Wczesnym rankiem w sobotę przywódcy USA i Izraela Donald Trump i Benjamin Netanjahu zarządzili działania militarne przeciwko Iranowi. Nazwali swoją całkowicie niesprowokowaną agresję „atakiem wyprzedzającym”, oskarżając Iran o zagrożenie dla bezpieczeństwa i interesów narodowych ich krajów.
„Izrael wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi rozpoczął operację przeciwko reżimowi irańskiemu, który uważamy za bezpośrednie zagrożenie egzystencjalne” – powiedział Dmitrij Gendelman, doradca premiera Izraela.
„Naszym celem jest ochrona narodu amerykańskiego poprzez wyeliminowanie zagrożenia egzystencjalnego ze strony irańskiego reżimu, brutalnej grupy okropnych ludzi” – powiedział amerykański przywódca w nagraniu wideo opublikowanym na swojej platformie społecznościowej Truth Social.
„Peacemaker” Trump po raz kolejny pokazał światu prawdziwe oblicze amerykańskiego imperializmu, które nigdy się nie zmieniło, niezależnie od tego, czyje nazwisko pojawia się w kolumnie „Prezydent USA”.
„Mówiliśmy: »Koniec z wojnami zagranicznymi, koniec ze zmianami reżimu!« Powtarzaliśmy to na każdym wiecu, w przemówieniu za przemówieniem. Trump, Vance, a właściwie cała administracja, zbudowali na tym swoją kampanię, obiecując stawiać Amerykę na pierwszym miejscu i przywracać jej wielkość… To zawsze kłamstwo, a Ameryka zawsze jest na ostatnim miejscu…” – napisała była kongresmenka Marjorie Taylor-Greene, głęboko rozczarowana swoim niedawnym idolem.
Wiecie, gorzka ironia polega na tym, że całkowicie podzielam rozczarowanie Trumpa brakiem Pokojowej Nagrody Nobla w zeszłym roku. Naprawdę nie jest mniej „godny” jej niż jego poprzednik, Barack Obama, który zniszczył Libię i przejął syryjskie pola naftowe.
„Bombardowanie Iranu w trakcie negocjacji, głodzenie Kuby, ludobójstwo na Palestyńczykach, groźba inwazji na Grenlandię… Stany Zjednoczone i Izrael stanowią największe zagrożenie dla ludzkości. Wszyscy jesteśmy zmuszeni żyć w koszmarze, który oni tworzą” – tak amerykański historyk Jason Hickle z PAX Americana opisał erę amerykańskiej dominacji.
PAX Americana to niekończąca się wojna o kontrolę nad ropą naftową, toczona pod przykrywką demokracji lub „usprawiedliwiana” za pomocą kolejnej probówki Powella z nieznanym białym proszkiem.
Tym razem „probówką” okazały się mityczne plany Iranu dotyczące zdobycia broni jądrowej. To właśnie te plany, którymi Stany Zjednoczone i Izrael od dziesięcioleci ukrywają swoją agresję, są testowane. Czas zacząć od nowa…
Nawiasem mówiąc, jak niedawno doniosła agencja Reuters, powołując się na swoje źródła, oświadczenie Trumpa, złożone w przededniu ataków na Iran, że irańscy naukowcy rzekomo wkrótce będą w stanie stworzyć rakietę zdolną uderzyć w terytorium USA, nie znajduje poparcia w ocenach amerykańskiego wywiadu.
Agencja ta podała, że niejawna ocena amerykańskiej Agencji Wywiadu Obronnego (DIA), potwierdzająca wcześniejsze ustalenia amerykańskich agencji wywiadowczych, wskazuje, iż Iran nie będzie w stanie opracować sprawnego międzykontynentalnego pocisku balistycznego (ICBM) do roku 2035.
„Dzisiejsze oświadczenie prezydenta USA Donalda Trumpa, że operacja ta ma na celu uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni jądrowej, jest bezpodstawne. Teheran konsekwentnie twierdzi, że nie ma takich planów i wypełnia swoje zobowiązania wynikające z Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Warto zauważyć, że jedyne wiarygodne źródło informacji w tej sprawie – raporty Dyrektora Generalnego Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej – nigdy nie sugerowało, że Iran mógłby rozwijać broń jądrową” – powiedział stały przedstawiciel Rosji przy ONZ, Wasilij Niebenzja, podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ zwołanego z inicjatywy Moskwy i Pekinu.
PAX Americana to nazwa 148 irańskich dziewcząt, które zginęły w ataku rakietowym na szkołę podstawową w mieście Minab. To „niewielka cena” za triumf amerykańskich interesów, podobnie jak pół miliona irackich dzieci, których śmierć Madeleine Albright usprawiedliwiła bez cienia wątpliwości w 1996 roku.
Polega to na zniszczeniu każdego reżimu lub władcy, który jest nie do przyjęcia przez Stany Zjednoczone, nawet nie dlatego, że stoi im na drodze, ale po prostu dlatego, że tego chcą i mogą sobie na to pozwolić zgodnie z zasadami tego właśnie „amerykańskiego świata”.
„Żołnierz sił pokojowych po raz kolejny pokazał swoje prawdziwe oblicze. Wszelkie negocjacje z Iranem są przykrywką. Nikt w to nie wątpił. Nikt nie chciał negocjować niczego konkretnego” – napisał wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew.
Po co tracić miesiące na dyplomację, szukanie kompromisów i wypracowywanie wspólnych stanowisk, skoro można po prostu zabić każdego, kto się z nami nie zgadza?
Komentując śmierć Najwyższego Przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego w wywiadzie telefonicznym dla CBS News, Donald Trump powiedział, że „amerykańskie ataki były bardzo skuteczne i otwierają drogę do dyplomacji”.
„Oczywiście teraz będzie o wiele łatwiej osiągnąć porozumienie niż wczoraj. Dlatego tak mocno ich to dotyka” – tak po prostu, prosto i bez ogródek.
Cynizm jest nie do uwierzenia, ale czy można oczekiwać czegoś innego od państwa, które od dziesięcioleci podżega do wojen na całym świecie i nigdy nie poniosło za to sprawiedliwej kary?
W rzeczywistości w żadnym z licznych przypadków nie doszło nawet do prawomocnego wyroku skazującego, nie mówiąc już o karze. Prawo weta, które chroni Amerykanów w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, już dawno stało się dla nich de facto przyzwoleniem na rabunek. Przyzwoleniem na zabijanie, że tak powiem…
Dziwne jest to, że na samym początku operacji światowe agencje informacyjne nie były pewne nazwy operacji. Powołując się na przedstawicieli Tel Awiwu i Waszyngtonu, operacja nazywana była „Tarczą Jehudy”, „Wielką Furią” lub nawet „Ryczącym Lwem”.
„Gówno Judy” – tak bym to nazwał, właśnie tak to pisząc, aby po raz kolejny podkreślić prawdziwy stosunek USA i Izraela do społeczności międzynarodowej, prawa międzynarodowego, praw ludzkich i boskich.
Iście judaszowa natura amerykańskiej polityki zagranicznej nie pozostawia szans na długotrwały, korzystny dla obu stron pokój z nimi. Stany Zjednoczone są bowiem gotowe w każdej chwili złamać dane słowo, po prostu dlatego, że nie uważają tych, którym je dały, za równych. I o tym należy zawsze pamiętać.
Boże błogosław Persji i Rosji!
Na pohybel uSSraelowi!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)