Poświęciłem sporo czasu na zbadanie jak wygląda program gospodarczy NOP. Niestety, dyskusja na różnych forach przypomina spór, o to czy komarowi w wiadomym miejscu parasola otworzyć się nie da? Czy też się da, ale trzeba do tego sprytu, talentu i uporu. Dyskurs oczywiście nie jest łatwy, wyniki mizerne i okupione dyżurnymi oskarżeniami: "to kłamstwo i chamstwo". Mimo wszystko trzeba się nad sprawą pochylić, wszak coraz częściej słyszymy o narodowym odrodzeniu, cokolwiek by to nie znaczyło.
Polityka gospodarcza NOP zbudowana jest na narodowej własności środków produkcji, protekcjonizmie i autarkii (samowystarczalności). Model gospodarczy opisywany przez NOP w realnym świecie nie istnieje, co oczywiście nie umniejsza jego potencjalnej wartości. Wszak do Rewolucji gospodarka komunistyczna też nigdzie nie istniała. Ale jak już się pojawiła, to z dużym rozmachem milionom ludzi odcisnęła piętno na życiu. Jednak model, który w obecnym świecie nie funkcjonuje, można opisać dopasowując go do znanych rozwiązań.
Biorąc pierwszy z brzegu: w gospodarce sowieckiej mieliśmy do czynienia z państwowym suwerenem, właścicielem wszystkich środków produkcji oraz innych dóbr materialnych. Czy tak samo będzie gdy ogłosimy, że właścicielem jest naród? Pewnie tak, dlatego NOP jest w czołówce chwalców gospodarki PRLu: narodowej, samowystarczalnej i socjalistycznej. Ale przed łatką komuchów czy socjałów uciekają jak kot przed wodą.
A. co z gospodarką narodowo-socjalistycznych Niemiec, która przychodzi na jako myśl następna? Pomijając patologię prywatnej własności różnych Kruppów czy Piechów, mamy (mieliśmy) pełną narodowość. Z samowystarczalnością było gorzej. Narodowy podział dóbr został opanowany do perfekcji, rozpoczynając na obozach koncentracyjnych, a kończąc na willach Goeringa. Czyli narodowy socjalizm dla NOPowców lubiących porządek. Jednak przed połączeniem narodowy socjalizm uciekają - ale uwaga - mniej zywiołowo, niż przed łatką komuchów!
Ostatnio dużą nowością jest NOPowska krytyka Balcerowicza... Do którego mają żal o umocnienie złotówki i otwarcie polskiej gospodarki na świat. A przecież wystarczyło, jak głoszą, kontynuować narodową , socjalistyczną i samowystarczalną politykę gospodarczą Jaruzelskiego, aby Polska przegoniła Niemcy. Oczywiście narodowa gospodarka wolna byłaby od "wypaczeń". Narodowi socjaliści w odróżnieniu od partyjnych socjalistów wzięliby się za gospodarkę z oddaniem i zapałem. A jak wiadomo, PZPR mógł zamienić Polskę w kraj mlekiem i miodem płynący, ale .... z jakiegoś powodu nie chciał. A dla narodowca chcącego - nic trudnego.
Ponieważ Balcerowicz rozlał mleko i pojawili się rodzimi i zagraniczni kapitaliści sytuacja pozornie się skomplikowała. Jednak NOP ma prostą receptę: nacjonalizację. Wzorce są i stare: stalinowsko-bierutowskie, ale i nowe: chavezowskie. Zakładając, że nie mamy wolnych dochodów z ropy jak Chavez - pozostaje nacjonalizacja bez odszkodowania. W końcu nie taka znowu niesprawiedliwa, przecież właściciele już i tak się nakradli!
Walka o polski przemysł odbędzie si w kilku etapach. Najpierw wyrugują zachodni kapitał, potem wielki polski (złodziejski), a na końcu (to już moja prognoza) będzie bitwa o handel i walka z babą z mięsem. Pozostaje tylko pytanie czy nacjonalizować już teraz, czy poczekać jeszcze z 10 lat w końcu nowe, kapitalistyczne fabryki powstają co roku!
Po nacjonalizacji zostaną tylko narodowi pracodawcy dlatego próbowałem zrozumieć w czym lepsza będzie dola pracownika takiej fabryki? Czym będzie różniło się zarządzanie nią przez narodowych socjalistów od znanego modelu socjalistycznej biurokratycznej technokracji PRLu? Co stanie się z tymi fabrykami gdy się zamortyzują?
Podsumowując, Panowie NOPowcy zamiast bujać w obłokach: w jedną rękę komar, w drugą parasol i ...... czekamy na odpowiedź jak jest naprawdę.



Komentarze
Pokaż komentarze