kaczakomuna kaczakomuna
190
BLOG

Przywróćmy kobietom ich miejsce!

kaczakomuna kaczakomuna Polityka Obserwuj notkę 1

 Zmiany zachodzą prawie niezauważalnie. Dawniej lepszy kawał futra mamuta na kieckę, dzisiaj ucinanie członków i sukienki dla NAS! PANOWIE stańmy do walki by odwrócić czas. Zadanie na dziś, to odbić ostatnie stracone 100 lat.

Rozliczne artykuły ostrzegające o nadchodzącej zagładzie mężczyzn mogą nie wystarczyć. Wszyscy siedząc przed komputerem wzdragamy się na myśl do czego ta przemyślana, dobrze opłacona kampania prowadzi. Mamy jednak nadzieję, że zanim będzie za późno,  coś lub ktoś nas uratuje. Panowie pobudka! Maks i Albercik nas nie uratują. Musimy zostać bohaterami we własnym domu. Na początek odzyskajmy stracone ostatnie 100 lat.

Odzyskanie niepodległości w 1918 zaktywizowało gender front, a było tak pięknie:

W nowo powstałym w 1918 roku państwie polskim system prawny pozbawiał kobiety praw politycznych, uniemożliwiały im także zasiadanie na stanowiskach administracji państwowej. Niestety, dekretem o ordynacji wyborczej wydanym przez Józefa Piłsudskiego 28 listopada 1918 roku kobiety w Polsce uzyskały prawo do głosowania i kandydowania. Oczywiście wątpliwości pozostały, dlatego "Zrównanie praw kobiet i mężczyzn w tej kwestii potwierdziła w 1921 roku konstytucja marcowa". Debatę próbował przeciąć Sąd Najwyższy , który w orzeczeniu z 16 lutego 1924 roku wskazał iż wszyscy obywatele są równi wobec prawa - jako artykuł uchylający przepisy prawne ograniczające prawa publiczne kobiet. Bez komentarza pozostawmy ślepotę sądu pomijająca to, kto faktycznie jest obywatelem - przecież nie kobieta!

Konstytucja konstytucją, jednak ustawa o państwowej służbie cywilnej z 17 lutego 1922 roku warunkowała przyjęcie kobiety zamężnej do służby państwowej zgodą udzieloną przez jej męża. Proste, a jakie skuteczne! Dopiero gender wytworzył ociężałą niekompetentną biurwę albo głupia histeryczkę gdy wszystkie sprawy można było załatwiać w kompetentny sposób w męskim gronie. Autor dekretu o aplikacji sądowej z 8 lutego 1919 roku, który dopuszczał do zawodu sędziowskiego wyłącznie mężczyzn chyba nigdy nie widział sporów rozsądzanych na bazarku czy u fryzjera przez płeć piękną! Na szczęście znano umiar i mimo to nie mianowano kobiet na stanowiska sędziowskie. Pierwszą sędzią była mianowana (dopiero, a raczej już ) w 1929 roku Wanda Grabińska. W 1937 roku w Polsce na stanowisku sędziowskim pracowało 7 kobiet, a 1 kobieta była prokuratorką. Tylko mężczyźni mogli być przysięgłymi na mocy prawa o ustroju sądów powszechnych z 8 lutego 1928 roku.

Na Śląsku dostęp kobiet do stanowisk publicznych wymagał zgody Śląskiej Rady Wojewódzkiej,, a kobiety, które wchodziły w związek małżeński automatycznie traciły swoje stanowiska. Chyba nie trzeba tłumaczyć co je zajmowało! Zgodnie z ustawą o obywatelstwie państwa polskiego z 20 stycznia 1920 roku, kobiety traciły polskie obywatelstwo gdy zawierały związek małżeński z obywatelem innego państwa. Dla wielu kobiet oznaczało to utratę możliwości wykonywania zawodów, które wymagały posiadania polskiego obywatelstwa (np. zawód lekarki). Mężczyzna poślubiający cudzoziemkę nie tracił polskiego obywatelstwa, a jego żona nabywała polskie obywatelstwo. Proste? Proste i murzyni nie mieli wzięcia!

Oczywiście trudno we własnym domu ograniczyć małżonce możliwość zostania sędzią Sądu Najwyższego, gdyż większość osób nie będzie miała takiego problemu. Można jednak łatwo wrócić do czasów sprzed 1 lipca 1921 roku kiedy uchwalono ustawę, która zmieniła przepisy dotyczące praw kobiet w byłym Królestwie Polskim. Dopiero zgodnie z NOWYMI przepisami kobieta m.in. nie była zobligowana prawnie do posłuszeństwa mężowi, mogła podejmować działania prawne niezależnie od woli męża, mogła świadczyć przy sporządzaniu testamentu, miała prawo do rozporządzania własnym majątkiem, o ile nie był on pod zarządem męża (na mocy ustawy lub umowy). Czy rola matki i żony wymaga łamania głowy nad ratą kredytu? Czy kochająca żona nie jest posłuszna mężowi? Jeżeli Twoja nie jest, zostań bohaterem we własnym domu. Nie bądź frajerem , walcz z genderem!

Mężczyzna nadal miał decydujący głos w zakresie sprawowania opieki nad dziećmi. Kobiety, które były matkami nieślubnych dzieci nie mogły dochodzić ojcostwa, a wyegzekwowanie alimentów od mężczyzny było niezwykle trudne. Nieślubne dzieci nie mogły dziedziczyć po ojcu, ani nosić jego nazwiska. Dyskryminacja kobiet i ich nieślubnych dzieci skutkowała podwyższoną śmiertelnością tych ostatnich. Jaskrawy dowód na to kto lepiej zajmuje się dzieckiem, jak teściowa się nie wtrąca!

W 1919 projekt Komisji Kodyfikacyjnej zakładał wprowadzenie dwóch nowych instytucji: świeckiej formy małżeństwa i rozwodu. Ostatecznie równościowe projekty Komisji Kodyfikacyjnej nie stały się polskim prawem w wyniku gwałtownego sprzeciwu hierarchów Kościoła katolickiego[2].

Mężczyzna mógł zażądać wpisania do rejestru informacji, że żona prowadzi przedsiębiorstwo zarobkowe bez jego zgody, co ograniczało jego odpowiedzialność za długi żony. Kobiety nie miały możliwości poczynienia takiego wpisu w przypadku prowadzenia przedsiębiorstw zarobkowych przez mężów.

Policja i sądy tolerowały "przestępczość" seksualną mężczyzn, której ofiarami były kobiety. Policjanci jakoby systemowo ignorowali doniesienia o gwałtach, jednak skala zarejestrowanych przestępstw na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych była bliska zeru. Sędziowie natomiast wymierzali bardzo łagodne kary mężczyznom którzy dopuścili się gwałtów, w tym czynów pedofilnych. W najbrutalniejszych przypadkach nie orzekano kar wyższych niż półtora roku więzienia. Np. w 1932 r. w głośnej sprawie poznańskiej szajki pedofilskiej sąd skazał szefa szajki, Feliksa Piekuckiego na półtora roku więzienia, choć za stosunek seksualny z osobą poniżej czternastego roku życia groziło dziesięć lat ciężkiego więzienia. Sędzia uzasadnił łagodny wyrok dla Piekuckiego, znanego z publicznie głoszonego konserwatyzmu obyczajowego przedstawiciela endecji, jego działalnością społeczną oraz zasługami dla narodu. Feliks Piekucki był współorganizatorem powstania wielkopolskiego i pierwszym komendantem Poznania po odzyskaniu niepodległości. W II RP mężczyźni posiadający wysoką pozycję społeczną którzy dopuszczali się gwałtów, w tym czynów pedofilnych, byli w praktyce bezkarni lub otrzymywali symboliczne kary za przestępczość seksualną wymierzoną w kobiety i dziewczynki.

Kobiety w pełni doceniały swoją wyjątkową rolę społeczną, nie garnąc się do edukacji, dlatego w II RP, była niewielka liczba żeńskich szkół średnich. Po tym, jak dziewczynki w 14 roku życia kończyły bezpłatną i obowiązkową szkołę powszechną, nie musiały kontynuować edukacji tylko skoncentrować się na danych im przez naturę zainteresowaniach, które jak doskonale wiemy żadnej dodatkowej nauki nie wymagają.

Postęp genderyzacji doskonale ilustruje sytuacja szkolnictwa. Jeszcze w 1928 roku państwo polskie przeznaczało 72% szkół średnich dla chłopców, 12% dla dziewcząt, a pozostałe 16% szkół było koedukacyjne. Natomiast już 1935 liczba szkół dla dziewcząt nie uległa zmianie (15,5%) zlikwidowano za to gimnazja dla chłopców zostało jedynie 47,5% przekształcając je w gimnazja "koedukacyjne" : 37%.

Nie ma nadziei na przywrócenie mężczyźnie jego pozycji z czasów neandertalskich. Jednak ambicją każdego samca powinno być cofnięcie zegara genderyzacji - przynajmniej we własnym domu - o 100 lat!

Nie czekaj, zostań bohaterem we własnym domu. W ten weekend żona i córki czekają pod ręką!

PS Za teściową biorą się tylko ci , którzy osiągnęli sukces we własnym domu!

 

kaczakomuna
O mnie kaczakomuna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka