kaczakomuna kaczakomuna
1108
BLOG

Karol Modzelewski - idealista, opozycjonista, komunista

kaczakomuna kaczakomuna Polityka Obserwuj notkę 6

 Człowiek nie krowa, poglądy może czasem zmienić. Jeżeli do tego jest na świeczniku, maluczcy mogą sobie je prześledzić. Życiorys ma Profesor niebagatelny, a poglądy niepowszednie.

Ojciec Karola Modzelewskiego, wkrótce po jego narodzinach, został aresztowany i skazany na 8 lat łagru Jego matka, Natalia Wilder, tłumaczka i literaturoznawczymi, absolwentka Instytutu Literackiego im. Maksyma Gorkiego w Moskwie, związała się w 1939 z polskim działaczem komunistycznym Zygmuntem Modzelewskim, który do 1937 przebywał na emigracji we Francji, a w latach 1937–1939 poddawany był represjom i więziony w Związku Radzieckim. Po zwolnieniu Zygmunt Modzelewski działał w Związku Patriotów Polskich, od 1944 był ambasadorem PKWN w Moskwie, a od 1947 ministrem spraw zagranicznych PRL.

Karol Modzelewski od 1941 uczęszczał do rosyjskojęzycznej szkoły dla emigrantów politycznych w Gorki pod Moskwą. W 1945 wyjechał do Polski, dopiero wtedy zaczął się uczyć języka polskiego. W 1954 zmarł jego przybrany ojciec, który od 1951 był odsuwany od realnego wpływu na władzę.

W 1954 rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie poznał m.in. Jacka Kuronia, Andrzeja Garlickiego, Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, Krzysztofa Pomiana i Teresę Monasterską. Wraz z nimi zaangażował się w studencki ruch rewizjonistyczny. W latach 1962–1964 był asystentem i doktorantem w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

W 1957 wstąpił do PZPR. W 1964 został wydalony razem z Jackiem Kuroniem z szeregów partii. Wykreślono go wówczas również z listy członków ZMS. W reakcji na wydalenie wystosowali List otwarty do Partii, krytykujący linię polityczną PZPR. Usunięto go wówczas także ze studiów doktoranckich i z pracy, a w 1965 skazano na karę 3,5 roku pozbawienia wolności. Warunkowe zwolnienie uzyskał w sierpniu 1967, po dwóch latach i pięciu miesiącach pobytu w zakładzie karnym. Brał następnie udział w wydarzeniach marca 1968, za co w 1969 ponownie został skazany na karę 3,5 roku pozbawienia wolności. Został zwolniony we wrześniu 1971.
W latach 1972–1983 był zatrudniony w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN we Wrocławiu.

W 1980 wstąpił do "Solidarności", był pomysłodawcą nazwy związku. Wchodził w skład prezydium dolnośląskiego MKZ, prezydium zarządu regionu, Krajowej Komisji Porozumiewawczej, brał także udział w I KZD w Gdańsku. Po wprowadzeniu stanu wojennego został zatrzymany 13 grudnia 1981 w sopockim Grand Hotelu celem internowania, we wrześniu 1982 aresztowano go, zarzucając mu próbę obalenia ustroju PRL. W 1984 został zwolniony na mocy amnestii i w tym samym roku powrócił do pracy naukowej.

Do 1992 pracował w Instytucie Historii PAN, w 1990 uzyskując tytuł naukowy profesora. W latach 1992–1994 był zatrudniony w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Od 1994 zawodowo związany z Instytutem Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego na stanowisku profesora. Jest członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk, w grudniu 2006 objął stanowisko wiceprezesa PAN. Działa w Towarzystwie Naukowym Warszawskim. W okresie 1989–1991 sprawował mandat senatora I kadencji, wybranego w województwie wrocławskim z ramienia Komitetu Obywatelskiego. Na początku lat 90. współtworzył Solidarność Pracy, następnie Unię Pracy. Był jej honorowym przewodniczącym, rezygnując z tej funkcji oraz z działalności partyjnej w 1995. W 2005 wszedł w skład komitetu wyborczego Włodzimierza Cimoszewiczaw wyborach prezydenckich.

Tyle biografii. Jednak osoba Profesora nie zainteresował mnie ze względu na Jego życiorys. Ale ze względu na poglądy jakie zaprezentował w ostatnim wywiadzie, na tle własnie, tego niebanalnego patriotycznego życiorysu.

Za co warto siedzieć?

K. Modzelewski: "Nie siedziałbym za kapitalizm nie tylko osiem i pół roku, ale ani miesiąca, ani tygodnia. Nie warto. On się zresztą sam robi, więc po co?"

K.Modzelewski: "Jeżeli nadstawiać tyłek, to w imię czegoś, co ma charakter ideału". Solidarność to był ruch egalitarny. Jednym z pierwszych strajków po Sierpniu we Wrocławiu był strajk komunikacji miejskiej. Zastrajkowali z powodu podwyżki. Chcieli podwyżki? Nie. Kierowcy we Wrocławiu zastrajkowali, że nierówno podzielono podwyżki. Przeciwko sobie.

K. Modzelewski: W Warszawie prywatny deweloper zabrał szkole boisko. I zamierza na nim zbudować apartamenty. Dzieciaki nie mają wuefu, urzędnicy rozkładają ręce, a deweloper ma to gdzieś. Dziś panuje atmosfera, w której nikt się na nich nie wkurza, nie łapie ich za rękę i nie krzyczy: "Tak się nie robi!". Deweloper przejął boisko? No trudno, reprywatyzacja. Niech buduje, przecież chce zarobić, każdy by chciał zarobić.

W zdrowym społeczeństwie deweloper wie, że nie wolno zabierać dzieciom boiska. Bo ciała odpornościowe się odezwą i będzie silna reakcja społeczna. Jak prasa mu to wykryje i opisze, to nikt tych mieszkań nie kupi. Bo nie wypada.

K. Modzelewski: W wolnej Polsce od początku gloryfikowano nierówność. Powtarzano, że rozwarstwienie jest nieodłącznym elementem rozwoju gospodarczego i że temu rozwojowi sprzyja, co jest nieprawdą. Wpajano rodzącej się klasie średniej, że biedni i bezrobotni są sami sobie winni, bo leniwi i niezaradni. Że przecież wystarczy wykazać się inicjatywą, otworzyć small business.

Z triady wolność, równość, braterstwo ponieśliśmy na polu tych dwóch ostatnich poważną porażkę. Wyszła nam tylko wolność. Ale bez równości i braterstwa jest zagrożona i może ograniczyć się do wolności przepływu kapitału finansowego.

Ostatnia myśl Profesora budzi moim zdaniem istotne pytanie : o co walczył, a jeżeli o wolność to czy była to wolność jakiej chcemy? Może to dobrze, że mamy tę "złą" wolność, a nie tę której chciał dla nas Profesor Modzelewski? Napisałem kiedyś, że kto raz został prawdziwym komunista, będzie nim do grobowej deski. Doświadczy nieskończonego okrucieństwa od komunistycznych oprawców, będzie ich nienawidzić, pisać listy do partii, ale miłość do komunizmu w jego sercu nigdy nie zwiędnie.

Profesorze, czy warto było siedzieć w wiezieniu 8 lat, i nie zrozumieć, że wolny, uczciwy człowiek nie chce boiska ukradzionego bierutowskim dekretem? Nie chce również darowizny od dewelopera? Ponieważ boisko w normalnym systemie prawnym się KUPUJE od właściciela? Dla jednych wolność to ładny zapis w Konstytucji (np radzieckiej) i sprawiedliwość społeczna. Dla innych, ja się do nich zaliczam, to absolutna i bezwarunkowa wolność posiadania i tego posiadania ochrona. Nie ma wolności bez ochrony własności.

To właśnie prywatna własność gwarantuje wolność słowa, wolność pracy, wyjazdów zagranicznych..... To własność uniezależnia obywatela od państwa jego urzędników i ideologii. I to ona obroni nas gdy przy kolejnym zawirowaniu politycznym przyjdą towarzysze Modzelewscy zabierać plac pod boisko, wyrównywać pensje, rozkułaczać ....

Profesor stanowczo droczył się z komunizmem, a raczej komunizm obcesowo potraktował Profesora by na koniec kapitalizm "sam się zrobił"! Chyba nie warto było siedzieć tyle lat za przekonania. Takie przekonania. Jednak wielu komunistów za swoje przekonania (=chwilowe odchylenia od linii partii) siedziało i było z tego dumnych.

Na szczęście miliony Polaków wzięły los POLSKI W SWOJE RĘCE i kapitalizm "sam się zbudował".

kaczakomuna
O mnie kaczakomuna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka