają sobie radę, ale państwo nic z tego nie ma - mówi płk Polko - pisze "Życie Warszawy".
REALNY ŚWIAT GENERAŁÓW BIZNESU DOSIĘGA ŻOŁNIERZY BIZNESU
Dwóch polskich pracowników firmy Blackwater USA, zajmującej się ochroną, zginęło w sobotę 5.VI. 2004 r. w ostrzale konwoju w Bagdadzie. Byli GROM-owcy pracowali w Iraku trzeci dzień.
Ci młodzi ludzie, którzy zginęli, bohatersko walczyli w tej przedostatniej zmianie GROM, oni wrócili w marcu z Iraku i nikt im za to nie podziękował - oświadczył gen. BIZNESU Petelicki.
BIURO PODRÓŻY I EMERYTURA TO ZA MAŁO?
Wiceprezes Fundacji GROM Krzysztof Przepiórka powiedział, że polskie władze nie zapewniają możliwości pracy byłym żołnierzom sił specjalnych, dlatego szukają oni pracy w zagranicznych firmach. Przepiórka powiedział, że obecnie wielu z nich pracuje dla firm działających w zapalnych miejscach.
Ministerstwo Obrony Narodowej i Sztab Generalny zapewniają, że nic złego z GROM-em sie nie stanie, a wręcz przeciwnie. Cały czas informuje o zwiększeniu nakładów na GROM, powstaniu w jednostce nowego oddziału bojowego.
Innego zdania są jednak byli żołnierze tej jednostki oraz byli dowódcy, gen. BIZNESU Petelicki i płk Polko. MON poinformował, że z GROM-u od czasu przejścia z MSW odeszło 100 żołnierzy, przyjęto natomiast 123 nowych. źe przyszli ludzie do obsługi, do logistyki, czyli więcej jest żywieniowców, więcej jest mundurowców, więcej jest osób zajmujących się tymi sprawami, ale do oddziałów bojowych niestety znacznie mniej przyszło.
Gnatowski podał, że w operacjach w Afganistanie i Iraku wzięło od marca 2002 r. udział w sumie - w 11 rotacjach - ok. 80% żołnierzy GROM i ok. 60% oficerów !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. KTOŚ NAIWNY SPODZIEWAŁBY SIĘ ŻE 100% Wielu żołnierzy brało udział w misjach kilkakrotnie. Przypomniał, że w Iraku wykonywali oni bardzo trudne zadanie, m.in. przejmowali platformy wiertnicze, kontrolowali statki na morzu, ZDOBYLI tamę na rzece Mukarayin w Bagdadzie.
BEZ KOMENTARZA



Komentarze
Pokaż komentarze (3)