Trudno podejmować racjonalna dyskusje gdy emocje biorą górę nad rozsądkiem i faktami. Niestety ludzka masa w swej najmniej wartościowej bezmyślnej części kieruje się własnie emocjami. To oni płaczą po śmierci Stalina, skowyczą na pogrzebie Jaruzelskiego.
Ta szara masa , możemy ją nazywać homo soviticusami, czy niewolniczą tłuszczą daje sobą bardzo łatwo powodować. Ponieważ nie posiada własnego zdania , ani ambicji zrozumienia otaczających ją wydarzeń i wzięcia w nich udziału. Ignoruje fakty oraz wiedzę historyczną. Za nic ma doświadczenia innych. W tym szczególnie innych krajów i ich społeczeństw.
Wszyscy jesteśmy dziećmi czasów w których żyjemy. I według zasad obowiązujacych w dniu dzisiejszym trzeba nasze czyny osądzać. Współpraca z Sowietami była podczas II wojny polityczną koniecznością. Ze Stalinem współpracował cały świat zachodni. Teheran dokonał podziału powojennego świata. Dlatego naturalnym (oczywistą oczywistością) było powstanie LWP i prosowieckiego rządu. Oczywiście dla dzisiejszej oceny tamtych czasów i uczestników tych wydarzeń jest to fakt niewygodny. Jednak co miało zrobić 100,000 Polaków, którzy nie zdążyli do armii Andersa? Czy powinni zdezerterować do Niemców? A może chwycić za broń otrzymaną przez Stalina od Stanów i uderzyć na Armię Czerwona?
Nota bene gdyby Rząd Londyński poszedł w ślady Benesza , Wanda Wasilewska dostałaby w czapę, a w Polsce zainstalowano by rząd londyński. Niemniej jednak z takim samym jak w Czechosłowacji efektem końcowym.
Czy Jaruzelski był generałem z nadania sowieckiego? Oczywiście , że był. Ponieważ cała Polska po 1945 była z nadania sowieckiego. Ubek. Żołnierz. Milicjant, kolejarz, nauczyciel, piekarz. I wszyscy mniej lub bardziej chętnie robili swoje. Ponieważ nie było dla Polski i Polaków alternatywy. Bez względu na okoliczności ludzie chcą żyć.
Możemy sobie dzisiaj bajdurzyć, jak to w 1945, 1956, 1970 czy 1980 całe społeczeństwo było przeciwnie socjalizmowi i dzielnie walczyło by zrzucić jarzmo niewoli. Niestety brakuje faktów aby budować teorię o masowej niechęci Polaków do socjalizmu. W całej powojennej historii. Niezadowolenie z sytuacji gospodarczej? Tak. Niechęć do Ruskich? Jak najbardziej. Ale prawdziwej woli zmian nie było. Tylko narzekanie i modlitwa o socjalizm bez wypaczeń. Z pełnymi półkami w sklepach.
Dlatego nie ma co używać słownictwa adekwatnego do junt południowoamerykańskich czy martyrologii choćby IRA do opisania sytuacji w Polsce. Ponieważ to wypacza ich sens. A gdy słowa tracą swoje znaczenie jak poprawnie opisać to co się dzieje wokół nas dzisiaj, albo co się działo 25 czy 50 lat temu.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)