kaczakomuna kaczakomuna
278
BLOG

Demokracja bezpośrednia - panaceum czy pacaneum?

kaczakomuna kaczakomuna Polityka Obserwuj notkę 3

 Wiele "programów" politycznych wskazuje instrumenty demokracji bezpośredniej jako fundament i gwarancję skutecznego państwa. Czy jest to zagranie "pod publiczkę" niewykształconego elektoratu?

Na początek zastanówmy się co jest moim celem jako wyborcy? Jest nim realizacja wizji politycznego, społecznego i gospodarczego rozwoju kraju, jakie uważam za najbardziej korzystne dla mnie i Polski (lub odwrotnie). Aby ten cel zrealizować, w ramach systemu demokratycznego, głosuję w sposób, który moim zdaniem najlepiej realizację tego celu zapewnia.

Jest nim głosowanie na przedstawiciela partii politycznej, której program polityczny najpełniej odzwierciedla moje poglądy, a jednocześnie , która posiada wystarczająco silne poparcie innych wyborców aby mieć szansę na wygraną w wyborach. Partie polityczne i politycy mają chyba najniższe notowania zaufania i prestiżu społecznego. Są jednak niezbędnym instrumentem sprawowania władzy w demokracji parlamentarnej.

Partia polityczna ("partia" od łac. pars 'część', w trad. pol. 'stronnictwo') – dobrowolna organizacja społeczna o określonym programie politycznym, mająca na celu jego realizację poprzez zdobycie i sprawowanie władzy lub wywieranie na nią wpływu.

Praktyka polityczna pokazuje, że poglądy polityczne wszystkich obywateli można przypisać dwóm (partia konserwatywna, demokratyczna) lub maksymalnie pięciu (dochodzą chadecy, socjaliści i chłopi) partiom politycznym. Co nie oznacza, że nie może istnieć 460, a nawet 30 milionów indywidualnych programów politycznych. Czy jednak warto umożliwić realizację więcej niż dwóch - trzech wizji rozwoju Polski? Czy to jest w ogóle wykonalne?

Czy pomoże w realizacji moich zadań 460 posłów wybranych w jowach? Tak samo jak 100 senatorów wybranych w jowach! Pomoże tylko wtedy, gdy będą reprezentowali partię, która obiecała realizować moje cele polityczne i gospodarcze. Pomijając przykład Senatu (nota bene gładko puszczany w niepamięć przez jowowników) czy możliwe jest wyłonienie 460 posłów (a najpierw 20x więcej kandydatów) nie związanych z istniejącymi partiami politycznymi? Załóżmy, że ich wybierzemy. Jak będą mieli -praktycznie -decydować o jakiejkolwiek sprawie, jeżeli nie utworzą kilku ugrupowań, tak by uzyskać poparcie większości - dla jednej konkretnej wersji ustawy? Znowu wracamy do sprawdzonego systemu partyjnego.

Czy system partyjny jest idealny ? Nie jest. Tym bardziej odległy od ideału (cokolwiek nim jest), jest establishment partyjny sprawujący w naszym imieniu władzę. Moim zdaniem, nie ma jednak alternatywy wobec systemu: wyborca - partyjny kandydat - partia mająca większość - formuje rząd - rząd realizuje program partyjny. Jedynym elementem wymagającym poprawy jest jakość polityków, a tym samym jakość zamiany obietnic wyborczych na faktyczne rezultaty.

Pamiętać trzeba, że politycy , z definicji, dokonują politycznych wyborów jak dany problem rozwiązać. Jednak nie odpowiadają za pojawienie się tego problemu, otoczenie w jakim się z nim musza borykać. Ani własnymi rękami ich nie rozwiązują (np nie leją asfaltu na lotnisku w Modlinie).

Jedynym , moim zdaniem , sposobem podnoszenia jakości polityków jest śledzenie ich politycznej kariery i eliminowanie najsłabszych ogniw.Taka eliminacja nie może być przeprowadzana w oparciu o inne czynniki. Nie warto oceniać potencjału przyszłych polityków po ich dotychczasowym dorobku zawodowym. Znamy niezliczone przykłady luminarzy w swojej dziedzinie, którzy systematycznie kompromitowali się w sejmie czy senacie. Często wskazywany pomysł wciągnięcia do polityki osób "spoza polityki" jest próbą otwarcia parasola komarowi w de (z wielkim trudem można, tylko po co?). Pomijając sposób, jak taki nieznany kandydat miałby się stać wybieranym, pozostając nieznanym!

Podobnie nie warto opierać się na obietnicach wyborczych, co najlepiej ilustruje dowcip: polityk do polityka: obiecałem im wszystko przed wyborami, to czego jeszcze chcą? Tym bardziej, że jeżeli ktoś ma interes w dotrzymywaniu obietnic, to jest nim partia polityczna, która jest ze swej natury nastawiona na długoterminowe działanie.

W tym kontekście warto zastanowić się czy posłowie , senatorzy powinni odpowiadać przed wyborcami za swoje działania częściej niż co 4 lata? Najprostszym rozwiązaniem jest zwiększenie częstotliwości wyborów, do np. roku albo półrocza. Przez rok preferencje wyborcze mogą przecież ulec zmianie. To prawda, ale czy tak często zmieniana reprezentacja społeczeństwa byłaby w stanie rządzić państwem? Raczej nie. Może wobec tego zastosować katalog kluczowych decyzji , w których poseł ma głosować zgodnie z wolą wyborców? Ograniczenie swobody działania posła poprzez katalog instrukcji choć pozornie atrakcyjny został odrzucony jako niepraktyczny.

Zastanówmy się czy nie można by w ogóle wyeliminować posłów (wszystkich władz wybieralnych) przez wprowadzenie systemu referendów bezpośrednich. Technicznie system jest prosty - podobnie jak możemy wykonać bezpieczne przelewy bankowe za pośrednictwem internetu , każdy uzyskałby możliwość głosowania po zalogowaniu do systemu. Koszty (na które stać np. banki) pokryte byłyby z oszczędności związanych z likwidacją wyborów, Sejmu, Senatu, i lokalnych samorządów. Dla osób nieposiadających internetu w domu można tanio , na wzór kafejek internetowych, utworzyć stałe punkty głosowania np na pocztach.

Mając taki system można by w sposób ciągły - każdego dnia odwoływać lub nie np takiego posła Niesiołowskiego albo HGW. Czytamy w prasie "znowu pękła rura w Warszawie" - odwołuję HGW. Daję głos na R. Czarneckiego. Dowiaduję się, że to Richard z Samoobrony? Bach głos na kogoś innego. Co więcej można łatwo zrezygnować z ich pośrednictwa - głosując każdego dnia za lub przeciw ustawom czy uchwałom. A wynik głosowania podlegałby natychmiastowemu wprowadzeniu w życie przez apolitycznych urzędników odpowiedniego szczebla.

Idąc dalej, każdy obywatel powinien mieć możliwość kierowania projektów ustaw pod głosowanie.... Stawiam projekt : każdy kto wyrzuca śmieci powinien dostawać od miasta 90 złotych miesięcznie na rodzinę. Przez tydzień prowadzę.. urzędnicy zaczynają wypłacać pieniądze.. pojawia się głosowanie : Kaczakomuna na Prezydenta Warszawy.. Niestety do gry wchodzi PrawyPolak z wnioskiem : wszystko dla wszystkich ... i wygrywa.

To jednak pacaneum.

kaczakomuna
O mnie kaczakomuna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka